| ||
|
Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla hasła: Przepisy Bożeny Dykiel
|
| Szukaj:Słowo(a): Przepisy Bożeny Dykiel |
Mlody spi Ja pozmywalam i doprowadzilam kuchnie do porzadku, wyrzucilam smieci bo byla w nich bomba biologiczna. Jeszcze kwiaty musze podlac. Ziemniaki obrac zeby Mlody mial do obiadu. Lambda ale mi slina pociekla Jakos dawno paczkow nie jadlam. A wczoraj na zakupach zachcialo mi sie bitej smietany. Kupilismy kartonik kremowki i dzis ubije i moze ananasy otworze do niej. Moja waga tez stoi w miejscu a z nia suwaczek. W sumie to i tak jest sie z czego cieszyc bo moglaby sie powiekszac Moze tez tej herbaty sprobuje Ja tuz przed ciaza pilam ogromne ilosci czerwonej bo mi zasmakowala no i pare kilo mi zlecialo wtedy. No ale i stresy tez wtedy mialam. Wczoraj na kolacje robilam kielbase biala w piwie z sosem cebulowym. Troche ciezkie danie jak na wieczor ale G sie zachcialo. Przepis Bozeny Dykiel. Wyszla naprawde super |
Aśka, no to aparat w dłoń i pstryka po albumie, coś zawsze wyjdzie. Ja zaraz się zabieram, bo swoje zdjęcia ślubne uważam za nadzwyczaj udane, biorąc pod uwagę moja niefotogeniczność A jaka komórę dostałąś, że masz z nia problem? Ja dostałąm Motorolę V235. A oprócz tego, jak się już wszyscy chwala, to od taty dostałam pidżamkę (niespodzianka, sama kupiłam ), od cioci spódniczkę, bluzkę z krótkim rękawem i golfik w kolorze orange i do tego super wisior, a od męża komórę i... ksiażkę kucharska Bożeny Dykiel W życiu bym nie wpadłą na to, że kupi mi coś tkiego. Ale w sumie może się przyda, rzuciłąm okiem i całkiem niezłe przepisy, ze zdjęciami. A jutro Asiu poproszę małża o przegranie George Michaela, także proszę jeszcze o odrobinkę cierpliwości Ale najpierw muszę napisać, że Adik szałowy w tej muszce, kurczę, no gość na całego Aparatka, Twoja mała też całuśna w tej sukienusi Zdrówka dla maluszków, oby wreszcie trochę zimy przyszło (chociaż jej nie lubię, ale przynajmniej zarazki zmrozi). Lecę robić zdjęcia. |
Ale drogie te pierogi... ale drogie tiramisu... ale to luksusy Dzisiaj piątek, jeśli ktoś uznał piątek za dzień jedzenia ryb, to mam dobry przepis na dobrą rybę w ziołach. Najłatwiej dostępne są na naszym rynku chyba mintaje i morszczuki. Ale te zioła dobrze komponują się też z solą czy okoniem morskim (którego jadłam tylko raz i tęsknię ). Przepis pochodzi chyba z jakiejś książki kucharskiej Bożeny Dykiel, jest tylko trochę zmodyfikowany... Rozgrzewamy na patelni oliwę tak, by dokładnie pokryła dno. Fileciki rybne albo zgrabnie pokrojone kawałki ryby (rozmrożone) wykładamy na deskę do krojenia i posypujemy solą, zwykłą albo morską. Siekamy duuużo ziół - pęczek koperku, pęczek pietruszki, pęczek kolendry. Do rozgrzanej oliwy wkładamy na chwilę rozgnieciony ząbek czosnku, wyjdzie oliwa czosnkowa. Wrzucamy połowę ziół i lekko je podsmażamy. Filety obtaczamy w: mące pomieszanej z resztą ziół, jajku i bułce tartej lub panierce. Smażymy, a rybkach zrobi się chrupiąca ziołowa skórka. Oczywiście ilość (i różnorodność rodzajów) ziół jest nieograniczona, najlepsze są świeże, i takie tam inne banały |
Ciasto maślane na pierogi Przepis z programu pani Bożeny Dykiel Pół kilo mąki Kopiasta łyżka miękkiego masła 1 jajko Sól do smaku Woda Wszystkie składniki wymieszać,dolewać po troszku wody,tyle by można było zagnieść. Jeśli ciasto okaże się za lużne ,można podsypać mąką i dalej zagniatać na stolnicy,aż będzie miało konsystencję plasteliny. I już można wałkować na cienkie placki.Potem te placki kroimy na kwadraty 5x5cm. Nakładamy farsz,i lepimy uszka ,lub pieroszki . Brzegi pierożków zaciskam końcem widelca,są dobrze zlepione i nie rozlatują się podczas gotowania. |
Witaj Jaguś Wróciłam z kuchni na momencik.Dzisiaj też robię śledzie,ale inne niż twoje .Twoje już robiłam wczesniej i zapewniam są rewelacyjneNa te dzisiejsze dostałam przepis od mojej S.Mowiłam ci kiedyś, że tylko u niej najem się tych doskonałości.Wspomniała mi że to jest przepis pani Bożeny Dykiel.Nie wiem gdzie go szukać ale wpiszę tak jak go robię.Tylko za chwilkę. |
Witaj Manju :D Do tego maślanego tak.Taki przepis był w programie ''Na ostrzu noża''p.Bożeny Dykiel.Ja dzisiaj właśnie robiłam według tego co widziałam i zapamiętałam. Już jadłam,musiałam spróbować co mi wyszło.Są rewelacyjne.Bardzo łatwo się je robi,i szybko. Tzn. ciasto robił jej gość,ale nie pamiętam jego nazwiska.A do nich ,do tych uszek pani Bożena robiła barszczyk czerwony z wywarem grzybowym. Och!!!poezja A barszczyk czerwony robiony był, jak ja wam podawałam w przepisach''.Kiszenie czerwonego barszczu'' |
Elli pamietam jak ja sie wrecz balam zabrac sie za paczki bo mnie wlasnie przerazalo robienie tego ciast rekoma az wreszcie ktos mi poradzil zebym jednak robila mikserem no i teraz robie. A zaczelam najpierw robic paczki z przepisy pani Bozeny Dykiel no i obawy sie rozwialy a teraz paczki robie juz co roku wiec moze sprobujesz i ty-
|
Czesc Dziewczyny !!! Strasznie pozno, ale jeszcze jest sroda, wiec mieszcze sie w czasie Przez ta pozna pore nie moge posiedziec i popisac, bo rano budzik jest bezlitosny pomimo, ze Ifka twierdzi, ze takiej godziny nie ma na zegarze. Moj budzik nie bierze tego do bani i halasuje jak zle. Gosia dzieki za przepis. Ksiazke Bozeny Dykiel nawet mam w domu ale dobrze wiedziec, ze przepis naprawde sprawdzony. Trwam w przekonaniu, ze bede SMAZYC te paczki i nawet wiem z jakiego przepisu. Mario oczywiscie ze smyzymy, tzn, bedziemy smazyc. Ja z rozpedu tak napisalam, choc gdzies telepalo mi sie po lepetynie, ze ma byc inaczej. Ale ta gonitwa..... Mario licze, ze sie zlamiesz i tez zrobisz chocby mala porcyjke. Ja pytala M czy bedzie jadl paczki, bo jak nie, to sie nie zabieram, i o dziwo jest bardzo za ! Elli Ty to chyba jakos tak z urzedu musisz te paczki tez zrobic. No bo jak by to wygladalo gdyby w twoim drozdzowym krolestwie nie bylo paczka w tlusty czwartek. Sie nie godzi... Danusia, smielej, wiecej i czesciej. Ifka Cie tez zarazila dieta ? Gigi, tak trzymaj. "Wpisz" sobie w sluzbowe obowiazki wizyty w pubie i wpadaj chocby na dwa zdania. Paczki bedziesz robil ? Beata gdzie jestes ??????????????????????? Ania a znasz jakiegos psa co lubi chodzic po deszczu. O ile sobie przypominam to tylko jednemu z naszych psow deszcz nic nie przeszkadzal. Nawet Limonka ludzkim glosem mowila Przebisniegi tez juz u mnie kwitna pod blokiem, a krokusy na balkonie. Kinia jak Ci tak te dni leca, to z jednej strony dobrze, bo blizej do wakacji |
Widać prywatne osoby wchodzą w role członków serwiu, na czas spotkania. I wtedy ich wypowiedzi są wypowiedziami serwisu. Ale to tylko takie moje gdybanie. I oczywiście, Twoja argumentacja co do pisania na łamach tego samego medium (blog faktycznie jest na polterze) jest prawdziwa, tylko pomijasz różnicę jakościową miedzy stanowiskiem R2Ta a Sejiego. Co innego gdy Tomek Lis pojawi się u 'Pascal gotuj' i powie że jemu się przepisy Polsatowskiej Bożeny Dykiel nie podobają, a co innego jak pojawi się tam Piotr Walter i powie, że mu się nie podoba program Bożeny Dykiel. Seji bardzo mocno twki w świadomości użytkowników jako internetowa wizytówka Poltera, i właśnie dlatego jest to zwalczane, bo Seji taką wizytówką, bez uzgodnień, być nie może. |
Wydaje mi się, że ta cała dyskusja nad ilością aktywnych użytkowników jest bezproduktywna. Czy liczba piszących forumowiczów ma wpływ na treść a co za tym idzie na poziom dyskusji? Moim zdaniem - nie. Nie ma co patrzeć na innych. Nie wygrywamy regularnie w lidze, nie wygrywamy LM czy Pucharu UEFA, toteż 'dzieci neostrady' są teraz na forach Barcy, Chelsea czy Milanu. Mnie to się nawet podoba. Posty typu: "wygraliśmy! ale super!", jakoś nie wywołują we mnie przeżyć duchowych. A ciekawy(może być nawet bardzo długi) wpis zawsze z chęcią można przeczytać i coś z niego wynieść. Podsumowując, ta 'krytyka' nie powinna dotyczyć kasowania kont nieaktywnych użytkowników czy też ich małej ilości. Treść się liczy panowie, treść. Nie chcę się tu broń boże wymądrzać. Chodzi mi o to, aby skupić się raczej na sobie i przede wszystkim mieć zapał do pisania. Bo pamiętajmy - my nie komentujemy nowych przepisów Bożeny Dykiel, tylko dyskutujemy na temat naszej miłości - Olympique Marsylii! Do tego chyba namawiać nie trzeba . Pozdrawiam wszystkich serdecznie. |
Broń Boże nie ma tu żadnej fuszerki! Przepraszam, jeśli kogoś wpędzam w wątpliwości lub w kompleksy. Sos winegret wziął się z połaczenia octu i oliwy i wszelkie kolejne dodatki są już różnymi wariantami tego sosu. W większości przypadków stosuję po prostu ocet winny, olej, no i oczywiście czosnek, ale ja nie dodaję czosnku tylko do trzech rzeczy: do Boeuf Stroganowa, chłodnika litewskiego i do herbaty. Takie już mam upodobania. Poza tym stosuję często ocet winny, gdy tym czasem niektórzy upierają się tylko przy cytrynie. Kuchnia jest cudownym polem do popisu dla każdego smakosza. Smakosza rozpoznaje się w kuchni na kilometr i należy mu wybaczyć każdy błąd, bo tylko smakosz może nas uszczęśliwić nową potrawą. Precz z poczuciem winy w kuchni! Kuchnia to dla mnie wielka pasja i gdybym mógł to zarażałbym nią wszystkich W mojej książce "Kuchnia Polska..." jest między innymi przepis Bożeny Dykiel na sos winegret, który przyrządza sobie w większej ilości i przechowuje przez dwa tygodnie. Więcej wiary w siebie. Droga Zadumana pomysl ile sukcesów za Tobą a ile przed... :) |
ok. 1 l dobrej wody (tylko nie lej z kranu!) 10 łyżeczek cukru 10 łyżeczek soli (gruboziarnistej kłodawskiej) łyżka Warzywka zioła (jak kto lubi, ja dodaję następujący zestaw): 1 i 1/2 tyżki majeranku, tyle samo oregano, łyżka bazylii, 1 i 1/2 łyżki przyprawy włoskiej Visana (bez niej nie ma mojego sosu!), 1/2 łyżeczki papryki ostrej 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego duża główka czosnku lub 2 mniejsze kilka łyżek octu winnego słoik musztardy miodowej Wodę zagotować, ostudzić, a gdy jest jeszcze ciepła, dodać do niej: cukier, sól, Warzywko, zioła, czosnek, ocet winny oraz musztardę, którą powoli, łyżka po łyżce, rozpuszczam w sosie, stale mieszając, by nie utworzyły się grudki. Jeżeli ktoś woli musztardę ostrą, to oczywiście można użyć i tej, ale wtedy należy wziąć jej mniej niż miodowej. Gdy sos stygnie w garnku, cały czas go jeszcze smakujemy i doprawiamy według uznania. Powinien być stodko-kwaśny, a zarazem lekko słony. Całość wlewamy potem do dużej butelki po wodzie mineralnej i zużywamy sukcesywnie, odlewając do małej buteleczki, a tuż przed podaniem łączymy go z oliwą w proporcji: pół porcji sosu, pół porcji oliwy z oliwek extra vergine. Sos jest znakomity do zielonej sałaty, do której możemy dodać: zielony ogórek, pomidory, cebulę, rzodkiewki, paprykę, natkę pietruszki, koperek, czarne oliwki, a niekiedy również ser feta. Przepis pochodzi z książki Bożeny Dykiel "Moje sekrety kulinarne" |
Słyszałem w radiu wywiad z ... Bożeną? Dykiel ... podobno super z niej kucharka. Podawała przepis na zakwaszenie buraków na barszczyk ... brzmiało smakowicie, ale nie miałem jak zapisac ... może ktoś z Was zna jakiś prosty sposób .... z tego co ona mówiła trzeba już to zrobić w tym tygodniu
|
Pączki według przepisu Pani Bożeny Dykiel 1 kg mąki 10 dag drożdży 10-15 dag cukru ok. 1/2 litra mleka 6 żółtek 1 całe jajo 5-6 łyżek oliwy lub 10dag rozpuszczonego masła 1/2 laski wanilii lub 1 op. cukru waniliowego 1 kieliszek spirytusu sok i skórka z 1 cytryny konfitury lub powidła do nadziewania 1kg tłuszczu do smażenia sposób przygotowania Mąkę przesiewamy. Z drożdży, łyzki cukru, łyzki mąki i odrobiny ciepłego mleka robimy rozczyn i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Ucieramy jajo i żółtka z cukrem, dodajemy mąkę, wyrośnięty rozczyn, wanilię, sok i skórkę z cytryny, resztę mleka, szczyptę soli i spirytus. Wyrabiamy tak długo, aż ciasto stanie się gładkie i lśniące, a na powierzchni będą się tworzyć pęcherzyki i będzie odstawać od ręki (lub drewnianej pałki). Wlewamy tłuszcz i jeszcze chwilę wyrabiamy. Ciasto nie może być zbyt gęste. Formujemy kulę i ostawiamy w ciepłym miejscu na 10-15 min. Gdy tylko zacznie rosnąć, natychmiast wyrabiamy. nabieramy łyżką porcje ciasta, formujemy w rękach małe krążki, na środku układamy nadzienie, dokładnie zlepiamy, nadajemy kształt kuli i układamy na stolnicy oprószonej mąką. Pączki nakrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia. Gdy podwoją swą objętość - smażymy w gorącym tłuszczu. Pączki powinny w nim pływać. Gdy się zrumienią, odwracamy i smażymy z drugiej strony. garnek lepiej jest zakryć - pączki będą miały złotą obwódkę. Usmażone, wykładamy na papierowy ręcznik i układamy na dużym talerzu. Jeszcze ciepłe obficie posypujemy cukrem pudrem ![]() ![]() ![]() ![]() Przepis http://www.cincin.cc |
Witajcie! Wpisałam - jako Gość - przepis Pani Bożeny Dykiel na sernik. Wygląda dość apetycznie. W dzisiejszej "Przyjaciółce"jest kilka fajnych przepisów na słodkości. |
Witajcie, rano wpadlłm zajrzeć jak zwykle, a potem był bazarek. Dziś spróbowałam na drugie danie pomysł z książki Bożeny Dykiel: pieczone ziemniaki + pasta (u mnie było coś w rodzaju tzatziki, no może nie takie bardzo klasyczne, bo nawet nie zaglądałam do przepisu) |
Gryzek... Dostałem wiele, emaili o tem jakże perfidnym procederze... Czekam na obiecane fotki z ranczo gdzie, co dzień można spotkać owe autko... Ponoć służy do przewozu borówki i śniętych ryb ze stawów najniższego w całej przaśnej łokolicy... Nawet jedna osoba widziała naszego Pana i władcę w drodze do stolicy jak śmigał tom strażacką, Lancią było to we czwartek dwudziestego trzeciego roku pańskiego dwa tysiące dziewięć... Doszły mnie tyż słuchy, iż istnieje takowa ewentualność, iż Pan nasz i władca jeżdżąc zarówno strażackom, Lancią jak tyż Fiatem dworskiem podwójnie czesze nas podatników... Proceder tyn polega na tym, iż jedzie autkami wcześniej wspomnianymi a wystawia sobie delegacje, że niby swoim pojechał, więc my zwykli podatnicy dworu pańskiego podwójne koszta ponosimy raz za zakup paliwa do ówcześnie wspomnianych a drugi raz wypłacamy dietę naszemu niskopiennemu gdyż on podaje, że swoim prywatnym niby jechał... "Chciwość ludzka nie zna granic" tak powiedziała Bożena Dykiel w filmie "Wyście awaryjne" i musze wam rzec, że cóś w tem jest, chociaż ja osobiście tej kreatury, o której tu wspominam za człeka nie uważam!!! Pragnę zaznaczyć, iż taka podróż służbowa do stolicy i nazad to koszt ponad dwieście złotych… Nazywa to siem oszustwem dubeltowym… Jednak, że samo to, że dwór nasz posiada samochód służbowy już go dyskryminuje do wypłacania diet na prywatne samochody zarówno Pana i władcy naszego, jaki i wszyćkich, którzy takowe pobierali… Wystarczy jedna kontrola z urzędu skarbowego by Wszyćkie dotychczas wypłacane diety TRZA było z odsetkami karnymi zwracać a sam Pan i władca dodatkowo ukarany za nieznajomość przepisów… PS... Rzeknę trzy słowo do Pana i władcy naszego, co by se wziął do serca to com tu napisał gdyż jestem na etapie sprawdzania tych sensacji o ile siem potwierdzom nie omieszkam Urząd Skarbowy w Ostrowi Mazowieckiej. ul. Dubois 1 07-300 Ostrów Mazowiecka. Tel. (0 29) 745-21-92, (0 29) 745-21-93. Fax (0 29) 745-21-50 powiadomić... Wszak ty nie miałeś skrupułów kilkudziesięciu podmiotów z naszej przaśnej okolicy podsuszyć, więc jak sam wiesz z doświadczenia, jakim to przysłużyłeś siem ludziom, iż to jedyny urząd nad urzędy, co na sam donos bez podpisu przyjeżdżajom… INFORMACJE ZAWARTE W TYM BLOGU SĄ TYLKO I WYŁACZNIE MOJĄ OPINIĄ. NIE PONOSZĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ROZSZERZANIE ROZPUBLICZNIANIE MOJICH PRYWATNYCH WNIOSKÓW… |
Pyszne programy Gotowanie na ekranie jest w Polsce coraz modniejsze, choć daleko nam jeszcze do kulinarnego szału w Wielkiej Brytanii W Polsce każda z dużych stacji telewizyjnych ma już swojego eksperta od kulinariów i program poświęcony gotowaniu. TVP2 zachęca widzów do kulinarnych podróży z Robertem Makłowiczem (jego program, wg. AGB Nielsen Media Research oglądało w marcu średnio ponad 2 mln. 100 tys. Polaków). Mistrzem kuchni Jedynki jest Karol Okrasa. W TVN można pogotować z Pascalem Brodnickim (średnia oglądalność marcowa - ponad 1mln. widzów). W kuchni Polsatu prym wiedzie Bożena Dykiel przy wsparciu Kurta Schellera (oglądalność od ponad 300 tys. do ponad 1 mln.). Porady kulinarne serwuje swoim widzom nawet telewizja Trwam. Polscy mistrzowie kuchni zapraszani są do talk showów, które urozmaicają ekranowym pichceniem. Od jesieni ubiegłego roku prawdziwym rajem dla tych, którzy lubią gotować i dobrze zjeść jest Kuchnia.tv - kanał telewizyjny spółki Canal + cyfrowy. W TVN Style swe sekrety z notesu kulinarnego zdradza Marta Gessler i aktor Robert Moskwa. Kuchnia.tv i TVN Style stały się równiez polskim oknem na kulinarny świat. Można tu oglądać słynne programy Marthy Stewart Living, a także kulinarne show Nigelli Lawson czy Jamiego Olivera. Programy kulinarne to nie wszystko. Prowadzący je wydają również książki kucharskie, poradniki, a w internecie można znaleźć strony niektórych z mistrzów kuchni. Goście muszą być Gotowanie na ekranie od dawna nie jest zwykłą realizacją przepisu. To już pełnoprawne, telewizyjne show, z własnym scenariuszem. Robert Makłowicz w swych "Podróżach kulinarnych" gotuje w różnych zakątkach świata, dodając do potraw nie tylko przyprawy, ale także anegdoty dotyczące obyczajów kulinarnych miejsca, z którego nadawany jest program. Widz ma szansę zanotować przepis, ukazujący się zawsze w części ekranu. "Pascal: po prostu gotuj" oparty jest na licencji angielskiego kulinarnego show Jamiego Olivera, nie przeszkadza to jednak Brodnickiemu, jak sam przyznaje, wprowadzić do niego "własnego stylu gotowania". Na początek zaprasza swoich widzów na zakupy. Rytuał kulinarny przeprowadza w swoim domu. Prywatnym akcentem, budzącym sympatię widzów, jest piesek Klusek. Widz ma możliwość wspólnego gotowania z Pascalem, gdyż składniki niezbędne do przyrządzenia potrawy, podawane są na internetowej stronie programu, z wyprzedzeniem. Uwieńczeniem popisów kulinarnych jest wspólne jedzenie z zaproszonymi gośćmi, często popularnymi aktorami, muzykami, sportowcami. Karolowi Okrasie i aktorce Bożenie Dykiel goście ich programów nie tylko pomagają w konsumpcji, ale i przygotowaniu potraw. Kulinarne duble W telewizji gotuje się szybko, sprawnie, czysto, bez komplikacji i co najważniejsze wszystko się udaje, a potrawy zawsze prezentują się znakomicie. I choć z pewnością kamera nie wszystko rejestruje, a i na stole montażowym z nagranego materiału wyciąga się jedynie esencję smaku, to jak twierdzi Pascal Brodnicki: - Wszystko jest kwestią praktyki, organizacji i dążenia do perfekcji. W jego programie, na przykład, jedynie dwa razy musiał przepis ponownie wykonać i to z przyczyn czysto estetycznych. Choć potrawa się udała, nie wyglądała dość ładnie. A widz przecież w atrakcyjność przepisu musi uwierzyć kierując się paradoksalnie zmysłem wzroku a nie smaku. Również Robertowi Makłowiczowi potrawy właściwie zawsze się udają. Jak przyznaje jednak Ewa Wachowicz, której firma realizuje "Podróże kulinarne", duble bywają konieczne. Gdy jednak dania wykonywane są z drogich i trudno dostępnych składników, mistrz ceremonii jest w stanie przygotować potrawę bez powtórzeń. Generalnie każda potrawa gotowana jest raz, a jedynie niektóre etapy w przypadku dań szczególnie skomplikowanych, są przygotowywane osobno. Dodatkowym utrudnieniem w przypadku "Podróży kulinarnych Roberta Makłowicza" jest częste gotowanie w warunkach polowych. - Pogoda nie jeden raz namieszała nam w garach i szybko trzeba było przemieścić się w inne miejsce i gotować zupełnie coś nowego. Bywało też, że dzielnie cała ekipa mokła, marzła a Robert wieńczył swoje dzieło - zdradza tajniki kuchni Makłowicza Ewa Wachowicz. I dodaje: - Nad Morskim Okiem gotowaliśmy przy minus 25 zamarzła pietruszka, zamarzł pstrąg, a na dodatek w takiej postaci, że trudno było umieścić go na patelni. Atrakcyjne fabuły programów kulinarnych sprawiają, że ich odbiorcami coraz częściej są nie tylko gospodynie domowe. Walor edukacyjny kulinarnych show obowiązkowo już wzbogacany jest o element rozrywkowy. Dlatego chętnie oglądają je całe rodziny. Programy kulinarne to jednak nie tylko jeden z elementów ramówki, to promowanie pewnego stylu życia, kultury dobrego jedzenia ale i przyjemności gotowania. Kuchnia nie jest już miejscem przeklętym, a przyrządzanie potraw może być frajdą. Wystarczy mieć w kuchni telewizor. gazeta.pl |
Beata Bielecka Bożena Bryl http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080702/POWIAT/818366412 |
Co Wy na to? Prywatne leczy! Tygodnik "Wprost", Nr 1242 (01 października 2006) Pół miliona Polaków korzysta już regularnie z prywatnej opieki medycznej Zbigniew Wojtasiński Minister Zbigniew Religa zastanawia się, jak zreformować upadającą polską służbę zdrowia, tymczasem coraz więcej Polaków już dokonało wyboru - leczy się prywatnie, często wraz z całą rodziną, tak jak Krzysztof Hołowczyc, Krzysztof Materna i Bogusław Linda. Wiktor Zborowski nie miał wątpliwości, gdzie powinien się leczyć, gdy doznał groźnej kontuzji stawu kolanowego, wymagającej skomplikowanej operacji przeszczepu tkanki chrzęstnej - zgłosił się do specjalistów z Carolina Medical Center w Warszawie. To najlepszy prywatny ośrodek ortopedyczny w tegorocznej edycji rankingu niepublicznych szpitali tygodnika "Wprost" i wydawnictwa Termedia. Niewydolność publicznej służby zdrowia sprawia, że z prywatnej opieki medycznej regularnie korzystna już pół miliona Polaków. W sondażu firmy Acxiom prawie 70 proc. ankietowanych przyznało, że od czasu do czasu korzysta z usług niepublicznej służby zdrowia lub robi to ktoś z ich rodziny. Trudno się temu dziwić, bo w Polsce w porównaniu z innymi krajami UE zbyt długo czeka się na zabiegi i leczenie u specjalisty - ocenia Health Consumer Powerhouse. Z powodu braku pielęgniarek Instytut Transplantologii warszawskiej Akademii Medycznej nie mógł uruchomić kolejnej stacji dializ, a Centrum Zdrowia Dziecka do karmienia dzieci zatrudniło opiekunki. Na razie z własnej kieszeni wydajemy na leczenie sześciokrotnie mniej niż Szwedzi, Francuzi czy Niemcy. Ale za 10-15 lat prywatną opieką może być objęta co czwarta osoba - prawie 10 mln Polaków. Warunkiem jest zapowiadana przez rząd zmiana przepisów dotyczących finansowania prywatnej opieki medycznej, które mogą być wprowadzone już od 1 stycznia 2007 r. Proponowane przez Ministerstwo Finansów nowe regulacje w ustawach o PIT i CIT mają umożliwić pracodawcom wliczanie w koszty wszystkich wydatków poniesionych na opiekę medyczną swych pracowników. Płatnik antyrynkowy Na razie większość placówek niepublicznych utrzymuje się głównie z kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. - W opiece medycznej wciąż mamy jednak do czynienia z nierównym traktowaniem podmiotów publicznych i niepublicznych - mówi Robert Mołdach, prezes Carolina Medical Center. Monopolistyczny płatnik, jakim jest NFZ, przy zawieraniu kontraktów preferuje ośrodki publiczne, choć wiele z nich oferuje usługi znacznie gorszej jakości. - Mamy doskonałych specjalistów, nowoczesny sprzęt, pozytywne opinie konsultantów krajowych różnych dziedzin medycyny i konkurencyjne stawki, a mimo to nie zawsze otrzymujemy satysfakcjonujące nas kontrakty - mówi Roman Walasiński, prezes Swissmedu. W ubiegłym roku z usług szpitali niepublicznych skorzystało ponad 321 tys. pacjentów, a w szpitalach publicznych było leczonych 6,7 mln chorych. Powodzeniem cieszą się jedynie abonamenty medyczne, szczególnie w dużych niepublicznych przychodniach, takich jak Centrum Medyczne Damiana w Warszawie, Swissmed w Gdańsku i Clinica Medica w Gdyni - czyli w najlepszych prywatnych ośrodkach w naszym rankingu. W wielu z nich obroty i liczba klientów co roku rosną o 20-40 proc. Cena pakietu świadczeń jest niewielka, wynosi 100-400 zł. Coraz częściej na abonamenty decydują się nie tylko firmy, ale także osoby prywatne. W Centrum Medycznym Enel-Med abonamenty dla firm stanowią 40 proc. przychodów. Są nimi zainteresowani nie tylko ludzie znani i majętni, którzy nie mają czasu wystawać w kolejkach do lekarza w przychodniach publicznych, jak Lidia Popiel, Bożena Dykiel, Beata Tyszkiewicz i ks. Henryk Jankowski. Opieka medyczna stopniowo staje się w Polsce dobrem konsumpcyjnym, za które wiele osób, jeśli tylko je na to stać, jest gotowych zapłacić nawet tyle, ile kosztuje średniej klasy samochód. Lekarz na telefon Polacy nie są przeciwni prywatyzacji służby zdrowia, niechętni reformie są jedynie politycy, którzy obawiają się, że utracą głosy wyborców. Z badań wykonanych na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wynika, że 65 proc. ankietowanych opowiada się za wprowadzeniem do służby zdrowia mechanizmów rynkowych, 70 proc. zgodziłoby się dopłacać do leczenia, gdyby skróciło to oczekiwanie na zabieg i poprawiło jakość opieki. Dotyczy to szczególnie onkologii, gdzie są największe zaniedbania i coraz więcej szukających pomocy zdesperowanych pacjentów. Co roku na raka zapada 135 tys. Polaków, ale system opieki onkologicznej dostosowany jest do potrzeb społecznych z lat 60. W niektórych regionach, na przykład w województwie warmińsko-mazurskim, do niedawna prawie w ogóle go nie było. Prywatna klinika NZOZ Grupowa Praktyka Onkologiczna powstała przed sześcioma laty w Olsztynie, bo w miejscowym publicznym szpitalu onkologicznym nawet na badania trzeba było czekać co najmniej siedem miesięcy. Dla niektórych chorych na raka był to wyrok śmierci. Aby się zapisać na konsultacje, pacjenci od drugiej w nocy koczowali w śpiworach pod drzwiami szpitala. Dziś olsztyńska prywatna placówka onkologiczna zajmuje się niemal wszystkimi chorobami nowotworowymi. Przyjmuje dziennie ponad stu pacjentów, a każdy operowany lub poddany leczeniu cytostatykami chory ma przez całą dobę kontakt telefoniczny z lekarzem. Przyczółki prywatyzacji Prywatne firmy medyczne nie ograniczają się już do pośrednictwa między pacjentem a szpitalem. Wiele z nich jest przyczółkiem autentycznej prywatyzacji usług medycznych w Polsce, o czym świadczy ponad setka szpitali, w których wykonuje się nie tylko podstawowe, ale i skomplikowane zabiegi, jak choćby wykonywane w warszawskim Centrum Damiana operacje raka piersi. - Aby lepiej określić, jak rozległy powinien być zabieg, wykonujemy śródoperacyjne badanie węzłów chłonnych metodą radiologiczną - mówi dr Marek Płoszczyński, prezes centrum. http://www.wprost.pl/ar/?O=95343 |