Szukaj:Słowo(a): Przepis na babkę wielkanocną
Brioche jest to *bardziej* bulka..., maslana bula lub bulka. Wyrob
piekarniczy, nie cukierniczy.



Bo kiedyś przyrządzałem babkę wg francuskiego przepisu i była to babka po
polsku czyli brioche a la polonaise.
Była to klasyczna babka drożdżowa w wielkanocnym kształcie, co prawda
nastepnie spreparowna w sposób, który jest tak samo polski, jak fasola po
bretońsku francuska, a śledź japoński.
Ale wychodziło sie od babki polskiej klasycznej.
Podobnież zresztą polskie babki jako takie (tzn. ciasta) trafiły do Francji
ze Stanisławem Leszczyńskim.

mniam, mniam

Michał

Dokładnie tak, nie tyle US co przepisy prawne.

Poza tym zobacz- Ty mowisz ze jest w UE, tamta firma nie płaci VAT, jest
na
preferencyjnych, giblrartarskich warunkach (chodzi o zakłady
bukmacherskie),
radca podatkowy kaze pisac zapytanie do jakiejs tam istytucji, na
infoliniii
babka mowi ze nie jest Giblartar w unii, i komu tu wierzyc?



Ja nie mówię że Gibraltar jest w UE, tylko że Wielka Brytania jest w UE.
Poszukaj w ustawie o VAT czy terytorium zamorskie nie należy do danego
państwa.

  ...Naprawde niektore rzeczy podobaja mi sie bardziej w Exchange. Inna
rzecz, ze od jakiegos miesiaca uzywam jedunie Exchange...

Chris97.

begin 600 WINMAIL.DAT

etc...



Ja  t e z  korzystam glownie z programow Microsoftu. I dlatego nie chce
mi sie wierzyc, ze caly ten chlam to zakodowany przepis na babke wielkanocna.

Merle

Pomijam jazde tych babek,
ale ich teksty i wymowki byly naprawde zalosne
o tym ze w Polsce mozna 200km/h, ze angielskie OC
to taka wielka plachta papieru i ona nie ma zamiaru
tego wozic (dodajmy, ze w niezlym mercedesie
coupe) a praktycznie brzmialo to tak jakby miala
w d... polskie przepisy i policje, wezcie sobie te 8
stowek (tyle zaplacila) i jade dalej (oczywiscie bez
OC).
Ale coz, wlasnie dosc czesto ludzie takiego pokroju
rozkrecaja biznesy, dorabiaja sie m.in. takich bryczek
i maja wszystko w d....

chcieli dobrze wypasc i uznali, ze 800 zl mandatu
wystarczy.
Swoja droga jestem ciekaw co by zrobili gdyby
kierowca nie znal polskiego ?

W.


Pomijam jazde tych babek,
ale ich teksty i wymowki byly naprawde zalosne
o tym ze w Polsce mozna 200km/h, ze angielskie OC
to taka wielka plachta papieru i ona nie ma zamiaru
tego wozic (dodajmy, ze w niezlym mercedesie
coupe) a praktycznie brzmialo to tak jakby miala
w d... polskie przepisy i policje, wezcie sobie te 8
stowek (tyle zaplacila) i jade dalej (oczywiscie bez
OC).



Nie OC tylko DR. A od maja na terenie UE my też nie musimy posiadać
dowodu ubezpieczenia OC bo wg. prawa unijnego tablice rejestracyjne są
przesłanką do tego, że samochód takowe ubezpiecznie posiada (o czym
nawet jeden z policjantów wspomniał). Jadąc np. do Niemiec nie musisz
już posiadać zielonej karty.

PS: W tym przepisie jest pewien paradoks - poza granicami nie musisz
posiadać dowodu zawarcia ubezpieczenia OC a w Polsce musisz.

witaj
nie jestem jakąś mistrzynią w kuchni ale jeśli kruche ciasto wychodzi ci za twarde to może za dużo mąki dodajesz?

co do przepisów wielkanocnych to u mnie w rodzinie typowo: babka drożdzowa, sernik no i mazurek będzie.
ostatnio znalazłam fajny przepis na sernik z kruszonką i tak mi po głowie chodzi że chyba jeszcze przed świętami zrobię...
(znaleziony tutaj: http://mojeciasto.pl/wios...ik_z_kruszonka)
Zbliza sie Wielkanoc, my po raz pierwszy spedzimy ja "na swoim" i troche mnie to przeraza!!! Zwlaszcza od strony kulinarnej, bo tesciowie jak przyjada z wizyta to fajnie by bylo postawic na stol babe wielkanocna albo chociaz mazurka!! Podzielcie sie prosze swoimi ulubionymi przepisami na wielkanocne wypieki - moze upieklabym cos, co zaskoczy wszystkich Tylko, ze trzeba by sie juz zabrac za trenowanie
Surrey, moje to prościcha (bo wiesz, że ja leń i w dodatku czasu zawsze mało...), a te co dała Boksi to takie bardziej eleganckie mi się wydają. Wiesz, u nas jest tak, że cokolwiek nie zrobisz to i tak wpierdzielą zanim zdąrzysz na stole postawić Ale te moje są bardzo smaczne, chyba że ktoś nie lubi typowo kruchego ciasta.
Spróbuję poszukać jeszcze jutro fajnego przepisu na babę wielkanocną.
Mam pytanie z cyklu wielkanocnych: czym się wyróżnia babka piaskowa?

Przepisów w sieci na babki znalazłam dużo, ale mąż zażyczył sobie babkę piaskową. To taka, gdzie dodaje się w podobnych proporcjach mąkę pszenną i ziemniaczaną, czy też są jakieś inne kryteria wyróżniające tą babkę?
Gdyby ktoś potrzebował pogotow(an)ia wielkanocnego, to mam przepis na szybką i pyszną babkę, która sprowadza się do wrzucenia wszystkiego do jednej michy i mieszania

Babka na majonezie

Składniki:
4 jajka (i tak zawsze daję jedno więcej )
0,5 szkl. mąki tortowej
0,5 szkl. mąki kartoflanki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka cukru
3 łyżki majonezu (lub jeden mały)
1 olejek śmietankowy

Białka ubić na sztywno, dodawać cukier i po jednym żółtku, potem majonez, na koniec mąkę z proszkiem i olejek. Piec w 175 stopniach Celsjusza przez 45 minut.
I to koniec
lidzia gratuluje ciociu!!!! pamietam jak pisalyscie z edi o tej basce hehe
no nie dziwie sie ze tak sie biedna meczyla. z taka wielka cora!!!! naprawde kawal babki urodzila!!!

moja przyszywana sisterka (przyjaciolka mojej siostry) nazywamy ja nasza czwarta siostra hehe urodzila dzis synka Gabrysia!!!! wreszcie!! za miesiac go zobacze!!!

a u nas ok
bylam dzis w przychodni z lelkiem
przybral dokladnie 1 kilogram w ciagu dwoch miesiecy , wazy obecnie 8,58 wiec bardzo ładnie.. niewiele ponizej ideału hihi
a mierzy sobie 72,5 cm , z koleji powyzej normy wiec tez pieknie

a tak ladnie wcina i wciaz figurke ma swietna hihi

gotuje mu sama, z ksiazki dla dzieci, wiec mam niebanalne i urozmaicone przepisy.. mniam mniam
wszystko mu smakuje
a teraz slysze jak chichra sie na gorze z kolezanka z ktora mieszkamy hehe

aaa dzis nabil sobie pierwszego guza... ma sliwe pod okiem jak dziecko patologiczne...
coz ... upadki sa nieuniknione
zwlaszcza teraz jak on ciagle w ruchu
albo raczkuje, albo wstaje i chodz wokol stolu, potem przysiady sobie trenuje.. i tak w kolko..
ufff
Witam

Położyłam stwora spać.
Szukam chętnego który przyjdzie umyć mi okna i upiec jakieś słodkie na święta. Bo ja się już nie nadaje do niczego uffff. Znikam przez te pół godzinki spokoju odgruzować kuchnię. Jak ja nie lubię chorych dzieci!

edit: Ludzie, ludzie nie tłoczcie sie tak! Dla każdego kakałka starczy

A tak na serio to mam wielką prośbę. Czy któraś/któryś z Was dysponuje sprawdzonym przepisem na babkę. Nie drożdżową, tylko taką zwykłą. Będę dozgonnie dźwięczna, gdyż przedwczesny zając przyniósł mi formę z kominem
smignelam....sliczne !

a menu swiateczne ?
no cos tam w tej glowie mi sie legnie, ale na ostateczne decyzje czekam na Mame
napewno bede robic:
pasztet Lacha
sledzie kilka rodzajow, ale jeszcze nie wiem jakie, tylko flamandzkie stoja fest !
pasche
babke wielkanocna parzona ( kto ma sprawdzony dobry przepis PLISSSS ? )

reszte obmyslam i wymyslam, czekam na inspiracje i podpowiedzi
Dziewczyny co Wy robicie na swieta ? Piszcie
I mnie było miło się z Wami spotkać. Zdjęć nie ma, bo ciągle mam problem z opanowaniem moich chłopaków, a Paweł się rozgadał tym razem.

Przeniesienie spotkania na wtorek miało swoje zalety. Mikołaj we wtorek zaczął kichać, od wczoraj kaszle, a dziś już w domu. Więc środowe spotkanie musiałoby być odwołane . Do żłobka wrócił po 3 tygodniach i był niecały tydzień. Trudno się dziwić - Paweł mówił, że wczoraj rano do Mikołaja grupy zostało przyprowadzone zupełnie chore dziecko . I tak z jednej strony Mikołaj jest dużo mniej nieśmiały, lepiej sobie radzi w dużych skupiskach ludzi - a z drugiej na okrągło odwiedzamy lekarzy.

Przepis na ciasto:
4-5 jaj
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki
1/2 szklanka maki ziemniaczanej
1-2 łyżeczek proszku do pieczenia
25 dkg margaryny

Jajka ubijamy z cukrem. Dodajemy mąki wymieszane z proszkiem. Na koniec wlewamy roztopioną gorącą margarynę. Ciasto piecze się 45 min. w 180 stopniach.
To jest przepis na babkę wielkanocną, która była pieczona w moim domu rodzinnym. Upieczona w niebabkowej formie jest prostym ciastem do kawy.
WITAJCIE MOJE MIŁE

Dziś przepis z "SL" z kwietnia 2004 r.(jeśli posiadacie-napiszcie )

SCHAB PIECZONY ZE ŚLIWKAMI I MORELAMI

1 kg schabu b/k * 50 g śliwek (krajowych, bez pestek ) *50 g suszonych
moreli *1 ząbek czosnku * majeranek * sól * pieprz * 100 ml czerwonego
wina * masło

Śliwki zalać winem, odstawić na godz. Schab natrzeć solą, pieprzem,
zmiaźdźonym ząbkiem czosnku i obficie majerankiem, równieź odstawić
na godz. Ostrym noźem nakłuwać mięso, w powstałe otwory powkładać
osączone z wina śliwki i morele. Na 2 łyżkach masła zrumienić mięso
ze wszystkich stroni przełoźyć do naczynia źaroodpornego.
Podlać 2-3 łyźkami wody. Piec 1 godz. w temp. 180 stopni, pod przy-
kryciem. Co jakiś czas podlewać sosem powstającym w czasie pieczenia.
Podawać na ciepło lub na zimno z źurawiną lub z chrzanem.

W tej "SL" jest jeszcze *odtłuszczony majonez * mazurek pomarańczowy
* źur wielkanocny *pascha kremowa * babka mamuni

Oczywiście mam jeszcze wiele innych

LUNO HADUSIU 0,8 kg mniej też piechotą nie chodzi (o do diaska-pozamie-
niałam większość ż z ź )tak więc się cieszę. Dzięki za kotka, sama mam
2 dorosłe już koty, o przepięknych mordkach.

Będę wieczorem, teraz idę zjeść szpinak i odwalić trochę domowej roboty.
PS ja przed pieczeniem schabu stłukę go przez mokrą ścierkę.
Zbliżają się święta czas na wielkanocne przepisy.

Babka drożdzowa dla leniwych i niecierpliwych
------------------------------------------------------
1/2 kg krupczatki
3 jaja
1 szklanka cukru
cukier waniliwy
1 łyżka oleju
3/4 kostki masła(z kostki 25 dkg)
szczypta soli
4 dkg drożdży rozetrzec z łyżką cukru,wbić 3 jaja(ja daje 2 jajka i 2 żółtka)
w szklance gorącego mleka rozpuścić masło i mocno ciepłe ale nie gorące wlać do drożdży.Dodać pozostałe składniki.Bardzo dokładnie wymieszać łyżką.Foremki wysmarować masłem i wlać ciasto do 1/3 wysokości foremki.
Ciasto pozostawić w foremkach na noc w ciepłym miejscu.
Wstawić do pieca rozgrzanego do 80 stopni z zwiększyc do 170 piec około 40 minut.
Czas pieczenia zależy od piekarnika.Sprawdzic patyczkiem.
Można dodać rodzynki lub zamiast cukru waniliowego otartą skórk z cytryny.
Babki polukrować.
Smacznego
Lidka
baba i "cicho"?????


Naprawdę chcesz przepis na babę...drożdżową?????!!!!
Wielkanocną?

Myślisz, że zdążę?
Jakiś czas temu "fruwał" taki smsik z przepisem na KRUCHĄ BABKĘ WIELKANOCNĄ
Weź dwa jajka i banana
Połóż se babkę na kolana
I potem dotąd się rucha
Aż się zrobi krucha
W Wielki Piątek zachowuję post ścisły - pijam tylko wodę mineralną. W sobotę również poszczę, natomiast w Wielką Niedzielę pozwalam sobie na prawdziwą rozpustę. Wprawdzie na stole królują mięsa, jednak ja - nie mogąc doczekać się wielkanocnego śniadania - zawsze uszczknę coś z przygotowanych na święta słodkości. Poniżej podaję przepis na moje ulubiony wielkanocny deser.

Babka piaskowa

W dzieciństwie nie uważałam jej za deser. Babkę piaskową jadłam bowiem na śniadanie, maczając ją przy tym w świeżuteńkim mleku. Dwukolorowe ciasto smakowało mi bardziej od szynki! Dzisiaj wprawdzie rzadko sięgam po mleko, ale babka towarzyszy mi jako wspaniały dodatek do filiżanki herbaty. Nie wyobrażam sobie też bez niej Świąt Wielkanocnych. W piątek, kiedy poszczę całkowicie, moja mama specjalnie dla mnie przyrządza piaskową babkę, którą z lubością jem na sobotnie śniadanie.

Składniki
5 jajek
200 g cukru
1 cukier waniliowy
1 kostka masła lub margaryny
180 g mąki pszennej
140 g mąki ziemniaczanej
20 g kakao
1/2; opakowania proszku do pieczenia
Jajka z cukrem i cukrem waniliowym ubić nad garnkiem z gorącą wodą na sztywną masę. Wmieszać przesianą mąkę pszenną i mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia i roztopione, ostudzone masło. 2/3 masy nałożyć do posmarowanej masłem i posypanej mąką formy. Pozostałą połączyć z przesianym kakao. Nałożyć na środek jasnej masy. Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 oC 45 - 55 minut.
Pascha Eli (dostałam ten przepis od Eli)

Składniki:
2 l mleka
5 dl kwaśnego mleka, lub kwaśnej śmietanki (np. Migrodesert)
5 jajek
125g masła
150g cukru
cukier waniliowy
rodzynki, migdały i inne bakalie

Wykonanie:

mleko, jajka i śmietanę zmiksować w dużym garnku. Następnie podgrzewać aż do zagotowania uważając żeby nie przypalić.
wystudzić, najlepiej przez noc.
Wylać na duże sitko i minimum godzinę pozostawić do odcedzenia (otrzymamy coś w rodzaju twarożku).
W tym czasie utrzeć masło z cukrem i cukrem waniliowym.
Dodawać stopniowo otrzymany twarożek i dalej ucierać.
Dodać bakalie.
Wyłożyć do formy od babki wyłożonej przezroczysta folia. przykryć deseczka i obciążyć.
Całość wstawic do większej miski (cieknie) i wstawić na kilka godzin do lodówki

Jest to trochę pracochłonne, ale na śniadanie wielkanocne musi być i już
Nasze tradycyjne śniadanie Wielkanocne to zlepek tradycji
z Małopolski i dawnego woj. lubelskiego.

W tym roku do stolu "bufetu" zasiadło osiem osób i z niewielkimi przerwami świetowalismy przez około 12 godzin.

Na naszym bufecie znałazly miejsce:

Jajka gotowane, a nawet trochę malowane,
barszcz czerwony na zakwasie z mięsem, kiełbasą i jajkiem,
żurek z podobnymi dodatkami (zakwas żurku z MIxMarkt)
kiełbasa biała pieczona (MIxMarkt) w piwie (Żywiec)
schab soczysty (inaczej zaparzany)
boczek jako rolada czosnkowo-ziołowa
pasztet drobiowy,
paszet babuni z dziczyzną(dostawa z prosto Polski),
szynka staropolska (dostawa z prosto Polski),
kiełbasa jałowcowa (Mix Markt)
Chrzan i ćwikła domowa (tarcie chrzanu było szczerze opłakane),
majonez,
Zos chrzanowy z jabłkiem
Zos chrzanowy z marchewką,
Papryka i bakłażan po grecku (w oliwie z czoskiem)

i naturalnie rożnorodne słodkości:

Pascha
Mazurki: kaimakowy, malinowy, ze śliwką i makowy,
Babki: koniakowa i gotowana budyniowa
oraz napoleonka i czekoladowe zajączki.

Do tego naturalnie napoje rożnorodne i chlebek domowy pieczony w maszynie,
Przepisy na wiekszość tych smakołyków znajleźć można na forum.

Nie wiem, czy to typowy jadłospis świąteczny. Jżeli znajdziecie braki to chętnie w przyszłości uzupełnię.
Ja też robiłam i wyszła fantastyczna. Też nie wyszła mi do końca z blaszki, podejrzewam że:
1. dlatego, że troszkę mi się przypiekła od pieczenia na tej dolnej szynie 2. doszłam do wniosku, że musi być chyba kompletnie wystudzona, żeby się zwarła do końca...
Ale okrawki zjadłam sobie w sobotę wieczór, a babkę polałam polewą czekoladową i posypałam płatkami migdałów. Wszyscy pałaszowali jak nie wiem i stwierdzili, że jest niebezpiecznie smaczna i ten smak, mmm
Acha, i mak sparzyłam tylko przed mieleniem, nie moczyłam go specjalnie długo. Dałam też tylko 4 jajka, bo nie starczyłoby mi na śniadanie wielkanocne. W międzyczasie masa masłowa mi zastygła, piana nie ubiła się na sztywno, dałam ciut więcej cukru a i tak wyszło pysznie, także polecam naprawdę łatwiutki przepis nawet dla laików
Ciasta
Pascha
Baba przekładana
PRZEPIS NA DROŻDŻOWĄ BABKĘ PARZONĄ
MAZUREK KOKOSOWY

Mieska wielkanocne

Wielkanocna kaczka w sosie ananasowym
SZYNKA PO WIEDEńSKU
PIECZONA KIEłBASA
przepis na schab, szynkę, łopatkę, filet z indyka bez pieczenia.
Pieczeń rzymska świąteczna
Szynka peklowana pieczona
przepis na schab, szynkę, łopatkę, filet z indyka bez pieczenia.
Pieczeń rzymska świąteczna
Pieczona szynka
MIĘSKA RÓŻNISTE PIECZONE
Schab z goździkami
Schab suszony a'la wędliny parmeńskie:

Potrawy wielkanocne
CHLEB NA WIELKANOC
PASZTET Z DROBIU
PASZTET
CHRZAN WIELKANOCNY
SOS REMOULADE za Barbarą Hołub "Z rondlem i anegdotą przez wieki"

Jajka
Jaja faszerowane wątróbką
]ajka faszerowane pastą szynkową
Jajka z nadzieniem ze szczypiorkiem
Galareta z jajami przepiórki
Jajka mozaika
Sosy do jajek :curry ,orzechowy
PRZEPIS NA DROŻDŻOWĄ BABKĘ PARZONĄ

Babka drożdżowa, to jeden z podstawowych smakołyków, których nie powinno zabraknąć na wielkanocnym stole.

Składniki:

* 1/2 kg mąki
* 2/3 kostki margaryny
* 1 szklanka mleka
* 15 dkg cukru (8 łyżek)
* 7 dkg drożdży
* 5 żółtek
* cukier waniliowy
* szczypta soli
* tłuszcz do formy

Połowę mąki zalewamy gorącym mlekiem i dokładnie ucieramy, by nie pozostała ani jedna grudka, następnie odstawiamy, by wystygło. Margarynę topimy i również odstawiamy do przestygnięcia.

Drożdże ucieramy z łyżką wody, łyżeczką cukru i łyżeczką mąki. Rozczyn zostawiamy by zaczął rosnąć. Masę mączną łączymy z drożdżowym rozczynem, dodajemy żółtka utarte z resztą cukru, pozostałą mąkę oraz sól i wyrabiamy. Na koniec dodajemy rozpuszczoną margarynę i wyrabiamy jeszcze przez chwilę, aż ciasto przestanie lepić się do ręki. Jeśli ciasto jest mimo wszystko zbyt rzadkie dodajemy nieco mąki.

Wyrobione ciasto przekładamy do foremek na babkę, tak by sięgało jedynie 1/3 wysokości foremki, nakrywamy czystą ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu, by podrosło. Babkę drożdżową piecze się do godziny w temperaturze 180°C.

Gotową babkę polewamy lukrem.

http://www.kuradomowa.com/kuchnia/
Do Pikacza: nie ma gotowego przepisu na podrwanie ,ale moge ci dać przepis na babke wielkanocną

Do gangsta600 (od MaryDzejn) po cóż Ci druga przyjaciólka skoro masz juz jedną

Do Elenoir: Nie można wyrzucać Pikacza z Forum tylko dlatego ze pisze głupoty na DC. To są dwa odebne miejsca wyrażania opini. Niezależne.
Panowie -- (Pan nie zaobserwowalem ;P) dziekuje za spotkanie -- jak zwykle bylo superek ...nie ma to jak usiasc i pogadac w realu...

Mrok sorki za ten PAN PAN PAN i ladowanie w SPALE -- ale godzina byla pozna a nie chcialem spedzic tego wieczoru tylko za ekranem monitora, a to lotnisko bylo najblizej i dodatkowo mialo asfalt

Podziekowania dla Wojtka Krzywdy, ktory mnie przetrzymal do 7:00 mam nadzieje ze kciuki nie trzymalem na darmo i poszlo bez problemu

W ogole bylo milo poznac nowych znajomych...ale jak to bywa mam taki metlik w glowie, ze prawde mowiac nie wiem kto byl a kogo nie bylo
So....gdzie sa zdjecia ?

Acha...babka cytrynowa rulez...przepis poprosze na priv

No i najwazniejsze.....Panowie i Panie --- za CZTERY DNI WIELKA MEGAHIPER (bo kilkudniowa) IMPREZA (gdzie? ) W KONINIE !!!!
Kto nie moze, niech juz zaluje !!!!
Gratulacje Tickman. Mam nadzieję, że z tego powodu nie będziesz świętował na sucho :grin: A ja nie mam lenia. Uwielbiam gotować i piec. Właśnie przeglądałam przepisy na ciasta. Jeszcze się nie zdecydowałam, które ciasto upiec. Napewno upiekę babkę wielkanocną (ucieraną nie drożdżową) a nad pozostałymi się zastanawiam. Pozdrowionka wszystkim :lol:
na swiateczny obiad upieklam Yennowa Kaczke na Miodzie ( z wlasnej inwencji dodatkowo faszerowana orzechami, suszonymi morelami i sliwkami)
po prostu M I O D Z I O !!!

oraz

Babe Wielkanocna Zibiego
(dzieciaki wolaly niz obowiazujaca co roku drozdzowa)

dziekuje za przepisy
Witam
Dla poprawienia humorów i ku przestrodze.
Jestem na etapie zmiany we wpisie do ewidencji gospodarczej adresu
zamieszkania właściciela. I co ciekawego dzieje się teraz w tym szumnie
nazwanym dziale UM Wydział rozwoju gospodarczego itd...
Pani oznajmila cytuje " Każda działalność we wpisie musi być zgodna z
zapisami w PKD(zgodność treści) i musi być we wniosku numer podklasy z
PKD."
Kiedyś pisało się wszystko co ślina na język przyniosła i własnymi
słowami po to by przy każdej zmianie działalności nie płacić 50
pln. GUS sam brał główną działalność i przyporządkowywał jej nr z
PKD. No ale Urząd Miejski  musiał pujść dalej i chce do każdej nr.
PKD. Jak zobaczyłem że tego jest ponad 600 pozycji a ja do wpisu
potrzebuje około 12 a nie chciało mi się szukać w opisach konkretnych
podklas jako zaradny Polak wpadłem na genialny pomysł.
Zadzwoniłem do pani i zapytałem co mam zrobić jak się nie mieszcze na
wniosku z tymi działalnościami?
To niech pan na osobnej kartce załączy.

działalność nr... określenie. Proszę o rozszerzenie działalności o
wszystkie pozycje zawarte w PKD." Było warto dla samej frajdy zobaczenia
miny urzędniczki. Po chwili zastanowienia:
"Chyba Pan żartuje???"
"Ależ skąd jestem śmiertelnie poważny"
W sumie Pani nie przyjeła wniosku bo stwierdziła że wszystko musi być
zawarte na wniosku. Ale dodała że to jest jedna wielka bzdura i że
słyszała że np. Niemcy właśnie się z tego wycofali. Pani była
rozbrajająca i to uratowało ją od awantury. Dodała oczywiście że to
nie ona wymyśliła i żebym ją zrozumiał bo ona musi taki wniosek
później sprawdzić w PKD i jeszcze ręcznie wklepać do komputera. A na
zakończenie dodam że zachęcam do lektury PKD wszystkich którzy muszą
coś we wpisie zmienić dzięki temu wpisałem sobie jako działalność
poboczna 62.3  62.30 62.30.Z   Transport kosmiczny
W końcu kto wie co człowiek za raz będzie robił ponoć już działki
na księżycu sprzedawali!!!
W sumie jakbym się uparł to by babka musiała przyjąć bo chyba nie ma
przepisu zabraniającego sprzedawania komputerów, w listopadzie zniczy a
latem płodów rolnych "Jestem facet pracujący żadnej pracy się nie
boje"
 kesser
P.S. zaczynam żałować że się przemeldowałem do innego
miasta podczas gdy działalność zostaje tak jak była musze zmienić
urząd skarbowy zus ewidencje już mam dość a na razie jestem przed
startem można powiedzieć.
Witam,

Uważam zaproponowany temat jako w tym czasie aktualny dla tej grupy.
Przyszło mi na myśl byśmy wspólnie opracowali - zestaw dań na warszawskim
świątecznym stole.




warszawskiej i jej potrawach.
Iza prowadziła kiedyś świetny serwis kuchnia.serwisy.net który nie za bardzo
działa.

"Cóż można powiedzieć o kuchni warszawskiej? Chyba tylko to, że nie
istnieje, będąc jednocześnie najbliższą w swoim kształcie klasycznej kuchni
polskiej. Paradoksalne, no nie??

Stolica przyciąga możliwościami, gwarem i wielkomiejskością. Napływający
przez wieki nowi mieszkańcy przynieśli naszemu miastu własne tradycje
kulinarne ze wszystkich zakątków Polski, Europy i świata. Powstała dzięki
temu kuchnia eklektyczna, bez konkretnych, sobie tylko właściwych potraw.
Nie bardzo również zaznaczyła Warszawa swoją obecność w nazewnictwie
kulinarnym. Szukając w książkach kucharskich czegoś "po warszawsku"
natkniemy się na flaki z pulpetami i rzadko goszczącą na stołach (nawet
wielkanocnych) babę warszawską. I tyle - chyba, że ktoś nadzwyczaj uparty
doda jeszcze schab po warszawsku i warszawskie pączki. Niewiele tego."

Przepis na "Flaki po warszawsku"
http://www.warszawa.pl:8081/stara/gastronomia/

No cóż ale flaków w wigilię sie nie jada.

W moim domu, prócz wymienionych przez Ciebie tradycyjnych potraw z ryb,
gościły zazwyczaj racuchy i szczególna zupa.

To raz w roku, gotowany przez Mamę, szczególny kapuśniak z grzybami,
podawany z całymi gotowanymi ziemniakami.

Innym specjałem de la Mama, jest tak zwana "ryba po grecku".
Śmiesznie sie nazywa, bo grecy takiej potrawy nie znają.
Tajemnica smaku tkwi w umiejętnie przyrządzonej zalewie jarzynowej.
Do dziś nie mogę namówić Mamuśkę by przekazała mi ten przepis.
Jest jeszcze czas - jak mawia. :)

Pozwol Konradzie, ze dyskusje na temat zasad, bedziemy prowadzic w odpowiednim topicu :P


HR - Home run - piłka wylatuje poza pole gry w miejscu dozwolonym przepisami i pałkarz automatycznie zdobywa punkt A KTÓRE TO SĄ MIEJSCA, DOZWOLONE PRZEPISAMI W TYM PRZYPADKU?CZY TA RZEKA ZA STADIONEM W PITTSBURGU TEŻ JEST OBJĘTA PRZEPISAMI :> ?



Pole dozwolone przepisami to po prostu pole boiska :wink:
Aby zaliczyc home run, pilke trzeba poslac poza to pole czyli np w trybuny, gdzie zawodnicy sie jzu poruszac nie moga albo tak jak mowisz, poza stadion np do rzeki :=

Po kolei:
- nie musi wylecieć poza pole gry.
Bo po pierwsze: może się zdarzyć tzw. inside the park home run (piłka zostaje w grze, ale pałkarz zdąża zaliczyć wszystkie bazy, zanim obrona dostarczy ją do łapacza). Należy jednak rozróżnić i-t-p HR od zdobycia bazy domowej wskutek błędu obrony (error). Ten pierwszy przypadek jest obecnie wielką rzadkością, częściej zdarzał się w erze przed Babe Ruthem, kiedy odległość do płotu była większa a zapolowi ustawiali się bliżej infield. W efekcie mocno uderzona piłka leciała daleko, zostając jednak w polu gry, ale zapolowi potrzebowali sporo czasu aby do niej dobiec i żeby ja wreszcie podać we właściwe miejsce. Krótko: zanik i-t-p HR bierze się z tych samych przyczyn, co spadek liczby triples - w baseballu od lat 90-tych (czyli w erze sterydów) szybkość przegrywa z siłą.

Po drugie: jeżeli piłkę złapie (albo choćby dotknie) kibic - po zawodach. Czyli wystarcza, że piłka dotknie czegokolwiek znajdującego się poza polem gry.

ALE: musi to być fairball, a nie foulball. Piłka nie może wyjść na foul territory, czyli na zewnątrz kąta, którego wierzchołkiem jest home base, a ramiona wyznaczone są półproste przechodzące przez homebase i te takie słupy umieszczone na rogach pola gry.

Uffff...

pzdr
TRad
iza2006, zrób tak jak napisałam ze zwykłego przepisu na zlotowe muffinki i wrzuć inne dodatki . Robiłam w silikonowej formie takiej z kominkiem na babę wielkanocną i jeszcze kawałeczek mam zamrożony-taką jedną falbankę
[17.03] 21:26 zeb74477 , str.58

Przepis Zeberka na babkę z procentami hi hi hi hi hi

"ŚWIĄTECZNA BABKA "
jako, iż święta się zbliżają ...
może niektórzy ten przepis znają, ale moim zdaniem jest wart przypomnienia
w związku z tradycją pieczenia "bab wielkanocnych"
przesyłam stosowny przepisik
ale podobno pyszne!
"

A oto ciasto:

Składniki:
- 1 kostka masła,
- 2 szklanka cukru,
- 1 łyżeczka soli
- 4 jajka
- 1 szklanka suszonych owoców,
- 1 szklanka orzechów
- sok cytrynowy
- proszek do pieczenia
- 3-4 szklanki dobrej whisky

Sposób przygotowania:

Przed rozpoczęciem mieszania składników sprawdź czy whisky jest dobrej jakości. Dobra ... prawda? Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę itp. utensylia kuchenne. Sprawdź czy na pewno whisky jest taka jak trzeba ... by być tego pewnym nalej szklaneczkę i wypij tak szybko, jak to tylko możliwe.

Powtórz operację.

Przy użyciu miksera elektrycznego ubij kostkę masła na puszystą masę, dodaj łyżeszke cukru i ubjaj dalej. W miedzyczasie zprawdź czy wisky jest na pewno taka jak czeba. Najlepiej sklaneczke. Otfórz druga butelkie jeźli czeba. Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z owosami i upijaj je mikserem. Sprawś jakoź wiski żepy pootem gośie nie mufili sze jest trojnoca. Wszuś do miszki szyśką sul jaka masz w domu czy so tam masz szysko jedno so, f sumje fsale nie nie ma snaszenia so fszuśisz ! Fypij skok sytrynnmowy. Fymjeszaj fszysko z oszehami i sukrem fszystko jedno i frzudź monki ile tam masz fdomu, osmaruj piesyk masem i wyklej siasto na plache piesyka, usaw ko na 350 stofni, saaaamknij źwiszki. Sprawś jakoś fiski sostanej ot pieszenia siasta i iś spaś.

"

i smaszneho .....

hi hi hi hi h hihi hi !!
a postaram się coś ciekawego znaleźć a czego ogólnie szukasz ??

PASCHA WIELKANOCNA
30 dkg białego sera,
2 łyżki masła,
2/3 szkl. cukru pudru,
4 żółtka,
cukier wanilinowy,
rodzynki,
figi,
daktyle,
skórka z cytryny,
cząstki pomarańczy,
brzoskwinie z puszki

Ser łączymy z masłem i cukrem pudrem, dwukrotnie mielimy. Figi i daktyle myjemy i siekamy drobno. Do sera dodajemy żółtka, cukier wanilinowy, cytrynową skórkę, figi, daktyle i rodzynki. Całość bardzo dokładnie mieszamy. Naczynie wyścielamy gazą i wkładamy masę serową. Wyrównujemy powierzchnię i na 1 h wstawiamy do lodówki. Gotową, silnie schłodzoną paschę przekładamy na półmisek, zdejmujemy gazę. Dekorujemy cząstkami pomarańczy, osączonymi z zalewy i pokrojonymi brzoskwiniami oraz rodzynkami.

Ucierana babka z makiem i kakao
Trochę maku, trochę kakao i powstaje wykwintny wypiek. Dwa dni temu drogą pantoflową dotarł do mnie prosty przepis na przepyszną babę wielkanocną. Już wypróbowany Aż trudno uwierzyć, że tak estetycznie wyglądającą babę przygotować może nawet amator kuchni !

Składniki:
2 szklanki mąki,
4 jaja,
1 szklanka cukru kryształ,
15 dag masła,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
aromat dowolny,
4 łyżki kakao,
4 łyżki maku, tłuszcz (może być margaryna do pieczenia),
tarta bułka,
polewa czekoladowa lub lukier

Przygotowanie:
1. Ubij jajka cukrem
2. Utrzyj jaja z masłem na puszystą masę
3. Dodaj przesianą mąkę i proszek do pieczenia wraz z aromatem
aromat można zastąpić cukrem waniliowym)
4. Podziel masę ciasta na dwie części - do jednej dodaj mak, do
drugiej kakao.
5. Okrągłą formę do babek natrzyj tłuszczem i wysyp bułką tartą i
wypełnij ciastem (możesz połączyć rodzaje ciasta "piętrowo" lub "równolegle", czyli pół formy wylewasz z makiem, a pół z kakao lub jedno na drugie.
6. Do wysokiego garnka nalej wody i zagotuj
7. Wstaw do garnka formę z ciastem i gotuj ok. 1,5 godziny.
8. Wyjmij formę i ostudź. Wtedy nadchodzi czas na ostatnią czynność przed zakończeniem: posmaruj ciasto polewą czekoladową, lukrem lub posyp cukrem pudrem.

Gotowe !!!
Witam serdecznie,
Bardzo Pani dziękuję, za list. Był bardzo ciekawy.Zazdroszczę Pani zdolności robienia takich fajnych rzeczy. Ja zajmuję się kuchnią ( poza pracą ) od momentu kiedy wyszłam za mąż to jest 25 lat temu. Na początku gotowałam to co gotowała moja mama ale nie była to kuchnia ciekawa. Kuchnia śląska : kotlety, kapustka, pospolite zupy,kluski śląskie, wypieków prawie żadnych poza babką piaskową. Z czasem chciałam męża zaskoczyć czymś pysznym czego nie znał ale nie miałam żadnych wzorców. W tej chwili mam już wielką biblioteczkę pięknych kucharskich ksiażek ale nie ma nic cenniejszego niż ktoś kto nauczy czegoś z własnego doświadczenia. Kiedykolwiek robiłam coś z przepisu ( poza pieczeniem bo nie umiem piec - jest tylko jedno ciasto - jabłecznik,które mi wychodzi ) to było jakieś beznadziejne. Robiłam gofry w gofrownicy z przepisu w kulinarnej gazecie i były miękkie nie wiem czemu. Z gotowych przepisów to właściwie wykorzystałam tylko to, że namoczenie kotletów schabowych w mleku z czosnkiem i wegetą przed opanierowaniem i usmażenie powoduje ich kruchość. Maniakalnie ogladam wszystkie kulinarne programy w telewizji i mimo to chyba nie mogę o sobie powiedzieć że prowadzę ciekawą kuchnię. Chociaż jednak nie zdarza mi się żeby mąż czy syn powiedzieli, że coś im nie smakuje. Nie uznaję kuchni dziwacznej typu: comber z sarny rolowany z kozim serem. W tym roku odkryłam brokuły i cukinię. Ale brokuły poprostu gotuję w osolonej wodzie a cukinię obsmażam na oliwie z oliwek.
W tym roku we wrześniu byłam we Włoszech no i oczywiście przywiozłam świetną oliwę z oliwek i ocet balsamiczny.Ocet sobie stoi bo nie wiem jak go wykorzystać. Dodałam go kiedyś do polędwicy wołowej ale nie była to rewelacja. Wszyscy potem w domu pytali co to za straszny zapach.
Podobno ma do mnie przyjść jeszcze książka z przepisami do naszego miksera. Mam nadzieję że z niej skorzystam.
No tak, ale problem ze sklejającym się makaronem pozostaje. Postaram się kupić semolinę może w mące siedzi rozwiązanie. Zazdroszczę kulinarnych zdolności.
Serdecznie Panią pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie.
Ewa Ogiegło.

Z
...jeden przez drugiego pytają o to samo i o drogę w obrębie 10 KM .



A ci co byli "wczesniej" to o co sie pytali ?

O przepis na babe wielkanocna ?
No jaja jak berety, a więc : przywiozłem e39 528, jako że z rąk prywatnych to umówiłem się z niemieckim właścicielem pod urzędem, on auto wymeldował a ja zakupiłem tablice celne i ubezpieczenie. I teraz uwaga, patrzę sobie na ścianę w oczekiwaniu na dokumenty wozu, a tu rzuca mi się w oczy wielka informacja o nowych zasadach rejestracyjnych samochodów w Niemczech od 1.10, z czego wynika że począwszy od tej daty m.in. nie istnieje już (biały lub częściej zielony) dokument wymeldowania! Ciekawe, myślę sobie, ale nic, czekam. Chińczyk w okienku oddaje mi dokumenty - umowę , zielony dowód, tablice, ucięty brief - nie ma wymeldowania. Zwracam mu uwagę, a on pokazuje mi wspomniany plakat. Ja mu na to, że w PL nie zarejestruję samochodu bez tego, w odpowiedzi słyszę że PL jest w UE (jaki poinformowany ) i są to przepisy obowiązujące już i u nas. Ale chrzani, myslę i dzwonię z komórki do WK w moim mieście. Pani naczelnik miło odpowiada że tak, że słyszała, ze mieli szkolenie, ze jeszcze ani jednego auta wymeldowanego po 1.10 nie było, ale wystarczy adnotacja na 6 stronie Briefu że auto wysłano na export. Sprawdzam, mam wpis "wywóz nach Polen", no to dzięki i w drogę.
Jako że auto ładne i niedrogie, szybko znalazło nowego nabywcę, oczywiście bez opłat ( forumowicze pracujący w US niech zamkną okienko ). Kupujący otrzymał brief, umowę pomiędzy Niemcem a nim, dałem mu też na czas transportu do domu (200 km ode mnie) mój zielony dowód z tablicami. Klient zadowolony, ale właśnie zadzwonił ze nie może zarejestrowac auta. Dlaczego?
Otóż Pani w jego mieście (WLKP) wiedziała już że nie dają w Niemczech wymeldowań (choć musiała się spytać koleżanki), natomiast utrzymuje że musi mieć dowód rejestracyjny Niemca, czyli Fahrzeugschein, który naturalnie zabrał mi niemiecki urząd przy wymeldowaniu! Czy tu kogoś nie pokręciło? Babki w moim WK też nie są do końca pewne, innymi słowy kosmos! Ktoś ma podobną sytuację? Muszę jak najszybciej rozwiązać problem, bo nie chcę wsadzić faceta na minę.
Widać miał 2 lata a umiejętności miał jakby jeździł na nim od 2 dni... Zaczynacie mnie już rozśmieszać... Nie wiecie iel jechał na godzinę, kto naprawdę ponosił winę, a rozpisujecie się jakbyści prowadzili śledztwo w tej sprawie. W ogóle mit jakiegoś gówniarza, który zabił siebie, a mógł zabić także kogoś niewinnego jest dla mnie żenujący... I postawa tej "dzieciarni" z gimnazjum, która bierze w obronę kretyna, który nie myśli na ulicy... To, że zginął to fakt - straszne, smutne etc... Ale współczuję tylko jego rodzinie. I błagam, nie piszcie więcej, że jechał 50 kilosów na godzinę... Czy tam 40 na godzinę, bo taką wersję już słyszałem... Faktem jest, że jechał nieuważnie, nieprawidłowo, złamał przepisy ruchu drogowego.

PS.: Bawi mnie też taki tekst:
Dla mnie nie jest on bohaterem, ale przestrogą, ponieważ setki razy przejeżdżałem tamtym skrzyżowaniem i jakoś żyję dalej (ktoś chyba nade mną czuwa...), a jemu się nieudało...



Codziennie przejeżdżam tamtym skrzyżowaniem z 5 razy od 20 lat i jakiś nigdy nic mi się nie stało. A banga gimnazjalistów uważa to skrzyżowanie za jakiś "trójkąt bermudzki"??? Nie udało mu się przejechać, zginął... Kurde babka, a co to za sztuka przejechać przez to skrzyżowanie??? Ja nie mogę... Wielka sztuka, nie ma co... Jakby jechał zgodznie z przepisami to nie byłoby mitu wielkiego motorowerzysty [hehe] i mitu śmiertelnego skrzyżowania... I tyle... I w ogóle nie byłoby bandyctwa i papierosów, nie byłoby niczego.

Pozdrawiam gimnazjalistów jeżdżących na tych motorowerkach z poprzyczepianymi spojlerkami... Pozdrawiam, a jak mi który zajedzie drogę to nie ręczę za siebie
To też weź sobie, droga motonito, za przestrogę
No i Danka znowu o tym cieście rok temu w Fakcie teraz Dziennik ;-D

Ale niech się lansuje

Gotowana baba Danuty Holeckiej

Telewizyjna dziennikarka Danuta Holecka niejedną Wielkanoc spędziła na dyżurze w redakcji "Kuriera" w TVP 3. Ale gotowaną babę zawsze zdąży przygotować! To ulubione ciasto jej męża, Krzysztofa, oraz dwójki bliźniaków: Julka i Stefka.

- Największą przyjemność sprawia mi robienie ciast - uśmiecha się dziennikarka. - Odprężam się przy tym, chociaż dzieci ciągle przybiegają do kuchni i podkradają mi surowe ciasto. Ale zapach gorącego ciasta wprawia mnie w dobry humor. Te święta po prostu kocham.

Dlaczego?
- Święta Wielkanocne kojarzą mi się z radością i zmianami na lepsze. Sześć lat temu tuż po Wielkiej Nocy mój ojciec wrócił do zdrowia po ciężkiej operacji serca. Rok później o tej porze kupiłam wymarzonego psa. A cztery lata temu zamieniłam mieszkanie na większe. Nic więc dziwnego, że Wielkanoc kojarzy mi się ze spełnianiem najskrytszych marzeń.

Przepis na babkę:

Składniki:
- kostka masła
- 5 jaj i trzy żółtka
- szklanka mąki ziemniaczanej
- półtorej szklanki mąki tortowej
- półtorej szklanki cukru pudru
- torebka cukru waniliowego
- pół zapachu waniliowego
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia

Polewa:
- 2 czubate łyżki ciemnego kakao
- 1/3 kostki masła
- pięć czubatych łyżek cukru
- pięć łyżek mleka

Sposób przyrządzenia:
Kostkę masła z cukrem pudrem i cukrem waniliowym miksujemy, aż powstanie puszysta masa. Nadal miksując, dodajemy kolejno po jednym jajku i żółtka. Do drugiej miski wsypujemy mąkę tortową i ziemniaczaną, mieszamy z proszkiem do pieczenia. Dodajemy do wyrobionej masy, ciągle mieszając. Wlewamy zapach waniliowy. Formę do gotowanej babki (z pokrywką) smarujemy wewnątrz masłem i posypujemy mąką. Napełniamy ją ciastem i zamykamy. Do wysokiego garnka wlewamy zimną wodę (do 1/3 wysokości). Wstawiamy formę, szczelnie przykrywamy garnek. Gotujemy godzinę na wolnym ogniu. Polewa: kakao, masło, cukier i mleko razem gotujemy na wolnym ogniu przez około dziesięć minut. Ugotowaną babkę wyjmujemy na talerz i zostawiamy na kwadrans, żeby przestygła. Następnie smarujemy ją gorącą polewą.

1
edek to moze podasz jeszcze tu jakis przepis na babke wielkanocna he he

Witam
Dla poprawienia humorów i ku przestrodze.
Jestem na etapie zmiany we wpisie do ewidencji gospodarczej adresu
zamieszkania właściciela. I co ciekawego dzieje się teraz w tym szumnie
nazwanym dziale UM Wydział rozwoju gospodarczego itd...
Pani oznajmila cytuje " Każda działalność we wpisie musi być zgodna z
zapisami w PKD(zgodność treści) i musi być we wniosku numer podklasy z
PKD."
Kiedyś pisało się wszystko co ślina na język przyniosła i własnymi
słowami po to by przy każdej zmianie działalności nie płacić 50
pln. GUS sam brał główną działalność i przyporządkowywał jej nr z
PKD. No ale Urząd Miejski  musiał pujść dalej i chce do każdej nr.
PKD. Jak zobaczyłem że tego jest ponad 600 pozycji a ja do wpisu
potrzebuje około 12 a nie chciało mi się szukać w opisach konkretnych
podklas jako zaradny Polak wpadłem na genialny pomysł.
Zadzwoniłem do pani i zapytałem co mam zrobić jak się nie mieszcze na
wniosku z tymi działalnościami?
To niech pan na osobnej kartce załączy.

działalność nr... określenie. Proszę o rozszerzenie działalności o
wszystkie pozycje zawarte w PKD." Było warto dla samej frajdy zobaczenia
miny urzędniczki. Po chwili zastanowienia:
"Chyba Pan żartuje???"
"Ależ skąd jestem śmiertelnie poważny"
W sumie Pani nie przyjeła wniosku bo stwierdziła że wszystko musi być
zawarte na wniosku. Ale dodała że to jest jedna wielka bzdura i że
słyszała że np. Niemcy właśnie się z tego wycofali. Pani była
rozbrajająca i to uratowało ją od awantury. Dodała oczywiście że to
nie ona wymyśliła i żebym ją zrozumiał bo ona musi taki wniosek
później sprawdzić w PKD i jeszcze ręcznie wklepać do komputera. A na
zakończenie dodam że zachęcam do lektury PKD wszystkich którzy muszą
coś we wpisie zmienić dzięki temu wpisałem sobie jako działalność
poboczna 62.3  62.30 62.30.Z   Transport kosmiczny
W końcu kto wie co człowiek za raz będzie robił ponoć już działki
na księżycu sprzedawali!!!
W sumie jakbym się uparł to by babka musiała przyjąć bo chyba nie ma
przepisu zabraniającego sprzedawania komputerów, w listopadzie zniczy a
latem płodów rolnych "Jestem facet pracujący żadnej pracy się nie
boje"
 kesser
P.S. zaczynam żałować że się przemeldowałem do innego
miasta podczas gdy działalność zostaje tak jak była musze zmienić
urząd skarbowy zus ewidencje już mam dość a na razie jestem przed
startem można powiedzieć.



Witam.
Mam zarejestrowanych kilka działalności i zawsze wpis mam pełen wszystkiego co
mi przyszło do głowy, dzięki czemu mogę wystawiać rachunki na co tylko
zechcę :)
W urzędzie miejskim panie są już odporne ale w US....  ostatnio pani zdjęła
sobie okulary bo jej nagle zaparowały, odetchnęła sobie pełną piersią i z
koszmarną rezygnacją spytała : " naprawdę będzie pan to wszystko robił ? może
mogłabym wpisać tylko część tych pozycji ?"  
Mówię Wam, frajda jak cholera !  Przez dobrych paręnaście minut wprowadzała
stosowne dane do komputera.  Polecam wszystkim, nie płaćmy pięciu dych za nic,
np. tylko dlatego że mamy sklep, a nagle zachce nam się coś sprzedawać na
targu czy giełdzie.

Tak masz rację
głupi jestem :-(

Malo na świecie widziałem
Nie widzę działań skomasowanych Koncern - grube cygaro - polska policja
Jak i to problem wyszukać na tej grupie swoich przeciwników?
Ile jest takich grup w polsce
pewnie ostrzege gościa który mógłby kupić moją dzielnicę
że ja biduśka chce powiedzieć że mi sie nie podoba
Jak zaskoczyłeś o co mi chodzi to czego cghcesz publicznego linczu?
Czy zdołowania mnie w zarodku?
Głupi nie jesteś to co?
Sprawa jest prosta jeśli chodzi o temat
Kurewsko skomplikowana w wykonaniu.
Gdybym miał szmal to pytał bym w realu i tak się zorganizował
by nie dać możliwości stłamszenia w zarodku.
Nie mam więc szukam możliwości innej.
Po co? A choćby, po to by moja córka w gnoju żyć nie musiała
i to jest dla mnie wystarczający powód.

Nudze, ale samouwielbiającemu się, prawnikowi -filozofowi
podam tylko z własnego życia przykłady. Ok. jeden. Ale mógłbym
osiem jak nic walnąć.
Dobra przeszło mi ;)
Sąsiadka. Samotna dwójka dzieci (córki) na zasiłku, dorabia.
Ostatnia z rodziny matka zmarła 4 lata temu. Jej ojciec wybitny archeolog
Przywiózł z ekspedycją całe tony wykopalisk. Oddał narodowi. Umarł
biednie i szybko. Pozostała chwała. Bo kiedyś tacy ludzie żyli.
Chwała w papierach i tyle. Zmarnowane kiedyś życie ot cóż.
Córka pozostając bez grosza wyłuskała jakieś pamiątki po ojcu parę kamyków.
Stella wsród nich Prosiła w antykwariatach, ale nie sezon.
W muzeach Krakowskich ale nie ta branża.
Odesłano ją do Poznania.
Tam owszem profesorka iksa wszyscy znali i jemu to przekazali.
Przyjechał, a jakże. Popatrzył zgrubsza wycenił na około 2000złociszy.
Ekspertyzy pojechał skórwiel robić.
dwa lata wydzwaniała odemnie  z prośbą o jakieś informacje.
Aż postraszyłem policją :) Stary ruski sposób.: (
Natychmiast się zjawił.
Ależ wycenił wszystko się zgadza, a nawet lepiej bo jeden z kamyków jest droższy.
Łącznie 4000złociaków. Kobiecina szczęśliwa. Mówię nie rusz.
 To wilk widać z pyska i wzroku  że kojot.
Ale święta się zbliżają, a elektryk chce więcej niż 2tysiaki.
Mówię śmierdzi. A ona swoje, co będę z babą dyskutował.
I papiery śmierdzą i facet śmierdzi.
Podpisała odebrała. Szczęśliwie święta spędziła, bo do gara coś włożyć mogła.

Jest wielka rocznica śmierci jej ojca. Olbrzymia wystawa eksponatów.
Jedziemy jest zaproszona. Wśród eksponatów i jej . Jedna z pracownic
wystawy udziela nam ksero, ubezpieczenie tych jej przedmiotów wynosi...
140.000zł. Myślałem że zemdleje.
Walimy na policję (taka pieprzona droga). Dwa dni póżniej pojawia się
u niej człowiek w mundurze. wojsko. Straszy. Lepiej zapomnij.
Znów ryzyko - idziemy na policje - bo kurde gdzie?
cztery dni późnej. Włamanie do mieszkania, nic nie ginie, zamki wywalone.
Nawet na meneli nie można zwalić. Bo? bo butelka wina na stole stoi jak stała.
Ostrzeżenie. Wymieniamy zamki. Znów policja - śmieszna standardowa gadka.
Czekamy na postanowienia prokuratury. A bieże ona w krakowie od 10-20.000
od sprawy tego typu. To prawie powiedziałbym podatek.
Ręce nam opadają.Wyrok. prokuratora. Nowoczesna forma dołowania.
W dupie cie mamy, panienka pomyliła się o jedno zero.
Protesty? Namów babę po tym do protestu.
Moje pytania. Jeśli się pomyliła to zwrócono różnicę w ubezpieczeniu? Przecież nie małe.
Czy okradła muzeum wypisując zawyrzoną kwotę?
Czy blobosławiona ona że Sp stracilo znów parę baniek?
Równie dobrze mógłbym przesiedzieć ten  okres w kiblu
i udawać, że sorry nie mogę.
A tak dwa dni później, juz sam mam kłopoty.

To tylko opowiadanie z życia wzięte jakich miliony w tym kraju.
Ile trzeba dać sędziemu? Jak połechotać prokuratora?
To banał.
Co że są fajni policjnci z wiarą. Są lub byli .Bo już nie mogli wytrzymać.
A ci co są to presji nie wytrzymają! I co są prawnicy z jajami?
Nie bo za aplikacje trzeba wiele dup wylizać.
A jak się pieciu przedarło to i tak do nich nie trafisz.
O ile dobrze wiem nie na tym prawo polega dlatego trzymam
się zawsze prawa ludzkiego, nie tłumu, nie przepisów, a już napewno nie tej braci.

Pozdrowienia bo palce bolą od systemu MS żygowiny
eTaTa
sory za literówki, ale...


Wybacz, ale to raczej Ty powinnaś podać podstawę, z której wynika, że
zameldowanie jest podstawą konkretnych uprawnień.
Przepisy dotyczące meldunku zawarte są w rozporządzeniu Ministra Spraw
Wewnętrznych z 28 czerwca 1984 r. w sprawie wykonywania obowiązku
meldunkowego i prowadzenia ewidencji ludności.
W całej ustawie nie ma słowa o tym, żeby meldunek mógł dawać jakiekolwiek
uprawnienia wobec osoby posiadającej prawo do lokalu.



Uprawnienia może nie, ale siłą go nikt nie wyrzuci i nie wymelduje.
Wiem, że jesteś prawniczką, ale przepisy sobie, a życie sobie...Tu, w którymś

męża...Wszystko co było w mieszkaniu, było kupione za jego pieniądze...i
faktycznie mieszkał w tym mieszkaniu...Jak widzisz, ani policja, ani prokurator
nic mu nie pomogli, bo on nie był zameldowany w tym mieszkaniu...a gdyby był, to
miałby prawo wyważyc drzwi i wejść do tego mieszkania i dalej w nim mieszkać.

Domaganie się podania przepisu mówiącego to wprost przypomina domaganie się
podania przepisu mówiącego, że obywatele wcale nie muszą skakać na jednej
nodze. Wystarczy, że nigdzie nie ma przepisu mówiącego, że muszą.

musi się zameldować.ó



Musi mieć przede wszystkim zgodę głównego lokatora lub właściciela mieszkania.
Czy ja mogłabym sobie pójść do Urzędu Gminy i zameldować się u Ciebie, gdybym
znała Twój adres? ( to tylko jako przykład)

Samo zameldowanie się jest więc czynnością jednostronną tej
osoby.Oczywiście, żeby mogła się zameldować na pobyt stały, musi przedstawić
jakieś podstawy przebywania w lokalu (z reguły jest to umowa najmu) i
stosunki pomiędzy nią a właścicielem lokalu reguluje właśnie ta umowa.



Jeśli np. mieszkałby  z Tobą kochanek, to spisywałabyś z nim umowę i biegła do
Urzędu Skarbowego, żeby za tego kochanka płacić podatek?...Może nie miałabyś
ochoty go zameldować w swoim mieszkaniu?...a jeszcze na dodatek, gdyby to było
mieszkanie kwaterunkowe?

I to ta umowa stanowi podstawę jej przebywania w lokalu, a nie meldunek,
który jest tylko formalnym potwierdzeniem stanu faktycznego.



Napewno komuś z kim chcę mieszkać w swoim mieszkaniu nie podpisywałabym żadnej
umowy.
I napewno nikogo bym nie zameldowała...chyba, że na jakieś 3 m-ce, ale bez
żadnej umowy.

Mówiąc w
skrócie- meldunek jest jedynie domniemaniem, ale domniemaniem obalalnym.



Moja siostra mogłaby zamienic mieszkanie z jedna babką, bo mieszkanie jej sie
podoba, ale w tym mieszkaniu jest zameldowany byly maż tej babki i nie wyniesie
się, a siłą go nikt nie wyrzuci na bruk.

Oczywiście w poprzednim systemie do meldunku przywiązywano wielką wagę, ale
wynikało to
z praktyki, dla której tak istotne było kontrolowanie obywateli i z
sytuacji, gdy obywatele ci nie mieli szans domagania się swoich praw.
Mieliśmy też wtedy inną konstytucję, pozwalającą podporządkować prawo
własności i inne prawa rzeczowe chwilowym priorytetom organów państwa.
Natomiast problemy z lokalami zastępczymi dotyczą eksmitowania członków
spółdzielni za niepłacenie, czy osób posiadających prawa do lokali w
kamienicy, która odzyskała dawnego właściciela, bądź osób, których budynek
ulega rozbiórce. Tym właśnie osobom państwo, gmina lub spółdzielnia musi
zapewnić lokal zastępczy i to też nie w każdym wypadku.
Umowa najmu jest o tyle prostsza, że kiedy wygasa bądź ulega rozwiązaniu, to
strony nie mają już wobec siebie żadnych roszczeń- no chyba, że najemca nie
płacił, wtedy masz roszczenie o czynsz.



Tak, oczywiście, ale to nie dotyczy obowiązku, czy nieobowiązku meldunkowego.

Rzecz jasna, jeśli ktoś nadal chce wierzyć w nieistniejące przepisy, to jego
sprawa. Tylko, że to dość nietypowy przypadek, kiedy ... ignorantia iuris
nocet.



Na szczęście nie miałam do czynienia ( i chyba już nie będę miała) z meldunkami,
ale prawo sobie, a życie sobie.

Pozdrawiam,
Kaja

Agnieszek, rozumiem, że możesz nie chcieć, aby ktokolwiek zwracał się do Ciebie jakkolwiek. Jednak to właśnie kwintesencją chrześcijaństwa jest uważać i zwracać się "przyjacielu" nawet do tych, którzy uważają Ciebie za wroga niezależnie od tego, jak sobie życzy ten tzw. "wróg". Gdy mój katecheta zwracał się do każdego z nas "przyjacielu" od razu robiło się milej i sympatyczniej a on tak mówił niezależnie czy ktoś sobie tego zyczył czy nie, czy ktoś go nieznosił czy nie. Nie uważasz, Agnieszek, że właśnie ten sposób powoduje niszczenie muru dzielącego dwie osoby?
Słowo "przyjaciel" odnosi się zarówno do niezwykle bliskiej relacji ale nic nie stoi na przeszkodzie aby zwrócić sie tak do przypadkowej osoby na ulicy. Kto tego nie czuje, ten chyba ma smutne życie i przesztywne relacje międzyludzkie.

Mnie nie jest przykro, mam prawo dyponować swoimi tekstami wedle mojego własnego uznania i, wybacz, ale nikt nie ma prawa mi tego zabraniać, czy to są moje tekst wysłane jako pw, czy to są moje artykuły do czasopism czy moje przepisy kulinarne.

Agnieszek była łaskawa napisać takie słowa:
Słowo "Słonko" nie jest ani intymne, ani lekceważące ani drwiące. Wyraża serdeczność i ciepło, które można okazać nawet osobie niezbyt bliskiej, a od jakiegoś czasu znanej.

Dodajmy, Twoim zadaniem.
To tylko część prawdy. Każdy może sobie wyobrazić z wielką łatwością grubą i gburną babę z bazaru mówiącą do mnie lekceważąco "słonko" lub np. "syneczku" i odsyłającą do stu diabłów. Mogę sobie wyobrazić także czułego męża mówiącego do żony "słonko".
Niestety, gdy dwie osoby czują do siebie coś pozytywnego to słowo to jest miłe, jednak gdy osoby toczą walkę na słowa (choć bywa też, że są sobie obojętne) to słowo to odbierane jest ZAWSZE jako drwina z drugiej osoby, jest to oczywiste i nie trzeba tego już tu dłużej udowadniać! A używanie tego słowa później w ilościach hurtowych w stosunku do innych po to tylko, aby błyskawicznie pokazać światu, że przecież to taki miły zwrot, jest zakłamaniem niestety. Kto zaś zaczął można wrócić o kilkanaście postów i się przekonać a wniosek bedzie jasny bez jakiegokolwiek udowadniania tego faktu teraz.

Agnieszek swoim niebieskim kolorem napisała:
[...] Jak prześledzisz wszystkie nasze tego typu rozmowy Aniu zauważysz i własne dolewanie oliwy do ognia i moje spokojne, rzeczowe wyopwiedzi.. i Twoje emocje, wynikające być moze z jakiegoś poczucia winy lub problemów, o których wiesz tylko Ty..

Normalnie widze teraz w wyobraźni zaciśnięte w bezsilności usta anki_es (choć może mam już jakąś zwichrowaną wyobraźnię ). No bo jak to mamy rozumieć? Każdy sobie jest w stanie odpowiedzieć w wyobrazić, tym bardziej swoją własną na takie słowa reakcję.
Skoro jest to forum publiczne i każdy może wyrazić swoje zdanie to ja wyrażę. Nic tu po słowach "być może", które wstawione są jako Emergency Exit na wypadek ewentualnych zarzutów. Powiem ostro, to jest taka wielgachna i brutalna insynuacja jakie pojawiały się tu nie raz i nie dwa razy. Dodam, że to normalna bezczelność.
Wybaczcie. Tak się nie da rozmawiać, gdzie z jednej strony pojawia się chęć odpuszczenia i przejścia, jak to wiele razy słyszeliśmy, "do merytorycznej dyskusji", a z drugiej strony na do widzenia pojawia się taki kwiatek. No ładne rzeczy.
Niestety osoba w ten sposób potraktowana ma dwa wyjścia: zostawić ten kwas bez komentarza jak chce tego adwersarz wykazując się wielką ciepliwością i siłą ducha albo mieć w nosie propozycje adwersarza i bronić swojego imienia narażając się na kolejny zarzut dolewania oliwy do ognia.
Gdy takie coś pojawia się jako zakończenie pewnej części rozmowy to nie daje żadnej możliwości z reguły jej zakończenia.

Skoro to jest tekst publiczny to ja go przeczytałem i wyraziłem swoje zdanie.
Pozdrawiam.
ja się ciągle zastanawiam nad zakupem domu szergowego, więc nie sąsiad ale może się przydam:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. (Dz. U. z dnia 15 czerwca 2002 r.)
(...)
Rozdział 8
Wymagania przeciwpożarowe dla garaży
(...)
§ 281. Instalowanie w garażu studzienek rewizyjnych, urządzeń i przewodów gazowych, z zastrzeżeniem § 164 ust. 6, oraz umieszczanie otworów od palenisk lub otworów rewizyjnych przeznaczonych do czyszczenia kanałów dymowych, spalinowych i wentylacyjnych, jest zabronione.
(...) dla pełnego obrazu wspomniany § 164. ust. 6
Dopuszcza się prowadzenie przewodów gazowych z rur stalowych bez szwu i rur stalowych ze szwem przewodowych, łączonych za pomocą spawania przez jedną kondygnację garażu, znajdującą się bezpośrednio pod kondygnacją nadziemną budynku, pod warunkiem zabezpieczenia tych przewodów przed uszkodzeniem mechanicznym.

Pozdrawiam

Adam


matovy, zbiles mnie totalnie z tropu i zatkalo mnie na kilka dni
poszukalem w przepisach i faktycznie masz racje, jest to ustawa z 2002 roku a kazda pozniejsza nowelizacja nie wnosi nic nowego do tematu

w zeszlym tygodniu dzwonilem wszedzie gdzie bylo to chyba mozliwe:
instalatorzy Viessmana i Vaillanta jako jedyni zdecydowanie wypodziedzieli sie, ze nie mozna instalowac kotlow w garazu i nigdy sie z czyms takim nie spotkali
w starostwie powiatowym to tak naprawde nie wiedzieli ale uwazali ze nie powinno byc z tym problemu (instalacja kotla w garazu z zamknieta komora)
dzwonilem tez do kilku osob, ktorych dane sa na stronie Ministerstwa Infrastruktury, tzw Lista Auditorow, ha ha
i co ??? ani jedna osoba nie powiedziala, ze nie mozna w garazu, albo nie wiedzialy, albo mowily cytuje "panie, a czy widzi pan w tym jakis problem, nie ma ognia na wierzchu, kociol ma swoje powietrze" itd itp
ciekawe nie?
teraz my wszyscy juz chyba bedziemy mogli byc audytorzami przynajmniej w tym temacie
dzwonilem tez do starostwa w katach, no i tam babka powiedziala, ze raczej nie wolno ale nie jest pewna, polecila mi jednak abym skontaktowal sie z projektantem szeregu mowiac, ze jesli projektant mi to podpisze to nie mam sie czym przejmowac

no i jakims cudem mi sie udalo, projektant oczywiscie jest osoba bardzo zapracowana i umowic sie czy tez porozmawiac na ww temat to nie lada sztuka ale po 3 dniach ustalilismy termin
przedstawilem problem, napisalem wniosek bo bez niego nikt sie nie wezmie do roboty, wyrzucilem kase (100 zaliczki a po informacji 150) no i czekam na odpowiedz na pytanie czy mozna instalnoc kociol z zamknieta komora spalania,kondensacyjny, stojacy o wym podstawy 600x570, full ciezar 300kg, 21kW w garazu lub w lazience na gorze (chodzi o nosnosc stropu)
za friko dowiedzialem sie, ze cyt "na dole to prosze pana nie jest WC tylko jest to pomieszczenie techniczne, w ktorym nie ma miejsca na prysznic a ja na pewno takiego wariantu nie wprowadze do projektu"
czyli jest tam miejsce na kibelek, umywalke i na kociol a montaz prysznica jest niedopuszczalny razem z kotlem bo przepisy mowia aby nie montowac kotla w obrysie wanny i poblizu prysznica, to poblize to 60 cm dla urzadzen typy kociol

wg przepisu i doradcow muratora:

Sprawę tę reguluje Rozporządzenie Ministra Infrastruktury "W sprawie warunków jakim powinny odpowiadać budynki ich usytuowanie" Dz.U. nr 75 2002 r oraz Dz.U. nr 109 2004, które przywołuje normę PN-IEC 60364-7-701:1999 "Instalacje elektryczne w obiektach budowlanych. Wymagania dotyczące specjalnych instalacji lub lokalizacji. Pomieszczenia wyposażone w wannę lub/i basen natryskowy." Wg tych przepisów kocioł posiadający odpowiedni stopień zabezpieczenia może być zainstalowany dopiero w tzw. trzeciej strefie czyli co najmniej 60 cm od obrysu wanny lub kabiny natryskowej.

generalnie to jedna wielka lipa, ale czekam na info od projektanta - mam je miec w srode, wtedy cos napisze
wiekszosc z moich rozmowcow twierdzila, ze przepisy sa daleko w tyle za technologia ale niestety wciaz obowiazuja i jak znam zycie to na nowelizacje tej czy innej istotnej ustawy bedziemy czekac wieki - teraz temat nr 1 to pakty, koalicje rozwiazanie sejmu i ine gierki polityczne
Panetton - włoska babka

Kiedy zbliża się Boże Narodzenie w każdym włoskim sklepie można kupić panettony – drożdżowe babki pięknie zapakowane w celofan i przewiązane wstążką. To mediolańska specjalność. Tamtejsi piekarze rywalizują między sobą o to kto upiecze najwyższy, najlżejszy maślany bochenek.

W Anglii trudno jest znaleźć typowe wysokie, cylindryczne formy na panettony. Dlatego wielu piekarzy używa zamiast nich dużych puszek po kawie ( 900 g). Ja jednak wolę głęboką, okrągłą formę o średnicy 15 cm, która owijam od zewnątrz sztywnym kołnierzem z folii aluminiowej, wyższym o 10 cm od formy, a w środku wykładam natłuszczonym pergaminem – dokładnie tak, jak przygotowuje się naczynie na suflet.

Najlepiej jest kupować całe kandyzowane skórki pomarańczowe i cytrynowe, po czym siekać je samemu. W ten sposób będą bardziej aromatyczne. Upieczony panneton kroi się jak ciasto. Można go przechowywać do 7 dni.

Składniki:

Porcja na 1 bochenek

355 g białej mąki
1/2 łyżeczki soli
15 g drożdży
3 łyżki letniej wody
70 g cukru
2 duże ubite jajka
2 żółtka dużych jajek
kilka kropli esencji waniliowej
otarta skórka z 1 cytryny
170 g masła o temperaturze pokojowej
mąka do podsypywania
85 g sułtanek
60 g posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej i cytrynowej.
Ok. 40 g masła, do posmarowania

Natłuszczona forma na panetton lub natłuszczona głęboka,
okrągła forma o średnicy 15 cm, folia aluminiowa i pergamin.

W dużej misce wymieszać 280g mąki z solą, pośrodku zrobić dołek, drożdże wkruszyć do niewielkiego naczynia i dokładnie rozprowadzić wodą.
Wlać rozprowadzone drożdże we wgłębienie w mące. Dodać cukier i ubite całe jajka. Dokładnie wymieszać wszystkie składniki, po czym dodawać tyle mąki, by powstała gęsta masa. Oprószyć mąką, by się nie zrobił kożuch i pozostawić do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na 45 – 60 minut.

Do dojrzałego rozczynu dodać żółtka, następnie esencję waniliową i otartą skórkę z cytryny. Wymieszać te składniki, po czym stopniowo wrabiać mąkę, aż powstanie luźne ale bardzo kleiste ciasto. Powoli dodawać miękkie masło i wyrabiać do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji bez smug tłuszczu.

Włożyć ciasto na stolnicę i miesić przez 10 minut, dodając stopniowo pozostałą mąkę, aż będzie luźne jedwabiste i elastyczne, ale odstające od ręki. Włożyć z powrotem do miski, przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić do ponownego wyrośnięcia na 2- 2/5 godziny aż podwoi objętość.

Nie wyjmując z miski, przebić wyrośnięte ciasto, przykryć znowu wilgotną ściereczką i pozostawić do ponownego wyrośnięcia na 1 1/5 godz aż podwoi objętość.

Przebić wyrośnięte ciasto. Wyłożyć je na lekko posypaną mąką stolnicę. Łyżeczką mąki przesypać sułtanki i posiekane kandyzowane skórki. Posypać nimi dojrzałe ciasto i przez 2 – 3 minuty delikatnie wyrabiać lekko umączonymi dłońmi, aż bakalie zostaną równomiernie rozprowadzone.

Z ciasta uformować kulę i włożyć ją do formy na panetton lub do odpowiednio przygotowanej zwykłej okrągłej formy. Końcem długiego, ostrego noża zrobić na wierzchu ciasta dwa nacięcia na krzyż. Przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na godzinę, aż podwoi objętość. Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.
Z reszty masła odciąć około 15 g i roztopić. Posmarować nim wierzch chlebka, a pozostały kawałek (15g) położyć na środku naciętego krzyża. Piec przez 10- 12 min, a kiedy wierzch zacznie się rumienić, posmarować go znowu stopionym masłem. Obniżyć temperaturę piekarnika do 180 stopni C i piec kolejne 30-40 min.

Upieczony panetton powinien być złocisty, a wbity w jego środek cienki patyczek lub szpikulec – czysty i suchy.

Wyjąć z piekarnika. Ciasto jest bardzo delikatne, należy więc je pozostawić na 5 min w formie postawionej na drucianej podstawce. Potem ostrożnie wyjąć z formy, położyć na drucianej podstawce i pozostawić do ostygnięcia.

Przepis i opis pochodzi z książki „Wielka Księga Chleba” Lindy Collister
Słuchaj 'Gosia'. Nie chodzi o wartości moralne, tylko o sam fakt- że facet może robić cośtam i jest w porządku, a kobieta robiąc cośtam- jest dziwką i kurwą.

A że ja już nie wspomnę o gwałcicielach, którzy usprawiedliwiają się tym, że "ona była za skąpo ubrana" i że to jej wina. A najlepsze jest to (czego do dziś nie potrafię zrozumieć), że za takim kolesiem powtórzy i policja i pewnie cała masa KOBIET, bo stwierdzą, że sobie zasłużyła. I to jest dyskryminacja- bo jak facet Ci powie, że się nie chce z Tobą pieprzyć, to go na siłę nie weźmiesz, a jak Ty mu odmówisz (a masz do tego święte prawo, nawet jak kurdę oboje jesteście nejked), to on sobie weźmie, co chce, a potem powie, że to Twoja wina, bo go sprowokowałaś, a potem mu nie dałaś. Trza było po dobroci dać, to by się obyło bez przymusu. Fajnie, nie? To jest kurwa równouprawnienie? Nie- ale tego się nie da wyregulować przepisami żadnymi, tylko mentalnością, nastawieniem. Tak, żeby każdy facet wiedział, że "nie" to znaczy "nie". I żeby kobieta wiedziała, że jeśli jej się przytrafiło coś takiego, to nie jest to jej wina, nawet jeśli szła po ulicy bez gaci. Zwłaszcza, ze najczęściej nie chodzi o samą przyjemność zegzualną, ale o poczucie władzy nad kimś. A potem się tłumaczy, ze mu gołą dupą po oczach świeciła i temat zamknięty.

Ostatnio przeczytałam też, ze w jakimśtam państwie ma wejść, czy już wszedł w życie zakaz noszenia krótkich spódniczek przez kobiety, bo to powoduje wypadki na drogach... No to sorry, ale jak ktoś twierdzi, że to jest równouprawnienie, to chyba ma oczy w dupie. Bo jak bym ja powiedziała, że prowadząc auto rozpraszają mnie mężczyźni w okularach, bo mnie to podnieca, to by się popukali w czoło wszyscy i tyle by było.

Dużo jest takich absurdów, które mnie ruszają pomimo tego, że zluzowałam ostatnio strasznie ze wszystkim. Musiałam się wypłakać hehe



1. Dlaczego wzięłaś moje imię w 'taki cudzysłów'?

2. Gwałty to są gwałty, a feministki to feministki.
Nie pisz, że facetowi można a babce nie . Taki banalny przykład: Jak się kobitka na na przystanku pomaluje pomadką do ust to nic, a jak facet to w najlepszym wypadku jest 'pedałem'
Przemoc seksualna jest problemem na wielką skale. A to co napisał użytkownik o tych dyskotekach, jest powiązane przede wszystkim z zacofaniem ludzkości, rozpatrywaniem cudzych spraw - czasem spraiwdliwie: bo jak nazwać takie 'małoletnie szmaty'?
A niestety - panie z organizacji feministycznych zamiast zajmować się tym czym powinny - powtórzę się: gwałty to jest kurwa problem! - pierdola o aborcji, dzieci im się mordować zachciewa...

3. Z tymi spódniczkami to przypuszczam że nie wejdzie w życie . A fakt faktem, że jak gosciu jedzie samochodym a mu na szyldzie reklamowym półnaga baba to się gościu może rozproszyć - mogliby se darować takie chwyty marketingowe.

Pozdrawiam.
Witam serdecznie, przepraszam że tak późno, ale niestety nie mogłem wcześniej.
tak jak obiecałem opowiem troszke jak to wygląda we Francji Wielkanoc, a szczególnie w Bretanii gdzie mieszkam od 10 lat.
Zaczne od samego początku tzn. od tłustego czwartku który tutaj w regionie gdzie mieszkam w departamencie finistere obchodzi się a raczej świętuje we wtorek i nazywa sie to mardi gras co oznacza tłusty wtorek.
Dlaczego wtorek, bo jest to ostatni dzień przed środa popielcową i dzień w którym kończy sie karnawał.
Weekend poprzedzający tlusty wtorek odbywają się różnego rodzaju imprezy karnawałowe tzn korowody przebierańców i inne związane z tym zabawy jednym z nich jest wycieczka po wszystkich barach w mieście i zdobywanie różnych fantów i nagród a także spożywania alkoholu w dość dużych ilościach. Impreza ta trwa od soboty do tlustego wtorku .
Bardzo charakterystyczn potrawą - deserem to kuign de gras jest to słowo bretońskie i oznacza tluste ciasto.
oto przepis dla 8 osób:
15 min na przygotowanie
piec około 1h 15
700g mąki,
400g cukru,
5 jaj,
200g masła pólslłonego innego tutaj się nie używa słone na 2%
20 cl mleka,
1 sczypte soli gruboziarnistej,
1 proszek do pieczenia
100g rodzynek

Rozpuscic masło w mleku. Wymieszać mąke, proszek do pieczenia, sól i jaja dodać mieszanke mleczno- maślaną i rodzynki namoczone w rumie. Dobrze wymieszać ciasto bedzie lepiace ale to normalne. odstawić w ciepłe ąeby wyrosło okolo 2 godzin albo więcej piec w temperaturze około 185°C przez 25 min potem zmniejszyć do 175°C;
Przepis ten pochodzi z Douarnanez miasta z którego sie ono wywodzi.
Spożywane bardzo często z masłem półsłonym, miodem lub konfiturą domową. Bardzo smaczne na śniadanie albo podwieczorek z kawą albo kakałkiem. Kuign de gras sprzedawany jast na wagę w cenie około 10 - 15 euro zależy od piekarza i przepisu .

Jeśli chodzi o Święta Wiekanocne to tradycja w Bretanii niestety nie jest tak bogato rozwinięta pod tym względem jak w Polsce.
Swięta Wielkanocne tutaj to przedewszystkim wakacje dla dzieci i doroslych. Jest to jeden z najważniejszych weekendów w roku jeśli chodzi o krótkie wyjazdy świateczne.
Od strony kulinarnej tzn menu jest bardzo wazną potrawą jest udziec jagnięci przygotowny na różne sposoby najczęściej jest pieczony z czosnkiem i różnego rodzaju ziołami (tymianek, cząber lub zioła prowansalskie, tutaj w Bretanii niestety nie znają za bardzo naszej wspaniałej majeranki i jej nie stosuja), podawany jest on z różnymi warzywami - ziemniaki, fasolka zielona lub pomidor pieczony po prowansalsku raczej klasycznie.
Jeśli chodzi o przystawkę to bardzo często są to owoce morza - ostrygi, homarce, przygrzebki sw jakuba, langusty lub homar, a takze losoś wedzony lub inne.
Deserów niestety nie maja specjalnych na to wielkanocne świeto tak jak u nas mazurek albo babka, bardzo często jest o jakies ciasto czekoladowe lub tarta owocowa, albo deser lodowy.

Wielkanoc jest to dzień w którym francuzi spożywaj ich obiad lub kolacje w restauracjach i to jest dla nich odpowiednia forma uczczenia tego święta
Po południu zaś dzieci i dorośli udają sie na poszukiwanie jajek czekoladowych i innych smakolłyków w ogrodzie pozostawionych jak głosi tutaj tradycja przez dzwony które powracaja Rzymu (bo przestaja dzwonić w wielki czwartek do niedzieli w południe głosząc nowine o zmartwychstaniu;
Mam nadzieje że nie zanudziłem Was za bardzo jeśli coś nie jest zrozumiałem albo chcielibyście więcej wiadomości to jestem do waszej dyspozycji. pozdrawiam

Z OKAZJI NADCHODACYCH SWIĄT WIELKANOCNYCH ŻYCZE WAM ZDROWIA, SZCZĘŚCIA, SMACZNEGO JAJKA MOKREGO ŚMINGUSA I TRZYMAJCIE SIE CIEPLO
Nie chce oczywiście szerzyć jakichkolwiek uprzedzeń do innych nacji ale ooo.. miarka się przebrała i czuję sie zobligowany do podjęcia tego tematu ku przestrodze dla innych!

Mieszkam w domku jednorodzinnym na jednym ze szczecinskich osiedli. Los chcial, ze w moim rejonie gdzieniegdzie pomieszkuja rowniez cyganie. Nieszczesliwie, nie mieszkaja juz w konnych wozach i nie przemieszczaja sie kazdego dnia gdzies indziej. Nie, oni osiedlili sie tu na stale

W zyciu codziennym nie sa az tak uciazliwi (mozna sie przyzwyczaic). Poza tym ze:
- ich kobiety sa grube i przerazliwie brzydkie (wszystko dlatego ze dokonuja zaslubin w wieku pedofilskim, no i w wyniku licznych kopulacji i narodzin gromady potomstwa szybko brzydna)
- ich kobiety dra sie na cala ulice wniebogłosy niczym stare, pijane dziady. Baba chcac przywolac swojego syna, ktory gra w noge na boisku znajdujacym sie 500m od jej domu po prostu krzyczy (z rockowa chrypa) MAAAAAAACIEEEEEK! - to chyba nie jest normalne?
- wywieszaja swoje szmaty (posciel i jakies dywany) na moim plocie aby sie wietrzyly
- ich dzieciarnia jest niewychowana, niewyedukowana, brzydka i wulgarna i dzien w dzien gra w noge na ulicy przed moim domem. i dzien w dzien wpada im moc pilek na moja posesje. Oczywiscie albo sami wlaza przez plot i sobie wyjmuja, albo dzwonia sto razy dziennie do drzwi zebu im wyjac nigdy jeszcze za moj dobrowolny gest pomocy nie usluszalem 'dziekuje'
- puszczaja glosna, badziewna cyganska muzyke
- mowia jakims pedalskim jezykiem
- chodza w dziwnych, sredniowiecznych strojach. generalnie wygladaja jak klaus z trasy PI
- robia grilla w wielki piatek czym wielce mnie denerwuja

zeby juz nie byc takim okrutnym, nadmienie, ze wszystkie wyzej wymienione wady tej nacji nie przeszkadzaja mi za bardzo. oczywiscie bywa to czasem meczace, no ale da sie przezyc. czasami jest to nawet smieszne.

Problemem sa ich smierdzace, kundlowate i kurdupelowate gowna, czyli psy. biegaja sobie po ulicy samopas nikt sie nimi nie zajmuje. Pierwsze zasmucajace zdarzenie mialo miejsce ponad 2 lata temu, kiedy to jeden z takich psow wlazl przez szczebelki mojego plotu na moja posesje. psa tego prowadzil cyganski chlopiec w wieku okolo 4-5 lat. nie upilnowal psa, ktory gdy tylko znalazl sie na mojej posesji padl ofiara mojego psa (kilkunastokilowy husky). z cyganskiego psa zostalo jedynie wspomnienie. Bylo to wielce smutne zdarzenie, gdyz zadnemu zwierzeciu nie zycze zle, no ale ooo, co zrobic.

co sie wowczas wydarzylo? cygany zrobily wielka wojne, chcialy 1300 zlotych za tego psa w zadoscuczynieniu grozily ze moj pies nie bedzie zyl, ze go otruja i oooo wezwalismy policje, policja spisala babe ktora najbardziej sie darla no i sprawa przycichla.

druga zasmucajaca sytuacja zdarzyla sie dzisiaj. szedlem sobie z psem na smyczy najspokojniej w swiecie, jak zwykle. gdy trzymam psa na smyczy nie uzywam kaganca (tylko i wylacznie dlatego, ze jakis czas temu, sporych rozmiarow wilczur puszczony samopas dopadl do mojego psa i nie mial on jak sie bronic). generalnie wiem, ze jest przepis ze kazdy pies powinien isc w kagancu no ale ooo..
cyganski pies (innych sasiadow-cyganow, nie tych co im pies padl) przecisnal sie przez cyganski plot i dopadl do mojego. to takie male, gowno wielkosci zmiotki nie zdazylem odpowiednio zareagowac no i moj pies capnal tamtego. narobil sie tumult i straszliwy skowyt powiesilem mojego psa na kolczatce i po jakims czasie udalo mi sie je rozdzielic. tamten ciagle wielce piszczac uciekl (a wiec chyba nie stala mu sie jakas tam ogromna krzywda).

Po chwili wypadla watacha cyganskich bab i jeden gruby cygan naskoczyli na mnie i zaczeli sie drzec. zadne argumenty do nich nie przemawialy - uznawali ze ich pies ma prawo biegac po ulicy (oczywiscie bez kaganca) bo jest maly.. doszlo do wielkiej utarczki slownej z moim ojciem (ktory pod wplywem cyganskich grozb, ze go wykoncza stiwerdzil zeby sami uwazali bo plynie w nim indianska krew ) oczywiscie wezwali policje - nic nie osiagneli. policja bowiem nie doszukala sie mojej winy.

Jeszcze raz powtarzam. Na codzien Ci ludzie zdaja sie byc uprzejmi i mili. Poza tym na pewno nie mozna generalizowac, ze wszyscy sa tacy sami. Mimo wszystko, gdy dochodzi do jakis konfliktow zawsze trzymaja sie razem i co by sie nie dzialo - zawsze wina jest po twojej stronie. Temat ten tworze wiec ku wielkiej przestrodze.

jesli jest jednak niezgodny z regulaminem foruma, prosze o natychmiastowe jego usuniecie
hm... trudno jest określić po tym co napisałeś co to są "raty wykupu osiedla", czy to jakiś kredyt? czy spółdzielnia spłaca przejęcie nieruchomości? wątpię czy coś takiego jest kosztem eksploatacji i utrzymania nieruchomości, może spółdzielnia podciąga to pod koszty utrzymania mienia? moim zdaniem na podstawie tylko domysłów, jest to typowe nabycie składników majątku trwałego, a sfinansowanie może pochodzić z funduszu rezerwowego, czy też z zysku bilansowego po uprzedniej oczywiście uchwale Walnego, należałoby dotrzeć do pierwotnej decyzji Walnego czy też ZPCz odnośnie przejęcia tego majątku, uchwała taka winna wskazywać w jaki sposób zostanie to sfinansowane
natomiast absolutnie niedopuszczalne jest aby nadwyżka przychodów nad kosztami eksploatacji i utrzymania danej nieruchomości zasilała inne cele niż te określone w art. 6 ust.1 usm, najprościej mówiąc plan gospodarczo-finansowy nieruchomości na rok bieżący winien uwzględniać nadwyżkę z roku ubiegłego i na jego podstawie spółdzielnia winna sporządzić kalkulację opłat na rok bieżący, podstawą kalkulacji raczej nie powinna być wysokość kosztów poniesiona w roku ubiegłym (jakąś wskazówką owszem), ponieważ w roku bieżącym mogą nastąpić różne zmiany, np. podwyżki od dostawców ciepła, podatku, jakiś zaplanowany remont itp.



Zgadzam się, że wysokość kosztów nie jest podstawą do kalkulacji opłat na rok bieżący, ale umówmy się, że jest punktem odniesienia, który ułatwia taką kalkulację. Czekam na odpowiedź zarządu w sprawie kalkulacji, a na razie wiceprzewodniczący RN wyjaśnił mi, że poprzednia stawka "nie była zmieniana od kilku lat" a "wszystkie oszczędności zostały wykorzystane na spłatę zobowiązań z tytułu zakupu osiedli" Przepraszam, nie potrafię być bardziej precyzyjna. Dla mnie, w bardzo dużym uproszczeniu, oszczędności to jest ta część dochodów, której nie wydałam na bieżące potrzeby najprawdopodobniej dlatego, że źle je skalkulowałam. Nie wiem co pod pojęciem "oszczędności" rozumie RN i zarząd mojej sp-ni. Nie wiem, bo w mojej sp-ni nie ma zwyczaju rozliczania sięz członkami w gazetce albo na stronie, a w porządku obrad WZ w ogóle nie było jakiejkolwiek uchwały o podziale nadwyżki bilansowej (wiem, że nadwyżka przychodów z eksploatacji nie podlega głosowaniu, ale pozostałe przychody?).
Zakup osiedli od zakładu to jest oddzielny i bardzo obszerny temat, a ten wątek dotyczy stawki eksploatacyjnej, więc nie chcę go rozwijać. Nadwyżkę moja spółdzielnia przeznacza też na remonty, a przynajmniej zarząd tak twierdzi. Dlaczego? "Bo zawsze tak było"
W planie finansowym na rok 2008 stawka eksploatacyjna była niższa niż w rzeczywistości płaciliśmy. Na pytanie dlaczego dowiedziałam się, że tak "na wszelki wypadek, gdyby sąsiedzi nie płacili, a poza tym te pieniądze zostaną przeznaczone na remonty"
Jakkolwiek to brzmi, to takie są fakty. I jeszcze jedno, do dokumentów sp-ni docieram sposobem, przez zaprzyjaźnionych członków RN, w biuletynie sp-ni mogę co najwyżej przeczytać przepis na babę wielkanocną.
Hej Mirela :)
Wiesz, ja się dzielę takimi róznymi patentami, które mnie coś dały, choć to oczywiście inaczej niż z przepisem na babkę :) i każdy ma swą drogę do Boga.
Dzielę sie, bo do mnie nieraz ktoś przychodził, dzwonił i mówił: "pomódlmy się razem", albo "są super rekolekcje, idź" itp. I jak by mi tego nie powiedział to bym nie poszła. Bo taki miałam czas, że sama nie szukałam. Albo nie miałam pomysłu gdzie szukać. A Ci, co mi coś tam mówili to mi życie dawali. Samo Pismo Św., znane modlitwy - te słowa nie przemawiały do mnie, brzmiały jak dobrze znana melodia(powiedzmy "Marsylianka"), która nie ma żadnego związku ze mną i nie rusza mnie.
Bardzo wtedy potrzebowałam, zresztą nadal potrzebuję, świadectwa ludzi - jak Bóg przemiania ich życie. Ze względu na Wasze świadecta jestem na tym forum, no i czasem też czymś się podzielę.
W trakcie modlitwy z chłopakami też niewiele mamy "gotowców", ale jednak staram się je wprowadzać. Mają swe własne teksty, rysunki. Ale jednak uczę ich tego, co nam przekazano "z góry"-Ojcze nasz, różaniec. Lubią śpiewać różaniec. Mają juz 6 i 9 lat. Dzieciom w takim wieku ukazała się Matka Boża w Fatimie i kazała odmawiać różaniec (mówili go godzinami), choć psychologię rozwojową raczej znała
Faktycznie większość Mszy to dla mych chłopców "odstanie w kościele" . Przeżywają jednak różne momenty w trakcie Mszy - znak pokoju, przeistoczenie, ofiarowanie, Ojcze nasz. I to jest ważne. W końcu Msza to najważniejsza modlitwa. I cieszę się, gdy wychodzą z niej radości, zgodni a nie z ulgą, że to nareszcie koniec.
A to, że dziecko wypowiada automatycznie słowa liturgii... i tak się może modlić w tym momencie - swą obecnością, tym, co dzieje się w jego sercu. Te słowa zresztą mają swą moc. Ludzie modlą się w językach nie pojmując często słowa, a jak to buduje ich relację z Bogiem.
Dzięki modlitwie temat mego rozstania sie z ich Tatą nie jest w naszym domu tabu i to jest wielka ulga, jak takie tabu "pada". Wiedzieli za dużo, bo im tata wypaplał nie to, co było trzeba. Mieli nieszczęście poznać parę "pań", choć walczyłam by to nie nastąpiło. Mają więc co dźwigać. Ja z nimi praktycznie nie poruszałam bolesnego tematu, tyle tylko mówiłam, ze nie dogadujemy się z tatą i dlatego tata się wyprowadził. Jednak czego ja nie umiałam zrobić - temu zaradził Jezus. Kiedyś modlił się nad nimi kapłan o Ducha Świętego, i oni zaraz po tej modlitwie przylecieli do mnie z pytaniami o sprawy, o których z nimi wogole nie gadałam: czy to prawda, ze tata chce się rozwieść, a czy ja teraz to sobie kogoś znajdę, a czy ja kocham tate itp.
Znam dzieci, które kłamią, że tata teraz pracuje w innym mieście i dlatego z nimi nie mieszka, albo omijają tematy bolesne. A moi chłopacy się bardzo zmienili, wyszli z rozpaczy. Uczą się akceptować to, co nam życie przyniosło. Pamiętam jacy wrócili parę lat temu z pielgrzymki do Medugorje - pełni szczęścia i nadziei. To jest dla nich sytuacja cierpienia, ale nie są juz w nim osamotnieni - przeżywają je z Jezusem. Starszy syn modli się na religii przy całej klasie o powrót taty. Choć wie, że to nigdy może nie nastąpić.
Pozdrawiam ciepło i śnieżnie (u nas znowu pada!) - Agata
Stwierdziałam że nie ma sensu zakładac nowego wątku , poprostu jak znajde jakiś przepis to oznacze go żarówka , zresztą przepisy mogą się przydac tez mamom na początku karmienia

Taka wypowiedz znalazłam na innym forum, ale napisze też że są dzieci które są uczulone na jabłko czy chleb, kazde jest inne i każda mama musi sama próbowac co może a czego nie może jesc, przepisy maja byc pomocne do urozmaicenia sobie diety

a poza tym na obiady robie np:

1. karkowke lub lopatke kroje na kawlaeczki, do tego cebula pokrojona na duze kawalki, zebym widziala je, tzn zebym ich potem nie zjadla, do tego zcieram 2 marchewki, 2 zabki czosnku no i wody i to dusze pod przykryciem.
czasem do tego sosu dodaje koncentrat pomidowrowy,

2.karkowke kroje jak na kotlety i w naczyniu zaroodpornym ukladam warstwa karkwoki(posypanej tylko sola i pieprzem), warstwa kapusty pekinskiej, warstwa karkowki, warstwa kapusty i na koniec znow karkowka, zalewam to woda i do piekarnika

3. piers z kurczaka lub indyka kroje na kostke, do tego pieczarki, cebula, czosnek i dusze.

4.oczywiscie zupy: oprocz kapusniaku, grochowej, fasolowej, ja gotuje tylko rosolki, ogorkowa, pomidorowej,warzywna,
jednego dnia mam np rosol a na drugi dzien wrzucam obrane 4 buraczki pokrojone w kostke i wychodzi daki delikatny baszczyk, jak botwinka

5.karkowke lub lopatke w kawalku do brytwanki, do tego starta marchewki 2, pietruszka i pare grzybkow suszonych i to do piekarnika lub na gaz pod przykryciem,ale grzybkow potem nie jem

5.bardzo rzadko jem smazone np

A) kotlety smaze ale bez jajka i bez bulki, po prostu sam kotlet
b) klopsy mielone (ale jestem w sklepie rano jako pierwsza zeby maszyna do mielenia byla czysta i na moich oczach mieli np karkowke lub lopatke) oczywiscie w klopsa wsadzam cebulke ale jedna, kaszzka manna zamiast bulki tartej i albo jajka przepiorcze a jak nie mam (bo sa drogie) to kleik ryzowy rozrabiam w wodzie i dodaje do tego.
c) kurczak w kokosie - gotuje piers z kurczaka, kroje ja jak najdrobniej i mieszam z kaszka manna, kleikiem ryzowym i wiorkami kokosowymi, formuje kotleciki raczej i obtaczam w mace wymieszanej z wiorkami kokosowymi, wychodza raczej w ksztalcie roladek bojet to bardzo miekkie i jak sie obtacza to sie deformuje ale pychotka

jako surowki:
-buraczki
-marchewka starta z jablkiem (na poczastku bolal go brzuszek o marchewce surowej ale ona twierdzila ze to niemozliwe by po marchwii, a mi sie wydaje ze tak)
-kapusta pekinska
- kalafior
-marchewka ugotowana

KAPUSTY KISZONEJ NIE!!!!!!!

6. a ze slodyczy to sezamki, ciasteczka (z tej strony ktorej Ci podalam), ciasto z jablkami z kaszka manna od tej babki(ja ja uwielbiam ale moja siora i moj tata twierdza ze jest ohydna) ( na tej stronie chyba tez jest) i babki w ktorych zamiast normalnych jaj daje przepiorcze (1 jajko zwykle=3 przepiorcze) i zamiast masla lub margaryny daje bezmleczna np. ZWYKŁA lub PALMA.
aha no i zeby jesc wapn to kupuje sobie NESTLE kaszka z jakblkami lub tez z jablkami i gruszkami ,( taka ktora ma napisane produkt bezmleczny). i rozbie sobie na wodzie mineralnej, torche scukru i cynamonu i kaszka,super to jest

aha ciasta na jajkach przepiorczych wychodza suche
wiec rewelacyjnie sprawdzaja sie te ciasteczka (6 łyżek mąki.
4 łyżki margaryny bezmlecznej
2 łyżki cukru pudru. i ja do tego daje troche olejku waniliowego) oczywiscie daje tego wszystkiego proporcjonalnie wiecej bo z tego to by za duzo nie wyszlo hihihi

A jak mam wielka ochote na cos slodkiego to gotuje makaron i jem go posypanego cukrem

7.a na sniadania to same szynki, dzemy, jajka przepiorcze i czasem robie pasztet pieczony: podsmazam watrobke z mala cebulka, gotuje piers z kurczaka i marchewki 2 to miele razem, pieprz,sol, kaszka manna, kleik ryzowy lub jajka przepiorcze i do piekarnika.
no i czasem robie tosty - do tostera tzn sandwicza - chleb+cebula+szynka, ale cebuli nie zjadam
NIE WOLNO MIODU!
mozna ketchup ale uwaznie czytac bo podobno w niektorych jest serwatka.
czasem robie jajecznice z przepiorczych ale rzadko bo trzeba ich duzo zeby cos bylo na talerzu

8. z owocow jem jablka, banany i winogrona.

jako dodatek ryz, ziemniaki, kasza, makaron (oczywiscie bezjajeczny)na poczatku po ziemniakach bolal go brzuszek!!alejuz nie.
aha jak zjem ogorka kiszonego to boli go brzuszek ale jak ogorkowa to nie.

oczywiscie we wszystkich tych danich uzywam tylko pieprzu soli i czasem bazyli, ale zadnej!!! wegety, kostki rosolowej,warzywka!!!!

PROBOWALAM SOJOWE DESERY WANILIOWE I MLEKO SOJOWE, ALE ON JEST TEZ NA NIE UCZULONY, ale sa dzieci ktore moga, ale lepiej na razi enie probuj!

nie mozesz jesc niz co nie robilas, tzn w goscinie u kogos, a juz nie wpomne o jakis restauracjach czy barach
temat stworzony dla mnie
Wszystkie przepisy ktore podaje sa sprawdzone i w moim przypadku okazaly sie skuteczne.

Wiec na poczatek cos na kaszel i przyziebienie:
Herbata
po 25 g kazdego; tymianek,szałwia,rumianek, malwa,podbial,babka lancetowa, krwawnika, dziewanny i płucnicy.
Ziola nalezy wsypac do litra wody i doprowadzic do wrzenia, pozostawic na 10 min. Gotowym wywarem polc pasze tresciwa.Ziola kon moze rozniez zjesc w moim przypadku Rumaki robia to bardzo chetnie.

Wszystkie ziola mozna kupic w aptece lecz nie ukrywam ze lepiej nazbierac sobie smemu jesli ktos sie na tym zna

Syrop z cebuli
8 cebul nalezy pokroic zalac szklanka miodu i pozostawic na 24 godziny w sloiku. trzeba pamietac ze nalezy kilka razy pomieszac zawartosc calej mieszaniny. koniowi podajemy 3 razy dziennie po trzy lyzki. Mozna podawac rowniez cebule z przygotowanej mieszaniny.
Syrop podajemy z pasza tresciwa

Bardzo fajna srawa s inchalacje dla koni ktore sprawdzaja sie bardzo bobrze tak samo jak i u ludzi.
Sposob zrobienia inchalatora;
Potrzebujemy wiadro i plastikowa butelke
W dnie wiadra robimy dziurke odpowiadajacej srednicy szyjki butelki. Nakretke butelki dziurkujemy. Do wiadra przymocowujemy linke ktora bedzie utrzymywala inchalattor na konskiej glowi.
Wypelniamy 1/2 CIEPŁEJ wody butelke ( w zadnym wypadku wrzaca lub goraca woda) + kilka kropel olejku eukaliptusowego lub innego przeznaczonego do inchalacji. Inchalujemy przez okolo 10/15 min.

Coś na nogi

Obrzmiale sciegna
Bardzo latwym sposobem jest oblozenie nog twarożkiem kupionym w sklepie. Zmywa sie go gdy zaczyna wysychac i twardniec.

Oklady z gliny
Nie musisz kupowac w sklepie specjalnej glinki.
Potrzebujesz :
Gline najlepiej wyschnietna ktora jest bardzo prosto sproszkowac.
Do sproszkowanej gliny dodajesz wywar z ruminku, babki lancetowatej lub skrzypu polnego.
taka papke nanosimy na chore mijsce i pozostawiamy do wyschniecia.
jesli glina bedzie miala stycznosc z owarta rana nalezy wczesniej wysterylizowac w temperaturze 200 st C w piekarniku.

Żelatyna
Jesli kon odbywa wyczerpujace treningi lub jest po kontuzij jego aparat ruchu wrato wzmocnic. Podajac mu lyzke zelatyny raz dziennie. Nalezy ja mieszac z pasza tresciwa.

Boloncy Brzuch

Dobre ale dosc zadkie w Polsce- Szanta

Profilaktycznie przeciw kolka i biegunka z wlaszcza w sezonie pastwiskowym.
Podaje sie 3 razy dziennie garsc kwitnacej szanty swierzej lub suszonej. Rowniez bardzo dobrze dziala lyzeczka soku z tej rosliny.
jesli masz szczescie i uda Ci sie ja znalesc zbierz dojrzale nasiona i rozsiej w ogrudku lub przy stajni.
Szanta lubi miejsca cieple i osloniete przed wiatrem dobrze rosnie na glebach piaszczystych.

Chmiel zapobiega fermentacji w zoladku i jelicie grubym lub je hamuje,a zatym jest sprawdzonym srodkiem na zapobiegajacym wdeciom i zwalczajacym je. chcac zapobiec kolka nalezy podawac do paszy nie wielka ilosc szyszek chmielu swiezych lub suszonych.

Maślanka i jogurt
jesli kon cierpi na czeste kolki czy biegunki poleca sie na odbudowanie flory bakteryjnej w jelicie maslanki lub jogurtu.
duzemu Koniowi nalezy podawac 3 litry maslanki lub 0,5 ljogurtu dziennie. jesli kon je niechetnie mozna poslodzic cukrem.

Pasozyty
Roztocza i wszoly
Jeden mocny papieros ugotowac w 0.5 litrze wody. gdy wywar wystygnie wcierac w ogon , grzywe lub siersc przez 3-4 dni. poczym nasmarowac je olejem lnianym.

Tylko nie liczne przepisy z mojej ksiegi czarow.
Sa to przepisy tylko i wylacznie wspomagajace leczenie !!!!!
Mnie się to bardzo podoba:

http://fakty.interia.pl/news?inf=648887

Czar PRL-u
22.07.2005 13:00 (aktualizacja 15:14)

Czekolada i buty były na kartki, alkohol piliśmy od 13., brakowało nawet papieru toaletowego, a wciąż mimo to są rodacy, którzy powtarzają: "Komuno, wróć". Dziś 22 lipca, kiedyś huczne święto Polski Ludowej.

Tym, którzy z rozrzewnieniem wspominają siermiężny okres PRL, przypominamy w tym pamiętnym dniu, jak naprawdę wyglądał ów najweselszy barak w socjalistycznym obozie - na podstawie zapisków niezależnej prasy z lat 80. A wcześniej bywało jeszcze gorzej.

• Służby specjalne były bardzo skrupulatne - funkcjonariusze gorzowskiej SB zatrzymali w styczniu 1987 r. niejaką Stefanię Hejmanowską i w czasie rewizji zakwestionowali przepis na babkę czekoladową - donosił podziemny "Feniks".

• W 1982 roku kilkadziesiąt par majtek i staników rozlosowano w gdańskim "Dalmorze" jako nagrodę za niestrajkowanie po delegalizacji "Solidarności"... Strajk i tak się jednak odbył.

• Ponieważ nikt ze wsi Pępowo (gmina Żukowo) nie sprawdził w maju 1984 roku listy wyborczej, dzieci z miejscowej szkoły zawieziono autobusem do lokalu wyborczego, by zrobiły to za rodziców - informowała "Solidarność Gdańsk".

• W czerwcu 1984 r. instruktorom prowadzącym letnie obozy hufca ZHP Warszawa-Mokotów podczas narady w Komendzie Hufca zakazano "pod groźba najsurowszych konsekwencji" wypuszczania harcerzy do kościoła.

• W sierpniu 1987 roku członkowie Federacji Młodzieży Walczącej pokryli antykomunistycznymi hasłami mur otaczający koszary wojsk sowieckich. Aby zatrzeć wszelki ślad po napisach, mur został na nowo otynkowany.

• We wrześniu 1984 r. na Dzień Budowlańca do Wydziału Handlu i Usług Urzędu Miejskiego w Tarnowsklich Górach wpłynęło pismo związku zawodowego pracowników "Metalplastu" z prośbą o przydział 21 kg kawy dla cżłonków związku. Kopię pisma skierowano do prezydenta miasta. Ostatecznie każdy członek reżimowego związku otrzymał po trzy paczki kawy, ale I sekretarz komitetu zakładowego PZPR w tym przedsiębiorstwie kawy nie dostał, więc niezadowolony podał się do dymisji.

• W listopadzie 1983 roku, jak donosił "Tygodnik Mazowsze", 300 członków "Solidarności" z fabryki Aparatury Rentgenowskiej "Farum" wystąpiło o przekazanie składek związkowych - 220 tys. zł - na rzecz Zakładu dla Ociemniałych w Laskach. Dyrektor odpowiedział, że zgodnie z przepisami pieniądze zostaną przekazane nowym związkom, których zresztą w zakładzie wówczas nie było.

• To samo podziemne wydawnictwo informowało, że w listopadzie 1985 roku towarzysz Sylwester Bajor, redaktor naczelny "Wiadomości Wędkarskich" i lektor KC, na ul. Górnośląskiej w Warszawie wymusił pierwszeństwo w kolejce do taksówki, raniąc z pistoletu dwie osoby. Był tak pijany, że nie mógł wyartykułować swej przynależności do nomenklatury, toteż został zatrzymany. Jednak po interwencji KC Bajora zwolniono z aresztu.

• W listopadzie 1987 roku, dwa dni przed słynnym referendum, we Wrocławiu na ul. Świdnickiej poprzebierani w łachmany albo za zetempowców i zaopatrzeni w urny członkowie "Ruchu Narodowej Kultury" bawili się przy wtórze haseł: " Wrocław miastem 200-proc. frekwencji", krzyczeli" "2 x tak", "3 X tak", 4 x tak", rozdawali kartki na prąd i ciemne okulary. Zatrzymano ponad 100 osób.

• "Promieniści" donosili w 1984 roku, iż żądanie zwrotu kartki zaopatrzeniowej już po 48 godzinach o śmierci każdego obywatela wysyła najbliższej rodzinie Dział Reglamentacji Wydziału Handlu w Krakowie.

• W Legnickiem natomiast w tym samym roku ciepłe kalesony można było kupić tylko dysponując receptą lekarską.

• W zakładzie "Ursusa", gdzie produkowano silniki na licencji w 1984 roku, akurat w dniu wizyty towarzyszy z ZSRR brakowało części, więc załoga nie pracowała. Szybko rozmontowano zatem gotowe silniki i produkcja ruszyła.

• Gdy w 1987 roku mieszkańcy spółdzielczego osiedla w Tarnowie zmniejszyli zużycie wody, zlikwidowali przecieki w rurach i przeforsowali oszczędności, przedsiębiorstwo komunalne nie wykonało planu i podniosło cenę wody.

• "Z dnia na dzień" donosiło w 1982 roku, że nagroda dla żołnierza za patrol nocny podczas Świąt Wielkanocnych wynosiła: 4 cukierki czekoladowe, 15 dkg cukierków zwykłych i 2 jabłka.

• Dr Adynowski, lekarz wojewódzki w Warszawie, zażądał, by każdego dnia lekarz dyżurny informował go o "stanie moralno-politycznym" załogi. Tych wszystkich "atrakcji" faktycznie nie da się już przywrócić, bo który lekarz interesuje się dziś stanem moralno-politycznym kolegów po fachu?

Interpelacja nr 6857
do ministra łączności
   1. Czy pan minister jest świadom tego,
iż proponowana przez pana resort
nowelizacja ustawy - Prawo telekomunikacyjne
wprowadzająca możliwość żądania
przez operatora świadczącego usługi telekomunikacyjne
od przyszłego abonenta
informacji m.in. o jego zadłużeniu, miejscu zatrudnienia,
jego wizerunku,
numerze konta bankowego czy karty płatniczej
oraz wzoru podpisu, od których
operator mógłby uzależnić zawarcie umowy do
 usankcjonowania kserowania
dokumentów osobistych abonentów?



Nie wiem, jak Ty Telesforze, nie wiem, co reszta grupy, ale dla mnie to
nie jest kompletne pytanie lub jest pytaniem źle postawionym.
Minister ma zdawać sobie sprawę, że ustawa bla, bla bla, to wszystko nie
odpowiada na pytanie "Czy Pan Minister jest świadom tego, iż ... . No
właśnie, iż co?

Ciąg gramatyczno-logiczny jest tu zaburzony, mniemam więc, iż pytanie
miało w skrócie brzmieć:

"Czy Pan minister jest świadom, iż przyszły abonent odmawiający podania
informacji o swym zatrudnieniu, kartach płatniczych, numerze konta może
spotkać się z odmową podpisania umowy ze strony operatora na świadczenie
usług przez tego operatora?

IMO błąd leży w tym, iż zamiast słowa "wprowadzająca" winno być
"wprowadza".
Pkt 1  czwarta linijka.
Wówczas trzyma się to jako tako kupy.

   2. Czy pan minister zdaje sobie sprawę,
 iż wprowadzenie pomysłu
Ministerstwa Łączności w ww. kwestii
naruszy przepisy ustawy o ochronie
danych osobowych?



Nie, zapewne nie zdaje sobie sprawy.
Wiesz Telesforze, dam Ci pewien przykład z mojego życia, z ostatnich
miesięcy:

Chciałem się zameldować w nowym mieszkaniu, więc wziąłem z ratusza
(urzędu gminy) formularze, które wypełniwszy (sprawdzian z życiorysu)
zaniosłem w celu dokoania meldunku.

Babka odmówiła, gdyż nie mam zgody spółdzieli na to, aby mieszkał w tym
lokalu.
Ja pokazuję :
1) wpisanie mnie na listę członków sp-ni
2) przydział lokalu
3) akt notarialny
4) dowód założenia księgi wieczystej,
5) wypis z w/w
6) akt notarialny automatycznie kończy moje członkostwo w sp-ni i od tej
pory stwierdza sie odrębność lokalu oraz jego własność. Jest już "tak w
100%" mój, a nie spółdzielczo-własnościowy.

Baba w urzędzie idzie w zaparte, że ma być pieczątka sp-ni, pieczątka
prezesa i podpis, bo ja muszę przynieść zgodę jego, że mam prawo
mieszkać we własnym mieszkaniu, które kupiłem, do ktorego założyłem
księgę wieczystą i posiadam akt.

Taka to właśnie jest znajomość prawa państwowo-samorządowych urzędasów
podparta wielką chęcią pokazywania na każdym kroku, że "mnie to Pan nie
przeskoczy!"

Niedługo będziesz musiał mieć zgodę naczelnika wydziału komunikacji, iż
wolno Ci jeździć swoim własnym samochodem, oraz zgodę małżonki, iż
możesz zabrać do samochodu własne dziecko.....

Odpowiedź podsekretarza stanu
w Ministerstwie Gospodarki - z upoważnienia
ministra -



(...)

Zamiast urzędowego potwierdzenia danych użytkownik
może za zgodą operatora dostarczyć zaświadczenie,



O rżesz kuźwa jego mać!
Ludzie, Wy to czytajcie!!!!!
To nie operator za naszą zgodą gromadzi nasze dane osobowe, lecz my ZA
ZGODĄ OPERATORA możemy je mu dostarczyć, czyt. MUSIMY dostarczyć, jeśli
chcemy mieć telefon.

To, to, to nawet nie jest śmieszne, to porażające....

Proszę o zwrócenie uwagi na okoliczność,
iż głównym celem ustawy Prawo
telekomunikacyjne jest stworzenie
optymalnych warunków dla



...dla handlu danymi oraz prób szantażu, że "Pan jest na wypowiedzeniu,
więc my Panu nie założymi SDi, póty się Pan na etat nie zatrudnisz w
inne firmie".

Przyjęte w ustawie rozwiązania
określają zasady działania zgodnego z prawem,



?!?!?!?!?   Chyba Ludowej Republiki Korei?

ale umożliwiające
zidentyfikowanie abonenta, osoby fizycznej
będącej stroną umowy o
świadczenie usług telekomunikacyjnych.



Czy ja mam rozumieć, iż od tej pory do "identyfikacji abonenta" nie
wystarczy jego numer, dowód osobisty, ale potrzebne będzie prawo jazdy,
numer karty płatnicznej, n-r konta, miejsce pracy, zaświadczenie o
zarobkach i zdjęcie z lewym uchem?

Jeśli tak, to ja dobrowolnie autorowi tego pisma wyślę wynik badania
swego kału, aby zobaczył, w której części ciała mam jego skromną osobę.
Oczywiście xero wyniku a/a operatora, który zechce mnie tak dogłębnie
lustrować.

Mając powyższe na uwadze, mam nadzieję,
iż zaprezentowane wyjaśnienia w
sposób wyczerpujący omawiają
zgłoszony przez panią poseł problem.



1) nie wiem, cóż to za nowa forma pism ministerialnych, gdzie używa się
sformułowań "mając na uwadze powyższe" i nie precyzyje się co.
Po prostu niedokształcona swołocz zasiada w tym ministerstwie.
2) wyjaśnienia zostały opisane, nie zaprezentowane.
Autorzyna nie rozumie chyba znaczenia pojęcia "prezentacja".
3) wyjaśnienia ni jak nie wyczerpują problemu, wręcz przeciwnie,
nasuwają kolejne pytania.
4) nie panią poseł, lecz Panią Posłankę, ośle, matole.

interpelacji (nr.6857) Pani Posłanka podnosi.

6) nie mam słów na tępotę autora tego textu.

Dziękuję Telsforze za te cenne świadectwo intelektu i obycia naszych
elyt.

Rico.


>