Szukaj:Słowo(a): Przepiłowanie kobiety na pół

Hmm wiesz z tymi chińskimi przysłowiami to należy uważać, ponieważ inne z
nich mówi np.:
"Młodsza siostra mojej żony, w połowie należy do mnie"
(dodam tylko, że w oryginale brzmi nieco bardziej dosadnie)
Może to i dobre na chińskim rynku, ale na naszym trudne do przyjęcia :-)
pozdr,

Jak mówi jedno przysłowie (chyba chińskie)

"Mężczyzna powinien się żenić z kobietą która ma 1/2 jego wieku + 7 lat"
Coś w tym jest :)))))



--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/

więc twierdzisz że jeść trzeba. wspinam się na palce i sięgam z lodówki podł
użną tabletkę. uwierzyć że zadziała. wierzyć. czy wierzę? tak teraz bardziej
. teraz gdy karmisz nadrzeczne ptaki nie tu lecz tam i teraz gdy nie mogę ta
ńczyć śpiewać wrzeszczeć szarpać cię za rękaw no i jeszcze ta zima. lecz zim
a jest dobra bo kwiatów nie rodzi i nie ma po co jechać te czterdzieści kilo
metrów by potem z bukietem narcyzów pukać w twoje puste teraz okno. więc zim
a jest dobra bo wiarę utwierdza gdy z zima trzymam się kurczowo tej cząstki
ciepła którą mam gdzieś tam w sobie a wieczorem powtarzam wszystkie dobre tw
oje
słowa i przepraszam za wszystkie moje złe. i mówisz mi - szacunek i pokora s
zacunek i zrozumienie. no tak ale ten pół życia sukienki rysował i twierdzi
że tylko dlatego należy mu się mój szacunek. a moda to sprzedaż a sprzedaż t
o
prostytucja. i mówisz - zadzwoń do niego i widzisz ja dzwonię a on dzień
przeżywa a potem nie pytaj z kim dzisiaj i nie pytaj mnie po co i nie mów mi
o
strachu bo ten strach masz ode mnie tylko bądź mój ty boże bądź choć tak w
połowie a ja przysięgam że będę jako twa kapłanka jako siostra jako kobieta
która list ten do ciebie pisze.

***************************
Strasznie Was przepraszam, to cholerstwo trafiło pod jakiś inny post, w doda
tku z dziwnymi spacjami i znaczkami. Wiedziałam, że onet do badziewie, ale ż
eby aż takie? Pewnie, że to ja - Vanda_z_zepsutym_monitorem:(


Już o tym rozmawialiśmy, ale mam nowe wątpliwości...

W książce, której redakcję robię, jest: półklacz i półkobieta
(chodzi o Meduzę).
W SJP jest: pół człowiek, pół wierzę.
Wydawało mi się, że jeśli wg tej reguły napiszę pół klacz i pół
kobieta, będzie dobrze, ale im więcej o tym myślę, tym bardziej
wiem, że nic nie wiem.
U Kopalińskiego (wyd. 1988) jest: półklacz-półkobieta.

Jak w końcu ma być? Błagam o jasną i niepodważalną odpowiedź. :)
Jak krowie na miedzy. :



SJP:
pół- <pierwszy człon wyrazów złożonych wnoszący znaczenie niecałkowitości,
połowiczności tego, co wyraża drugi człon złożenia, np. półanalfabeta,
półdziki, półsen, półdarmo, półleżeć

czyli
'półklacz' to byłaby nie całkiem klacz, lecz coś do klaczy podobne
'półkobieta' to byłaby nie całkiem kobieta, lecz ktoś do kobiety podobny

(ale w tej połowie całkiem klacza), w połowie kobieta (ale w tej połowie
całkiem kobieca)

I jeszcze: czy można Bacchusa spolszczyć na Bakchusa? Takie coś
znalazłam, a w słownikach nie ma (u Kopalińskiego jest Bacchus i
Bachus).



A dlaczego nie chcesz Bachusa??

Paff


| SJP:
| pół- <pierwszy człon wyrazów złożonych wnoszący znaczenie
| niecałkowitości, połowiczności tego, co wyraża drugi człon
| złożenia, np. półanalfabeta, półdziki, półsen, półdarmo, półleżeć

| czyli
| 'półklacz' to byłaby nie całkiem klacz, lecz coś do klaczy podobne
| 'półkobieta' to byłaby nie całkiem kobieta, lecz ktoś do kobiety
| podobny

| połowie klacz

Nie bardzo dociera do mnie dlaczego nie półklacz-półkobieta?

Nie wiem, jak mógłbym Ci bardziej pomóc.

Paweł



| | połowie klacz

| Nie bardzo dociera do mnie dlaczego nie półklacz-półkobieta?

| Nie wiem, jak mógłbym Ci bardziej pomóc.

| Paweł

| Nie pomagaj, uargumentuj swoje bezapelacyjne raczej - a moim zdaniem
| nietrafne - stanowisko.

Wystarczająco uargumentowałem odwołaniem się do jasnej definicji
słownikowej, która jest również zgodna z moim wyczuciem językowym.

Jeżeli to do Ciebie nie dociera, to znaczy że nie rozumiesz definicji
słownikowej lub masz inne wyczucie językowe.

Nic na to nie mogę poradzić.

P.



Ot, częste zjawisko: "ja tako rzekłem, jak nie rozumiesz, toś głup". Po co
te nerwy?
Moim zdaniem "pół kobieta - pół koń" nie wygląda dobrze, a
"półkobieta-półkoń" - tak. Nie zaperzaj się. MOgę mieć inne zdanie?
Dziękuję.
Inna sprawa, co odnotowała poniżej Perła - kolejność.

C.




| Eee tam. Znasz jakiś zawód który zniknął w II połowie XX wieku?

Ja znam. Mleczarz. To był taki facet, który mniej więcej między 4 a 5.30
rano roznosił mleko po domach i stawiał je pod progiem każdego
mieszkania, którego lokatorzy złożyli w spożywczym zamówienie.



Do mnie nadal przynosi tyle, że około 7:00 :-)

Jak go

się w łóżku aż do szóstej!"

Nie jestem pewien, ale kobiet łatających dziury w pończochach też już
chyba nie ma...



No tak i panów wstawiających zaworki do jednorazowych zapalniczek też nie
ma.

Nie ma też zawodu cenzora.

Ale to jest chyba bardziej związane ze znormalnieniem ustroju Polski.

Pozdrawiam

SH

On 25 May 2006 10:26:39 +0200, "Michal AKA Miki"

| Zaslyszane dzisiaj (mam nadzieje, ze nie przekrecilem):

| Mecz Polska - Brazylia:
| W 43 minucie Brazilia strzela gola dla Polski...
| Wielka zadyma, pilkarze sie pobili... Czerwone kartki sie sypia...
| W koncu na boisku zostali tylko Rasiak i Ronaldinio. W drugiej polowie
meczu
| Ronaldinio oplul Rasiaka i tez dostal czerwona kartke...
| Polsce udalo sie z zremisowac w 87 minucie...
Spaliles, zapomniales ze czerwona kartke ronaldinho dostal w 50
minucie

pzdr



Spaliles, zapomniales o taksie :)

Michal

Taks:
Przykazania francuskie dla kobiet:
1) jesli robisz to dla zabawy - wypluwaj.
2) jesli z milosci - polykaj.
3) jesli chcesz sie popisac - przed polknieciem pogulgotaj!

Lekarz do pacjenta:
Nie wolno panu palic papierosów, pic alkoholu i kawy.
Musi pan caly czas stosowac surowa diete, zadnych tluszczy, skrobi i
weglowodanów.
Ze wzgledu na serce prosze zaprzestac uprawiania seksu.
No i najwazniejsze... Wiecej radosci z zycia mój drogi, wiecej radosci z zycia!

http://www.korso.ptc.pl/articles.php?id=38

Widział coś na torach, więc zaczął hamować, niestety, nie zdążył. 29-letnia
kobieta zginęła na miejscu...

W poniedziałek, dokładnie o godz. 19.56 kierownik pociągu ,,Hetman&#8221; relacji
Wrocław &#8211; Zamość powiadomił z telefonu komórkowego mielecką policję, że doszło
do tragedii w Chorzelowie. Pociąg najechał na kobietę na torach. Zginęła na
miejscu. Maszynista zobaczył coś na torach, ale nie miał szans na wyhamowanie
składu.
Dramat miał miejsce na torach mniej więcej w połowie drogi między kościołem a
młynem w Chorzelowie. Kobieta zginęła blisko swojego domu. Policja nie ustaliła
jeszcze, co było przyczyną dramatu: wypadek czy akt samobójczy. Z relacji
mieszkańców Chorzelowa wynika raczej, że to drugie. - Położyła głowę na
szynach, więc... - takie relacje słyszymy od kilku z nich. Osierociła męża i
dwojedzieci.
r

ja sie nigdzie  z nikim nie umawialam:))
Pytalam sie o te psy juz na dwoch innych grupach
(pl.rec.turystyka.zorganizwoana i pl.rec.zwierzaki)
i ktos mi na zwierzakach poradzil, zebym zapytala tutaj, po czym od razu to
zrobilam. Zauwazcie, ze bylam pierwsza!:)))
pozdrawiam serdecznie,
zuleczka

| Czy to nie dziwne, ze sa dwa takie same tematey obok siebie wyslane w
| odleglosci 2 minuty od siebie od innych osob ? Troche to dziwne...

rzekłbym ze bardzo dziwne, choć niekoniecznie.

mężczyzna, czyli Greg, umówił się z kobietą - Zuleczką na weekend.
Dlatego,
że oboje mają pieski, postanowili spotkać się w połowie drogi i wziąć je
ze
sobą, coby nie były samotne.. :)

głupie to, ale jak to inaczej wytłumaczyć!?

--
Pawel Wojciechowski - WishM
Poznan- Poland



Ciekawostka z najnowszej "Polski Zbrojnej":

"- Umiejętność polskich pilotów oceniam wysoko, chociaż do tej pory
stoczyłam z nimi tylko jedną walkę. Zostałam zestrzelona... - powiedziała
ppor. Annemiek "Miep" Macco, jedna z dwóch kobiet pilotujących samoloty
F16. Obie były w grupie kilkudziesięciu lotników holenderskich z 323 eska-
dry z Lueeuwarden, którzy w połowie pazdziernika szkolili się wspólnie
z polotami 9 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Zegrzu Pomorskim"

A ja się zastanawiam, czy ta walka odbyła się w powietrzu...

Komarek

Hejos!

"- Umiejętność polskich pilotów oceniam wysoko, chociaż do tej pory
stoczyłam z nimi tylko jedną walkę. Zostałam zestrzelona... - powiedziała
ppor. Annemiek "Miep" Macco, jedna z dwóch kobiet pilotujących samoloty
F16. Obie były w grupie kilkudziesięciu lotników holenderskich z 323 eska-
dry z Lueeuwarden, którzy w połowie pazdziernika szkolili się wspólnie
z polotami 9 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Zegrzu Pomorskim"



Az zajrze, bo zdaje sie, ze ktos z Polski Zbrojnej zerznal moj artykul.
Mozesz podac autora? Obym sie mylil. Bo jesli zerznal, zrobil to
bezmyslnie - w Zegrzu byly dwie
kobiety z Holandii, ale tylko jedna byla pilotem, druga byla z personelu
naziemnego. I chyba jest wiecej niz dwie kobiety latajace na F-16. Poza tym
nie wiem, skad tytul postu, bo Miep latala na F-16, a nie MiG-u 21

A ja się zastanawiam, czy ta walka odbyła się w powietrzu...



Widzialem jak ladowala, wiec chyba w powietrzu ;)

Grzechu


Hejos!

| "- Umiejętność polskich pilotów oceniam wysoko, chociaż do tej pory
| stoczyłam z nimi tylko jedną walkę. Zostałam zestrzelona... - powiedziała
| ppor. Annemiek "Miep" Macco, jedna z dwóch kobiet pilotujących samoloty
| F16. Obie były w grupie kilkudziesięciu lotników holenderskich z 323 eska-
| dry z Lueeuwarden, którzy w połowie pazdziernika szkolili się wspólnie
| z polotami 9 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Zegrzu Pomorskim"

Az zajrze, bo zdaje sie, ze ktos z Polski Zbrojnej zerznal moj artykul.
Mozesz podac autora? Obym sie mylil. Bo jesli zerznal, zrobil to
bezmyslnie - w Zegrzu byly dwie
kobiety z Holandii, ale tylko jedna byla pilotem, druga byla z personelu
naziemnego. I chyba jest wiecej niz dwie kobiety latajace na F-16. Poza tym
nie wiem, skad tytul postu, bo Miep latala na F-16, a nie MiG-u 21

| A ja się zastanawiam, czy ta walka odbyła się w powietrzu...

Widzialem jak ladowala, wiec chyba w powietrzu ;)



Hmmm, pytanie czy potem nie bylo nastepnej walki, juz gdzie indziej. A ze na
krotki dystans MiG-21 moze zestrzelic F-16 (nawiasem mowiac ktora to byla
wersja 16? A,C?) to wiadomo od dawna, co najmniej od "Orlego Szponu 97". Duzo
zalezy w koncu od pilota.

Michal

Ja polecam Grecką knajpkę na świętojańskiej. Jest na prawdę niedrogo a
jedzenie jest wyśmienite. Nastrój nadaje się akurat na randkę, świece itp.
Mieści sie mniej więcej w połowie świętojańskiej po stronie pomnika
Harcerzy. Wejście jest w głębi kamienicy ale widać szyldy przy
świętojańskiej.
Osobiście bardzo polecam.




Jakie miejsce w trojmiescie a w szczegolnosci w GDYNI polecacie na milo
kalacyjke..z kobieta... ?

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl




Pawel Hajdys:

| Dziewczyna porusza kobiece tajemnice, [...]

Na odwrot, chloptysiu:  Kobieta porusza dziewczynskie
tajemnice. Przy tym istotne w tym, ze Autor porusza...



Włodziu, czymże sobie zapracowałem na takie protekcjonalne
traktowanie..? "Chłoptysiu", fiu, fiu... A co do tajemnic.. To akurat akt,
który autorka opisała jest bramą między okresem dziewczęcym a kobiecym, więc
Twoja wypowiedź nie jest zbyt trafna. A raczej jest w połowie trafna, a pół
prawdy to kłamstwo.

Pozdrawiam
Paweł Hajdys
www.ereb.maxi.pl/


Ja moze poczekam az bede rozdawali Marlboro...



ewentualnie LMy albo davidoffy (ech, marzenia)...
Ma rsy sa dobre, ale ja nich nie bede znowu palil..



Ja tak samo. jak kupiłam pierwszy raz, to po pierwszej połowie paczki
myślałam że są jako tako, ale po całej paczce już mi zbrzydły. tylko proszę
uwzględnić to, że nie wypalaliłam ich za jednym razem, lecz w ciągu dwóch
dni.
ewka


| ja tez tam bylem (coz za zbieg Qbusi :)) i dostalem 5 paczek
| Marsow Light z High Care System i musze przyznac nie sa
| takie zle.

z wyrazami szacunku

Szymon Kunysz

http://kobieta.lepsza.niz.linux.pl/~akote/



Dzień dobry.
Mam bilet na pociąg od A do C. Ale wsiadam sobie dopopiero po 3 godzianch
jazdy w B, które to jest między A i C. Czy mogą być jakieś problemy?
Ktoś kiedyś pisał, że podobno po 30 minutach, mój bilet przepada w razie
mojego niestawienia się na siedzeniu. No ale mogę być przecież w Warsie albo w
WC ;)
Pół biedy jak chodzi o siedzenie. Ale jak ktoś ma kuszetke albo sypialny z
Bielko Białej a chce rozpocząć podróż dopiero w Katowicach?
Kiedyś widziałem jak jakaś kobieta o to pytała właśnie na dworcu w Kat. ale
została oczywiście odesłana gdzieś tam indziej.

A mój konkretny przykład dotyczy BWE. Waw - Berlin a ja chcę doskoczyć w PO.

Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.


Witam i zwracam sie do grupowiczow z pytankiem:
Czy i ew. gdzie mozna kupic kabelek do sluchawek Sennheiser HD490.
Nie koniecznie oryginalny. Charakteryzuje sie tym iz z jednej strony ma
wtyczke typu maly jack, natomiast na drugim koncu jest wtyczka odrobine
mniejsza (nie wiem jak sie ja nazywa w "slangu" ;) ). Kontaktowalem sie juz
z dystrybutorem sluchawek , Konsbud-Audio i na dobra sprawe tylko u nich
moglbym zakupic kabelek oryginalny w cenie 55 zl (pomijajac juz fakt dojazdu
do ich siedziby). Szukam jednakze jakiegos tanszego "rozwiazania" - jak
wspomnialem wyzej - nie koniecznie oryginalnego.

Za wszelkie wskazowki i ew. adresy sklepow z gory dziekuje :)



Zapytaj na gupie ---pl.rec.audio

Pozdrawiam
Jacek

"Kobieta w połowie jest małą prawdą,
w połowie małym kłamstwem,
a w całości wielką niewiadomą."

| ........Kobieta skłąda się z samych kwasów z odrobina zasad
| jednakowoż..........

Ktoś tu oberwie ... ode mnie ;-)

pozdro kwasadowa,
Graż



Uszanuj Saruszka ma już 90 lat poza tym siedzi chyba w Marsylii i był już
szykanowany:-)
http://wiem.onet.pl/wiem/0122ac.html
poza tym to nie był przytyk jeno anegdota
jakich wiele Jego autorstwa jak również o Nim
np:
 "Do kraju profesor wrócił w połowie roku 1947 i oczywiście pierwsze kroki
skierował na Politechnikę. Z rozpędu usiłował - przedwojennym zwyczajem -
kluczami, które miał w kieszeni, otworzyć boczne wejście do Gmachu Fizyki."

" - Człowiek pozbawiony poczucia humoru to inwalida intelektualny - mówi
profesor. - Kiedy dobierałem swoich współpracowników zarówno na
Politechnice, jak i w redakcji, to ich poczucie humoru było jednym z
czynników decydujących." [Źródło] [
http://www.pw.edu.pl/miesiecz/2002/09/Bipw006.htm ]
pozdrawiam
Piotr
==================================
http://janecki.pr.radom.pl
==================================

Witam

mam na imię Michał i interesuję się Olimpiadą Chemiczną (jak na razie w
III kl.
gimnazjum dostałem się do finału konkursu chemicznego, ale od czegoś
trzeba
zacząć). Właśnie dostałem się do wymarzonego LO. Chciałem prosić
informacje na
temat OlChem - podobno dostępne są już zadania I etapu? Szukałem też w
Necie
zadań ze starszych etapów, ale nigdzie ich nie ma. W ogóle jest mało
materiałów. Po drugie, jakie książki warto przeczytać przed Olimpiadą? Są
wakacje, pogoda paskudna, nigdzie nie wyjeżdżam i mam aż za dużo czasu.
Jakie
zbiory zadań należy przeczytać/przerobić?

Chętnie nawiązałbym kontakt z kimś o podobnych zainteresowaniach - chodzi
o
wymianę informacji, doświadczeń.

Za wszystkie sugestie, wiesci o OlChem, itp. z góry dziękuję.



Dysponuje zadaniami z II etapu sprzed dwóch lat. Sam natomiast jestem
zainteresowany zadaniami wstepnymi na ten rok, bo moja kobieta z chemii
uparcie twierdziła, ze zadania będą dopiero we wrześniu, a gdyby były już
teraz to byłoby więcej czasu, żeby przestudiować potrzebną literaturę.
Za inne informacje dot. Olimpiady z góry serdecznie dziękuję!

P.S.

Pamiętam, ze jak 2 lata temu pisąłem drugi etap w Chorzowie to jedyny gostek
pilnujący nas (jakiś woźny) wyszedł sobie w połowie zrobić kawę i nie było
go jakieś 15 min. ..;-)

Komunistyczny chemik
www.komunistycznychemik.of.pl

: Po cholere!!! sam sie prosiles o zlozenie oswiadczenia?! Nie miej do nikogo
: pretensji jak byles nadgorliwy. Pewnie kobieta w BOK'u popatrzyla sie na
: ciebie jak na wariata i zeby nie robic klopotu (z wariatami nigdy nic nie
: wiadomo - tyle sie teraz mowi i pisze)  ;-)  przyjela pewnie wniosek.
: Naprawde cie nie rozumiem.
: Tak na marginesie to nie slyszalem zeby ktos zglaszal posiadanie modemu do
: BOK'u.



Chyba mało czytasz tę grupę. Wielokrotnie pojawiał się problem, czy
zgłaszać i zasze ktoś mówił "że trzeba" a jak trzeba to gdzie indziej
niż w BOK'u? Naprawdę cie nie rozumiem.

: Zglosiles, to biedny pracownik Te-Psy przyszedl po potwierdzenie.



Sprostuję może jeszcze jednen wątek tej sprawy.

"Zgłaszam posiadanie modemu xxxx o homologacji yyyy", poniżej podałem
adres no i nr telefonu.

Czy na podstawie tego można wywnioskować, aby mi ten modem ZAŁOŻONO?
Dodam jeszcze jedną ciekawostkę. To "podanie" złożyłem we WRZEŚNIU a
facet przyszedł w połowie MARCA. I to w tym wszystkim jest najbardziej
wk.....e. Skoro czytać tam nie potrafią (i logicznie myśleć) to
wysłali faceta a ten myślał może że będę czekał aż mi "założą" modem
pół roku?
Teraz spróbujcie mi to wszystko wyjaśnić i usprawiedliwiać tpsa.

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4899785.html

Śmierć pod tramwajem
łka
2008-02-05, ostatnia aktualizacja 2008-02-05 11:42
Do śmiertelnego wypadku doszło w poniedziałek po południu na Kole
Na wysokości domu przy Obozowej 64 kilkanaście minut po godz. 17 przez ulicę
w niedozwolonym miejscu przechodziła 48-letnia Bogumiła K. W połowie drogi
zatrzymała się przed torami, przepuszczając nadjeżdżający tramwaj. Nie
zauważyła, że z drugiej strony nadjechał inny. Wagon linii 13 mocno uderzył
kobietę w głowę. Lekarze pogotowia stwierdzili, że zginęła na miejscu. Po
wypadku ruch tramwajów był wstrzymany przez prawie dwie godziny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna


http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4899785.html

Śmierć pod tramwajem
łka
2008-02-05, ostatnia aktualizacja 2008-02-05 11:42
Do śmiertelnego wypadku doszło w poniedziałek po południu na Kole
Na wysokości domu przy Obozowej 64 kilkanaście minut po godz. 17 przez
ulicę w niedozwolonym miejscu przechodziła 48-letnia Bogumiła K. W
połowie drogi zatrzymała się przed torami, przepuszczając nadjeżdżający
tramwaj. Nie zauważyła, że z drugiej strony nadjechał inny. Wagon linii
13 mocno uderzył kobietę w głowę. Lekarze pogotowia stwierdzili, że
zginęła na miejscu. Po wypadku ruch tramwajów był wstrzymany przez
prawie dwie godziny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna



Bezkresna, niereformowalna i niekończąca się głupota niektórych ludzi...

'bry

(jakies 100 km w jedna strone). Wiekszosc trasy jechalismy ok 140-160
km/h (blizej tej gornej granicy). Raz bylo 200 km/h, troszke 180
pojezdzilismy. Ludzie sa uprzejmi - powoli przyjmuje sie u nas zwyczaj
zjezdzania na prawy pas po zobaczeniu wlaczonego lewego
kierunkowskazu, tak ze czesto nie bylo potrzeby hamowania. Moze ze dwa
razy trafili sie ludzie uparcie jadacy lewym pasem - jedna starsza, a
jedna mloda kobieta - na warszawskich rejestracjach, a nie na
plockich. To chyba na plockich kierowcow tak sie na grupie skarzyli
ludzie? ;-) Jak na 200 km, to chyba niezly rezultat. Chlopcow
radarowcow spotkalismy 2 razy, drugiego patrolu w krzakach swoja droga
ani kolega, ktory prowadzil nie zauwazyl, ani ja w swoim. Tylko moj
pilot (dziewczyna) pozniej o tym wspomniala.

Podsumowujac - da sie jechac z takimi predkosciami na trasie (a nawet
w samej Wa-wie) gdy nie ma wielkiego tloku. Potraktowalem to jako test
samochodu, poniewaz zazwyczaj nie jezdze z tak szybko, no i zre paliwo
nieco puszka, szczegolnie, jak sie przyspiesza ze 140 do 200 z 4
pasazerami na pokladzie. ;-)

Przy okazji znowu popsiocze na przecudowne ustawienia swiatel na ul.
Pulawskiej - wczoraj udalo mi sie przejechac od pol mokotowskich do
stacji metra wilanowska jednym ciagiem. Z malym zastrzezeniem - prawie
na polowie swiatel przejezdzalem na zoltym swietle, przy stalej
predkosci ok. 100 km/h. Niech zyje zielona fala. *grin*

[Adresy w nagłówkach to mielona pułapka. Jeśli chcesz odpisać,]
[odpisz via nntp, na cGlwZW4=(at)beast.tu.kielce.pl lub wcale.]

| A jakby Ci się kobieta puszczała raz na tydzień, to też byś mówił,
| że ma coś ze stałości uczuć? (-;

dlaczego widzisz szklanke w polowie pusta, a nie w polowie pelna ?
jak sie puszcza raz na tydzien, to znaczy ze przez reszte czasu jest wierna



To tak jakby mówić, że dziecko jest tylko w połowie nie moje albo wzór
czasami prawdziwy.
Albo jest wierna albo nie jest.

Artur


| jak to jak? w specjalnym foteliko-nosidelku. Co to wogole za dyskusja?
| Zle zyczycie dzieciom ze w gondolkach chcielbyscie je wozic czy jak?

- Masz dziecko?
- A jesli tak to czy od urodzenia sie nim zajmujesz?
- Probowales kiedys przewiezc w foteliku (ktory jest zlamany w polowie)
kilkudniowe dziecko? Ono poprostu wpada do srodka wyrzywiajac sie przy
tym na wszystkie strony



To od kiedy prostujemy macice kobietom w ciąży?
Dla takiego malucha to jak najbardziej naturalna pozycja.

Ja nie mowie o jakichs wypadach na pol swiata.. Ale czasem trzeba jednak
dziecko zawiezc do szpitala, przychodni itp. Takze takie male.. Powoli,
po miescie, niedaleko.. i wtedy mysle ze gondola nie zaszkodzi



Ale może!

Pozdrawiam - Mirek

tak zgadzam sie z tym. obiekty na tel lini nie zostaly ponumerowane, poniewaz nie byly wykonczone. prace przerwano w polowie stycznia 45r. niemcy poprostu sie ewakuowali w pospiechu do twierdzy Graudenz. sa pozostalosci jeszcze unocnien drogi z Nowego Miasta na Grudziadz przed Biskupcem Pomorskim w lesie, transzeje . podobno jest tam jakis schron amunicyjny, ale nie udalo mi sie go jeszcze odnalesc. umocnienia te byly budowane przez jencow wojennych z wschodniego i zachodniego frontu, polskich "przymusowych" robtnikow, lecz jednak w wiekszosci przez zydowskie kobiety. oboz z barakami znajdowal sie w Gwizdzinkach, na poludnie od wsi Gwizdziny. z zeznan z jednego polskiego pracownika dowiedzialem sie, ze jak zawsze przychodza do roboty, a tu nie ma nikogo. szkopy pouciekali, pozostawaly tylko male patrole po kilku niemcow. wlasnie w Gwizdzinach ten maly patrol postawil opor ruskim, bez skutecznie. pogrzebano ich na polu. we wsi Krzemieniewo 6-cio osobowy patrol zaczal sie ewakuowac w kierunku Kurzetnika. w polowie drogi dopadli ich ruskie, wiadomo jak sie to skaczylo...
Witajcie moi kochani!!!
nigdy nawet w najgorszych planach nie zakladalem, ze mnie to kiedykolwiek spotka, ale zaczne od poczatku...
jestem(bylem) z moja kobieta 5 lat, choc w polowie byla przerwa pol roku poniewaz nie moglem zniesc jej chorej zazdrosci...i sie wyprowadzilem, bylo ok zylem sobie spokojnie...az tu nagle dowiedzialem sie ze bedziemy mieli dziecko...wiec doszlo do pogodzenia sie i obiecania ze sie zmieni...nio i dalej bylo ok, choc od pol roku stala sie troszke obojetna w stosunku do mnie, ale pomyslalem ze to moze tak musi byc...pracuje w duzej fimie gdzie jest sporo fajnych lasek, lecz nawet na zadna imprezke firmowa nigdy nie wyruszylem, majac na uwadze jej chora zazdrosc...az tu nagle zobaczyla w komorce kilka imion z firmy mojej...i zaczela wydzwaniac...:-( wstydu wiele....i zapowiedziala ze dzisiaj przyjedzie do firmy....poniewaz znalazla u mnie cv nowej pracownicy:-(...juz mam tego dosc...i nie bardzo wiem co dalej robic...:-(
Skoro to Ty podążałaś za nimi, to jakim cudem on nie poszedł "w Twoim kierunku"? Coś mi się nie wydaje, żeby Ci tak zależało


Wyszłam za nim (w sumie nimi, wyszedł z kumplem), w połowie drogi zrównałam krok, a potem szłam jakiś czas za. Ale że mnie czas naglił - obowiązki - musiałam pójść na pociąg. Jego kumpel też poszedł na pociąg, a sam obiekt albo na autobus (przystanek autobusowy jest obok dworca), albo mieszka nieopodal (starałam się go wypatrzeć z peronu, ale już zniknął z pola widzenia). W sumie nie pomyślałam o tym, żeby go zaczepić na ulicy Jak by nie było to chcę, aby moja "akcja" wypadła dość naturalnie i nie wyglądała na celowe czatowanie i polowanie, bo kobieta musi działać ze sprytem tak, aby jej honor na tym nie ucierpiał Śmiejcie się, ale każdy przyzna, że kobieta płaszcząca się i biegająca za facetem nie jest dobrze przez owego odbierana Ostatnio nawet na zajęciach prowadzący rzucił tekstem, że pożąda się nie tego, co jest podane na tacy, ale tego, co jest niedostępne i trochę nieosiągalne
Moj najlepszy kumpel jest... hmmm... byl kims takim. Jest przystojny (rowniez nie moja opinia), diabelnie inteligentny (dosc powiedziec, ze zdawal na studiach wszystko nawet jak byl na poteznym kacu lub kiedy wywalili go w polowie egzamu bo pomagal innym), z poczuciem humoru. A jednak nigdy nie mial dziewczyny. Chcial kogos poznac ale jakos tak wyszlo, ze nigdy nic sie nie udalo. I wiecie co jest najciekawsze? W koncu zmienil swoje nastawienie, tzn kobieta przestala dla niego byc kims, kogo trzeba adorowac, o kogo trzeba dbac. Zaczal je po prostu zlewac. Co w tym takiego ciekawego? To, ze od tamtej pory poznal kilkadziesiat, moze nawet kilkaset dziewczyn (najczesciej, a w zasadzie zawsze na imprezie bedac na fazie). Ostatnim razem, kiedy bylem z nim w lokalu w mojej miejscowosci, ku mojemu zdziwieniu co druga dziewczyna mowila mu czesc, usmiechala sie i z nim rozmawiala. Od ponad pol roku siedzi w Irlandii. Ostatnia wiadomosc, jaka od niego dostalem bylo to, ze jest dobrze, praca ok, imprezy ok i ze na koncie ma juz kilka dziewczyn roznej narodowosci.
Wedlug mnie chlopak sie zepsul. Tym bardziej wkurza mnie fakt, ze czesto dziewczyny sa z takimi sqr....ami, ktorzy soba kompletnie nic nie reprezentuja. Woza sie jak taczka gnpju, a ci wartosciowi nie sa w ogole dostrzegani, sa dla dziewczyn nijacy. Dziwne i zarazem smutne ale niestety prawdziwe

Mi było by głupio gdybyśmy na wszystko składali się pół na pół. Jeśli już, wolałem żeby dziewczyna włozyła swoją kase do portfela wspólnego (mojego). Tak robiliśmy jadąc na wakacje itp. I to jest oki. Moim zdaniem



A to jest po prostu piekne - wspolny oznacza moj, facet nim zarzadza, a kobieta niech tylko na to pracuje

Ted, moze i Tobie wydaje sie, ze robisz dobrze, ale powiem szczerze, dla mnie to burackie jest - skladac sie na paczke papierosow to mozna w liceum z kumplem. Ogolne podejscie, jak najbardziej, ale to wyliczanie co chwile budzi zle skojarzenia, ze zlotowa i facetem bez klasy i gestu.
Ja tez placilam zawsze za siebie, staralam sie, zeby bylo po polowie, ale w bardziej subtelny sposob.

A z takim podejsciem jak Twoje, to Twoja dziewczyna nigdy Ci nie pokaze, jak mysli naprawde, bo bedzie sie bala, ze zle o niej pomyslisz. I nie zmieni tej pracy, nawet jak bedzie miala jej serdecznie dosc, wlasnie zeby nie byc pozniej wdzieczna, zeby nie zalezec od Ciebie.
Ale uwierz mi, takie podejscie zlotowy meczy ludzi i zmieni jej sie predzej czy pozniej. Jak ma byc po slubie? Tez za wszystko pol na pol? Idzicie do sklepu razem i placicie za wspolne zakupy po polowie??? To dlaczego teraz jest inaczej, tym bardziej, ze slubow nie uznajesz

Nastepna sprawa do calosci dyskusji jest taka, ze strona, ktora ma wiecej, nie powinna za duzo fundowac i zbyt drogich rzeczy, bo wiadomo, ze tej drugiej strony nie bedzie stac na rewanz, a powinna przynajmniej chciec sie zrewanzowac. Jezeli tak nie jest, to strona "biedniejsza" powinna zaznaczyc, ze zle sie czuje dostajac drogie prezenty itd.
Dawac tez trzeba umiec...
Anna, na razie nie podawaj publicznie ani nazwy stajni, ani imienia klaczy, ani nazwiska tej kobiety. Bo gdyby sprawa poszła do sądu, to zaczną się głupie przepychanki o pomówienie i inne pierdoły, wszystko zacznie się przeciągać itd.

Daj zdjęcia i jeżeli masz, to również film. Wyślij do wszystkich fundacji, które wymieniła Ci Dominique. e-mail do mnie: fundacja@proequo.pl

Nie wiem, czy TOZ działa w sobotę, ale jeżeli działa, to nie czekaj, tylko zgłoś sprawę już jutro! Najpóźniej w poniedziałek. Nie ustnie - pisemnie. Do zgłoszenia dołącz zdjęcia i poproś o zaświadczenie, że dokumentacja została od Ciebie przyjęta.

Zaktywizuj ludzi z tej stajni, nie wiem, jak - może kopnij ich w dupe, bo pewnie nie będzie łatwo, skoro do tej pory nikt nic nie robi. Ty też długo zwlekałaś, ale lepiej późno, niż wcale. No chyba, że sytuacja nie do końca wygląda tak, jak ją opisujesz, ale nie będę dywagować na ten temat. Od tego jest TOZ i weterynarz.

Najlepiej byłoby wezwać niezależnego lekarza, a kłódkę można przepiłować, tylko potrzebujesz poparcia właściciela pensjonatu. Właśnie, właściciel pensjonatu. On w żaden sposób nie reaguje?
To autentyczny przypadek z obsługi klienta
wiem że z innej beczki ale przeczytajcie uważnie
Od września przepisałem na swoją firmę telefon z TP. Pech chciał że telefon
przepisałem w połowie miesiąca i abonament za cały miesiąc przyszedł do mnie
i do starego abonenta. Tydzień później założyłem ISDN -świetne cacko jak
zapewniła mnie kobieta w biurze obsługi klienta, mówiąc że można do niego
podłączyć 9 różnych urządzeń. W praktyce można podłączyć 2 zwykłe telefony,
a reszta to sprzęt typu ISDN wart kilkaset zł.
Ale to początek, po pierwszym rachunku(kwota 1081.00) w dziale reklamacji
pan pokazuje mi wydruk połączeń. Na pytanie ile kosztuje 1minuta poł.
międzymiastowych w godz. 8-18.00 pracownik odpowiada 0.40, to dlaczego na
bilingu jest 0.58. Po dłuższym zastanowieniu i 1 telefonie i czytaniu kilku
karteczek pracownik odpowiada że chyba źle wydrukowali ulotki reklamowe(no i
pewnie wszystkie reklamy w prasie itp.- co za Debil). Musiałem go olać bo
siedział potrząsając ramionami i nie wieział co ma powiedzieć. Miesiąc
później znów musiałem się pojawić w dziale reklamcji bo naliczono mi drugi
raz abonament za IX,X tyle że teraz większy bo za ISDN i wykaz wskazywał
1połączenie międzynarodowe. Na pytanie co to za numer usłyszałem że z
Burkiną Faso i kobieta siedząca z "Debilem" w pokoju mówi że jakiś murzyn z
Baru jest z Burkiny i pewnie ktoś do niego dzwonił. Co za murzyn, co za bar,
co za banda kretynów w tej tpsie.
Ostatnim hitem jest promocja minuty z rabatem TP - zadzwoniłem na infolinie
i poprosilem miły kobiecy głos aby zrobiła mi symulację ile oszczędze na
połączeniach międzymiastowych- zawsze dzwonię po 18.00. Po długim liczeniu
kobieta stwierdza że moja oszczędność to 0.34 grosze pod warunkiem że
wydzwonie 80 minut, w przeciwnym razie dopłacę do tego.Miły głosik
powiedział jeszcze że przeprasz ale to mi się nie opłaca, ona to zgłosi
kieronikowi i będą to wyjaśniać bo to jest nowa promocja i może coś zmienią.
setki tysięcy z naszych abonamentów idzie na utrzymywanie niekompetętnych
świrów i bzdurne reklamy  które nam się nie opłacają. Jak ja ich nie
lubię....
mb
Jesli mieszkasz w Warszawie, to jest alternatywa nie musisz sie męczyć z
TPSA...

To autentyczny przypadek z obsługi klienta
wiem że z innej beczki ale przeczytajcie uważnie
Od września przepisałem na swoją firmę telefon z TP. Pech chciał że
telefon
przepisałem w połowie miesiąca i abonament za cały miesiąc przyszedł do
mnie
i do starego abonenta. Tydzień później założyłem ISDN -świetne cacko jak
zapewniła mnie kobieta w biurze obsługi klienta, mówiąc że można do niego
podłączyć 9 różnych urządzeń. W praktyce można podłączyć 2 zwykłe
telefony,
a reszta to sprzęt typu ISDN wart kilkaset zł.
Ale to początek, po pierwszym rachunku(kwota 1081.00) w dziale reklamacji
pan pokazuje mi wydruk połączeń. Na pytanie ile kosztuje 1minuta poł.
międzymiastowych w godz. 8-18.00 pracownik odpowiada 0.40, to dlaczego na
bilingu jest 0.58. Po dłuższym zastanowieniu i 1 telefonie i czytaniu
kilku
karteczek pracownik odpowiada że chyba źle wydrukowali ulotki reklamowe(no
i
pewnie wszystkie reklamy w prasie itp.- co za Debil). Musiałem go olać bo
siedział potrząsając ramionami i nie wieział co ma powiedzieć. Miesiąc
później znów musiałem się pojawić w dziale reklamcji bo naliczono mi drugi
raz abonament za IX,X tyle że teraz większy bo za ISDN i wykaz wskazywał
1połączenie międzynarodowe. Na pytanie co to za numer usłyszałem że z
Burkiną Faso i kobieta siedząca z "Debilem" w pokoju mówi że jakiś murzyn
z
Baru jest z Burkiny i pewnie ktoś do niego dzwonił. Co za murzyn, co za
bar,
co za banda kretynów w tej tpsie.
Ostatnim hitem jest promocja minuty z rabatem TP - zadzwoniłem na
infolinie
i poprosilem miły kobiecy głos aby zrobiła mi symulację ile oszczędze na
połączeniach międzymiastowych- zawsze dzwonię po 18.00. Po długim liczeniu
kobieta stwierdza że moja oszczędność to 0.34 grosze pod warunkiem że
wydzwonie 80 minut, w przeciwnym razie dopłacę do tego.Miły głosik
powiedział jeszcze że przeprasz ale to mi się nie opłaca, ona to zgłosi
kieronikowi i będą to wyjaśniać bo to jest nowa promocja i może coś
zmienią.
setki tysięcy z naszych abonamentów idzie na utrzymywanie niekompetętnych
świrów i bzdurne reklamy  które nam się nie opłacają. Jak ja ich nie
lubię....
mb




Użytkownik "marco"

| Użytkownik "marco"

| | Dzień Kobiet
| | za kwiatami -
| | gwiazdy w jej oczach

| Mnie to się kojarzy z rosyjskim generałem, który obwieszony orderami
| wręcza stojąc pod słońce towarzyszce życia bukiet czerwonych kwiatów :)

| A mnie kojarzy sie to z łobuzem, który nie wie, że kobiet nie bije się
| nawet kwiatem. Po głowie.

| Myślisz, że pogrzeb Peelki wypadł w Święto Kobiet i leży
| w otwartej trumnie na katafalku obsypanym bukietami kwiatów
| z oczami wytrzeszczonymi w gwiaździstą noc?
| Ponurak toruński z Ciebie :)

| Sądzę raczej, że to jedna z tych chwil, kiedy po latach harówy
| dostaje się kwiaty i uścisk dłoni na jednej z takich uroczystości:

| http://gwiazdy.wp.pl/galeriazdjecie.html?G[page]=4&kat=24217&gid=8146546

Jednak nie odrzucałbym i takiej interpretacji,
że PL stojąc za kwiatami w szowinistyczno długiej
kolejce facetów klnących w duchu Ten Dzień,
dostrzega w oczach po drugiej stronie lady znaczną
różnicę płci, wieku i urody, że nie wspomnę o...
inteligencji ;-)



Wcale takiej interpretacji nie podwazam a nawet uważam, że posiada
niezwykłą urodę. I tu przypomina mi się pierwsza kobieta w kosmosie -
jest akurat Dzień Kobiet a ona akurat na orbicie, czyli w przenośni: za
kwiatami. Może tylko o nich pomarzyć zawieszona między
gwiazdami i oblatując wszystkie kwiaciarnie na Ziemi modlić się
do Bajkonura* żeby do którejś nie wpaść.

Pozdrawiam,
marco

*Bajkonur - bóg pomyślności Wschodniego Bloku w połowie XX wieku.

Użytkownik "marco"

| Użytkownik "marco"

| | Użytkownik "marco"

| | Dzień Kobiet
| | za kwiatami -
| | gwiazdy w jej oczach

| | Mnie to się kojarzy z rosyjskim generałem, który obwieszony orderami
| | wręcza stojąc pod słońce towarzyszce życia bukiet czerwonych kwiatów :)

| | A mnie kojarzy sie to z łobuzem, który nie wie, że kobiet nie bije się
| | nawet kwiatem. Po głowie.

| Myślisz, że pogrzeb Peelki wypadł w Święto Kobiet i leży
| w otwartej trumnie na katafalku obsypanym bukietami kwiatów
| z oczami wytrzeszczonymi w gwiaździstą noc?
| Ponurak toruński z Ciebie :)

| Sądzę raczej, że to jedna z tych chwil, kiedy po latach harówy
| dostaje się kwiaty i uścisk dłoni na jednej z takich uroczystości:

| http://gwiazdy.wp.pl/galeriazdjecie.html?G[page]=4&kat=24217&gid=8146546

| Jednak nie odrzucałbym i takiej interpretacji,
| że PL stojąc za kwiatami w szowinistyczno długiej
| kolejce facetów klnących w duchu Ten Dzień,
| dostrzega w oczach po drugiej stronie lady znaczną
| różnicę płci, wieku i urody, że nie wspomnę o...
| inteligencji ;-)

Wcale takiej interpretacji nie podwazam a nawet uważam, że posiada
niezwykłą urodę. I tu przypomina mi się pierwsza kobieta w kosmosie -
jest akurat Dzień Kobiet a ona akurat na orbicie, czyli w przenośni: za
kwiatami. Może tylko o nich pomarzyć zawieszona między
gwiazdami i oblatując wszystkie kwiaciarnie na Ziemi modlić się
do Bajkonura* żeby do którejś nie wpaść.

*Bajkonur - bóg pomyślności Wschodniego Bloku w połowie XX wieku.



Tak, lot Walentyny T. pokazuje nam jeszcze coś innego -
różnicę pomiędzy naszym kaledarzem, a radzieckim.
Rewolucje Październikową bolszewicy wywołali
w listopadzie, a Tiereszkową na Dzień Kobiet
wysłano w kosmos 16 czerwca.
Zresztą, wyższość kalendarza opartego na roku gwiezdnym
nad kalendarzami księżycowym i słonecznym wykazał już nasz
Mikołaj z Piernikowa ;-)

Pozdrawiam,
Grzegorz


pewnego razu, 32 grudnia, 15-letnia staruszka wyszla nie ruszajac sie
z domu, siadla stojac na drewnianym kamieniu, w slonecznym cieniu i
nic nie mowiac rzekla: z 3 synow, z ktorego zadnego nie mialam, 4
pracowal nic nie robiac w stoczni na srodku pustyni, gdzie byly trzy
statki: jeden caly, drugi w polowie, a trzeciego wcale nie bylo.
wsiedlismy na czwarty, a poiatym polecielismy na bezludna wyspe, gdzie
roilo sie od bialych murzynow. syn moj wszedl na gruszke, stracil
pietruszke, a posypala sie cebula. przyszedl wlasciciel tego kasztana
i powiedzial: nie ruszajcie mego banana, bo sie posypia pomidory.
wszystko to zostalo spisane na 146 faldzie sukni dziewicy, ktora
zmarla na rok przed swoim urodzeniem.



A może tak:

  Działo się to dawno, dawno temu, gdy bramy Krakowa zapinano na guziki.
  Wyszła z nich osiemnastoletnia staruszka i rzekła do wysokiego chłopca
  niskiego wzrostu, z wielką brodą bez zarostu :
   - Jestem bezdzietną kobietą z trojgiem dzieci i mam krowę, którą zabiłam
     po raz trzeci.
  Ten nic nie mówiąc wlazł na gruszkę, rwał pietruszkę, aż jabłka leciały.
  Przyszedł właściciel tego banana i mówi:
   - Natychmiast złaź z kasztana !
  Więc zszedł, pozbierał pomidory i sprzedał na targu te kalafiory. Potem
  poszedł, szybko biegnąc na przystań. Stały tam trzy łodzie : pierwsza cała,
  drugiej pół, a trzeciej wcale nie było. Wsiadł na tę trzecią i popłynął na
  bezludną wyspę, na której aż się roiło od białych Murzynów. Tam umarł i
  powrócił do kraju. A staruszka zmarła na chorobę pęcherza i dzisiaj siedząc
  w słonecznym cieniu na miękkim kamieniu opowieść tę palcem na wodzie

XMa

Z tym, ze proste dlugie rurki poziomujesz na kupach z gestego betonu.
Ukladasz je rownolegle na calej powierzchni pokoju w odleglosci rownej
dlugosci pacy ktora potem bedziesz zbieral wylany beton -10 cm.Najlepiej
miec pace 110-120 cm. Poziomujesz caly bozy dzien - poki kupy sa swieze. Ale
jak przyjdziesz nastepnego dnia, to sa juz w miare sciete. Kupy betonu sa na
tyle ciezkie, ze wypoziomowana na styropianie konstrukcja jest stabilna.
Rurka jest na samym wierzchu wiec da sie ja potem wyjac, ale poki co robisz
beton i wyrzucasz na ten styropian wiaderkami. Nadmiar zbierasz znad rurek.



ciach.....

OK - ale nic nie piszecie co w miedzyczasie z siatka zbrojeniowa.... czy ona ma
byc w takich waskach pasach zeby sie zmiescic pomiedzy rurkami (profilami czy co
colwiek kto woli (widzialem juz nawet kantowki drewniane)) ale co w tedy z
laczeniem tych siatek? chyba powinny na siebie zachodzic  z zakladem? czy maja
byc duze te siatki i wtedy siatke trzeba by rozlozyc duzo wczesniej juz na
etapie poziomowania aby byla mniej wiecj w polowie wysokosci wylewki.....
i co do siatki - sa rozne opinie ale co myslicie jaka siatka - oczko 10x10 cm
przy gr. drutu ok 3mm ? slyszalem tez nawet o zgrojeniu wylewek siatka rabitza
ale wydaje mi sie osobiscie zbyt wiotka  do takich zastosowan - z kolei gotowe
siatki do zbrojen wylewek nie naleza do najtanszych...... no i tak z praktyki -
co z zageszczaniem tego betonu - sam sie dobrze rozlozy wokol siatki?
dodawaliscie jakies plastyfikatory? (mam na mysli zwyczajna wylewke a nie do
ogrzewania podlogowego czyli beda tylko rury od ogrzewania i wody i tradycyjnie
kaloryfery....)
aaa no wlasnie i co z dylatacja wiekszych pomieszczen?
jesli mam np 45m2 w jednym ciagu - trzeba by to pewnie jakos podzielic - juz
nawet nie tyle do lania co pewnie przydaly by sie jakies dylatacje nie tylko
wokol scian - co myslicie?

to chyba wszystko co mi sie przypomnialo - troche duzo tych pytan ale wlasnie
niedluge czeka mnie ta mila robotka :-)

Pozdrawiam

AREK

----------------R--E--K--L--A--M--A----------------
O kobietach, dla kobiet... http://polki.interia.pl/

Siatke trzeba klasc z zakladami na krazkach dylatacyjnych. Do poziomowania
na gestym betonie uzywalem teowników aluminiowych.

| Z tym, ze proste dlugie rurki poziomujesz na kupach z gestego betonu.
| Ukladasz je rownolegle na calej powierzchni pokoju w odleglosci rownej
| dlugosci pacy ktora potem bedziesz zbieral wylany beton -10 cm.Najlepiej
| miec pace 110-120 cm. Poziomujesz caly bozy dzien - poki kupy sa swieze.
Ale
| jak przyjdziesz nastepnego dnia, to sa juz w miare sciete. Kupy betonu
sa na
| tyle ciezkie, ze wypoziomowana na styropianie konstrukcja jest stabilna.
| Rurka jest na samym wierzchu wiec da sie ja potem wyjac, ale poki co
robisz
| beton i wyrzucasz na ten styropian wiaderkami. Nadmiar zbierasz znad
rurek.

ciach.....

OK - ale nic nie piszecie co w miedzyczasie z siatka zbrojeniowa.... czy
ona ma
byc w takich waskach pasach zeby sie zmiescic pomiedzy rurkami (profilami
czy co
colwiek kto woli (widzialem juz nawet kantowki drewniane)) ale co w tedy z
laczeniem tych siatek? chyba powinny na siebie zachodzic  z zakladem? czy
maja
byc duze te siatki i wtedy siatke trzeba by rozlozyc duzo wczesniej juz na
etapie poziomowania aby byla mniej wiecj w polowie wysokosci wylewki.....
i co do siatki - sa rozne opinie ale co myslicie jaka siatka - oczko 10x10
cm
przy gr. drutu ok 3mm ? slyszalem tez nawet o zgrojeniu wylewek siatka
rabitza
ale wydaje mi sie osobiscie zbyt wiotka  do takich zastosowan - z kolei
gotowe
siatki do zbrojen wylewek nie naleza do najtanszych...... no i tak z
praktyki -
co z zageszczaniem tego betonu - sam sie dobrze rozlozy wokol siatki?
dodawaliscie jakies plastyfikatory? (mam na mysli zwyczajna wylewke a nie
do
ogrzewania podlogowego czyli beda tylko rury od ogrzewania i wody i
tradycyjnie
kaloryfery....)
aaa no wlasnie i co z dylatacja wiekszych pomieszczen?
jesli mam np 45m2 w jednym ciagu - trzeba by to pewnie jakos podzielic -
juz
nawet nie tyle do lania co pewnie przydaly by sie jakies dylatacje nie
tylko
wokol scian - co myslicie?

to chyba wszystko co mi sie przypomnialo - troche duzo tych pytan ale
wlasnie
niedluge czeka mnie ta mila robotka :-)

Pozdrawiam

AREK

----------------R--E--K--L--A--M--A----------------
O kobietach, dla kobiet... http://polki.interia.pl/

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.misc.budowanie



http://www.niniwa2.cad.pl/wziecia.htm

"C.F.: Wzięci opowiadają, że widzieli ludzkie istoty, na przykład
anielskich
nordyków, ale gdy się koncentrowali i ogniskowali na nich swoją uwagę,
istoty te znikały i na nich miejscu pojawiali się "jaszczurowaci ludzie".

K.T.: Nie znam zbyt wielu przypadków tego typu. Słyszałam to jednak od
innych badaczy. James, którego przypadek przytoczyłam w Into the Fringe,
niemal całkowicie świadomie, prawie bez pomocy hipnozy, przypomniał sobie
zdarzenie, w czasie którego został zabrany w pobliże bardzo zalotnej,
czułej
i uwodzicielskiej pięknej "Plejadanki". Chciała, aby padł jej w ramiona.
Kiedy tak się stało i myślał, że już go pocałuje, kobieta ta znikła, a na
jej miejscu pojawiła się purpurowoczarna postać o nieregularnym kształcie,



[...]

No wiec na poczatek wypada wspomniec, ze K.T. za swoje dociekania zaplacila
najwyzsza cene. Mimo, iz wielokrotnie byla ostrzegana przez zaprzyjaznionych
badaczy i kontaktowcow, ze "cos sie na nia szykuje" nie zrezygnowala ze
swoich badan i niewiadomo kiedy pojawil sie w jej glowie szybko postepujacy
rak mozgu. Osobiscie bardzo cenie dorobek KT, jest bardzo rzeczowy,
obiektywny i mniemam ze bliski prawdy.
Odnosnie Plejadan to co bardziej zorientowani w temacie wiedza, ze w latach
'70 calkowicie (ale nie wlasnowolnie) zaprzestali jakichkolwiek dzialan na
Ziemi, a ich obecnosc tutaj jest calkowita fikcja. Wszytkie fizyczne
manifestacje, lacznie z czescia przekazow dla BillegoM. sa manipulacjami, ze
strony ich opotentow wykorzystujacych pozytywny wizerunek jaki ta rasa
zdazyla sobie wyrobic w dziejach ludzkosci.
Nordycy to inna sprawa. Nalezy nadmienic, ze ta rasa jest bardzo
zroznicowana pod wzgledem wyznawanych wartosci. Mniej wiecej polowie z nich
przyswicaja szlachetne z naszego punktu widzenia cele, druga polowa nie jest
zainteresowana jakakolwiek pomoca ludzkosci, a nawet wrecz przeciwnie. Jest
to bardzo wysoko rozwinieta cywilizacja i nawet ci o negatywnej polaryzacji
sa w stanie zrobic bardzo pozytywne wrazenie na statystycznym ziemianinie.
Stad relacje ofiar wziec utrzymujacych, ze podczas uprowadzen przez szarakow
towarzyszyly im istoty o aryjskiej urodzie ktore tworzyly atmosfere
bezpieczenstwa.
Jezeli chodzi o incydentalnie pojawiajacy sie gadzi watek to jest wielce
prawdopodobne, a dla niektorych pewne ze stanowi on kluczowe znaczenie
jezeli chodzi o ingerencje obcych cywilizacji w srodowisko ziemskie.

Gomorrha:

dokąd nie popłynę za makrelą

dokąd nie popłynę za makrelą, napotykam wiatr lub ciche słońce
rozgarniające powrót. wówczas po liściach pozostaje napis na burcie
i znika za ociężałą barką, a w dłoni jaskrawe pióro i jeden
przesuszony złocień wyjęte z gniazda altannika szykującego gody.

napotykam wiatr lub ciche słońce, dokąd nie popłynę za makrelą,
a chciałbym sam rozgarnąć przed i po, uczestniczyć więcej niż w połowie -
nieść się na prądzie i potem wciągnąć sieć i zacumować przy liściu
na środku oceanu, i tam zawiesić swój sztormiak po dopisaniu kilku słów.

Gomorrha



Tytul jest dobry. Proponowane zmiany na "gdzie"
lub "dokadkolwiek" juz nie. Dlaczego "gdzie"
nie gra, autor juz wytlumaczyl (ciut moze sprawe
uproscil, ale dla dyskusji tak prosciej).

"Dokadkolwiek" wprowadza obca utworowi **intencjonalna**
bylejakosc kierunku podrozy. PL podaza za makrela, a nie
byle gdzie.

Tak, jak wilczysko juz zauwazyl, tytul z grubsza jest
rownowazny zwrotowi "dokad bym nie poplynal". Moze
ten ostatni jest gladszy, ale ma slabsze znaczenie--
bo moze PL poplynie, a moze nie. W tytule plynie i koniec,
nie ma wahan.

Nie wiadomo skad przyplatalo sie slowo "uczestniczyc"
do slowniczka danego wiersza (z zebrania Ligi Kobiet? :-).

Programowo zastanawialem sie nad wystepowaniem
slow i piora w utworze--odruchowo wolalbym sie
czegos takiego pozbyc. Najpierw myslalem o naturalniejszych
zastepcach, ale nie odczulem poprawy, a niektore z nich
wymusilyby kompletna zmiane utwory, bylby inny. Wreszcie
wpadlo mi do glowy, ze istnieje przeciez, i warto go
tu wprowadzic(!), dziennik pokladowy, prowadzony przez
kapitana (a moze czasem przez pierwszego oficera lub
nawigatora?). Gdyby taki dziennik nieznacznie, lekko
wprowadzic, to pod koniec zabrzmialby mocno, wspaniale.
Skusisz sie?

"Niesc na pradzie" mnie razi. Rozumiem, ze jest to chyba
proba wprowadzenia kolokwialnego jezyka. Jednak wolalbym
"z pradem". Chyba melodie i rytm mozna uzyskac taakze bez
powtarzajacych sie "i" (nie mowie, zeby usunac, lecz zeby
troche wokol tego popracowac, i cos mi tam chodzilo po
glowie, ale takie rzeczy musza byc z wyczuciem, zegrane
z caloscia, wiec sie nie skusze na wariowanie).

Kolejny intensywny utwor gomorrhy, wymagajacy energii,
pojecia, umiejetnosci.

Pozdrawiam,

    Wlodek

* Obaj szczególnie walczyli o prawa obywatelskie



Dodałbym jeszcze, że obaj sprzeciwiali się mrocznej stronie kapitalizmu.
Lincoln - niewolnictwu, Kennedy - wojnie w Wietnamie. I za to zginęli.

* Obaj prezydenci zostali zastrzeleni w piątek



Ale Lincoln w Wielki Piątek :-)

* Obaj otrzymali postrzał w głowę



Bo zamachowiec chce mieć pewność, że wykonał robotę dobrze i dlatego nie
celuje np: w brzuch.

* Sekretarka Lincolna miała na nazwisko Kennedy



Po pierwsze - w połowie XIX wieku w Stanach kobieta nie maiła szans na
stanowisko sekretarki prezydenta. Poza tym, sekretarze Lincolna nosili
nazwiska Nicholas i Hay (swoją drogą, obaj mieli na imię John).

* Obaj zostali zastrzeleni przez mieszkańców stanów południowych



"Stany południowe" to w sumie pół kraju :-)

* W obu przypadkach następcą prezydentów był południowiec



He, he, nie po to zabijali prezydentów, żeby "nasz człowiek" nie zajął ich
miejsca.

* Morderca Lincolna, John Wilkes Booth, urodził się w 1839 r.



Bład - Booth urodził się 10 maja 1938 roku.

* Obaj mordercy byli znani z pełnego nazwiska



Jak większość znanych zamachowców.

* Lincoln został zastrzelony w teatrze o nazwie 'Kennedy'



Błąd - w Ford's Theatre.

* Kennedy został zastrzelony w samochodzie marki 'Lincoln'



Dużego wyboru nie miał :-) Lincoln albo Chrysler, bo przecież nie wyspiarski
Rolls-Royce :-)

* Booth uciekł z teatru do magazynu i został tam zatrzymany



Booth został zabity przy próbie aresztowania.

* Oswald uciekł z magazynu i został zatrzymany w teatrze



Został zatrzymany przed własnym domem, po tym, jak wrócił z kina.

* Obaj zostali zastrzeleni przed rozprawa sadowa



A bo to jedną w zyciu mieli :-)

Pozdrawiam

"Na tym niedoskonałym świecie nadmiar zaufania
to po prostu szaleństwo" - Ellis Peters, "Monk's Hood"
Cezar "Thanatos" Matkowski
- www.papier.obywatel.pl -

Witam!!!!!Mam do Państwa pro be,jutro mam mature ustną,a sprawiają mi
problem w nauce następujące zagadnienia:

1Okloliczno ci z jakicyh doszło do ustalenia granic po 1 wojnie  wiatowej.
2. Główne kierunki w polityce wewnętrznej rządu sankcyjnego.
3.Zasadnicze kierunki w polityce zagranicznej Polski w okresie 20-lecia
miedzywojennego.
4. Przyczyny które umożliwiły Hitllerowi objęcie władzy i konsekwencje tego
paktu?
5. Wspólne cechy wyst. totalitarnych.
6.Polityka zagraniczna państw faszystowskich w latach 1933-39
7.Działalno ć rządu emigracyjnego/ ruch oporu
8. Współpraca Wielkoch Mocarstw podczas 2 wojny  wiatowej
9.Działalno ć na frontach (uwzględnić zach i wschód frontu szczególnie)
10. Stanowisko Wielkich Mocartstw wobec sprawy polskiek ( 3 konferencje,
zmiany stanowiska)

I pare zagadnień z współczesno ci z czego jestem zupłenie zielona.
1.Przejmowanie władzy przez lewicę polską w latach 1946-47(KOMUNA)
2.Problemy przy ustaleniu granic Polski po 2 wojnie  wiatowej(ile Polska ma
powierzchwi,jakie ziemie i nowe granice)
3.Koncepcje z 2 wojną  wiatową?
4.Problem niemiecki po 2 wojnie  wiatowej (od postanowień wielkiej 3 aż do
upadku buru berlińskiego)????
5.Założenia w Związku Radzieckim.
6. Sytuacja w karajach obozu socjalistycznych po 2 zje dzie KPZPR????
7.ola USA po 2 wojnie  wiatowej
9.Dekolonizacja po 2 wojnie  wiatowej( 60-70 lata-powstanie niezaleznych
państw) o ZSRR
10.Omów procej jednoczenia sie europy zachodniej po 2 wojnie  wiatowej.
11.Momenty nie zadowolenia społeczestwa polskiego z komunistycznych rzadków.
12.Terroryzm jednoskowy jako przełom 19/20 wieku w 2 połowie 20 wieku po
wojnie ONZ, NATO,EWG, -nasza interwencja
13 Po raz 1 w Nowej Zeladnii kobiety uzyskały prawa wyborcze,omów to.
14.Procez wyzwalania sie kobiet,dążenia do równouprawnienia...
15.Lata 30-powstanie greckie,
16. Powstanie belgijskie, rewolucja francuska, listop.
17.Wielkie migracje ludzi zewn. i wewn.
18.Kryzysy gospodarcze np kapitalistyczny ustrój.
19.Rewolucja przemysłowa,powstanie nowych klas, przemiany społeczestw......

Wiem,że to wiele zagadnień,ale prosze o pomoc,gdyż nie bardzo sie orientuje
o co chodzi w tych tematach i naprawde jestem w tym "zielona",te zagadnienia
sprawiają mi trdno ci w opanowaniu i zorientowaniu sie w temacie.....Błagam
o pomoc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Witam grupowiczow.
Moja dziewczyna pisze prace na temat Katedry w Strasbourgu i bardzo
potrzebuje pewnych informacji ktorych nie moze znalezc, a nawet jesli cos
znajdzie to albo po niemiecku, albo francusku. Moze to nie do konca ta
grupa, ale nie znalazlem grupy zajmujacej sie architektura sredniowiecza.
Wiec jesli ktos cos wie i moglby sie swoja wiedza podzielic to chodzi o
nastepujace kwestie (cytat od kobiety :) :



Mysle, że najlepszym źródłem byłby tutaj prowadzący zajęcia, a
odpowiedzi na większosć pytań ogólnych poniżej postawionych powinny pasć

przedmiotu powinna pojawić się na ćwiczeniach.

a) tytuły artykulów ew. książek( ale takich chyba nie ma) poświęconych tej
katedrze.

b) tłumaczeń ( czy ktos dysponuje np prywatnymi)  lub tez opracowan w języku
polskim pozycji na temat-warsztat budowlany w sredniowieczu,
znaczenie elewacji zachodnich (to taka inna nazwa na fasade;) w
architekturze sakralnej-czyli generalnie chodzi o znaczenie ikonograficzne
fasad gotyckich, ale nie tylko



von Simson chociażby.

c) literatura- oczywiście najlepiej gdyby była w j. polskim o społecznych
uwarunkowaniach rozwoju architektury w XIII i XIV wieku na terenach Francji
i Niemiec.



j.w.

d) pytanie strikte dla historyków: co sie działo do cholery w drugiej
połowieXIII wieku w Alzacji???!!! chodzi mi o to gdzie moge znależć obszerne
informacje na temat konfliktu miedzy biskupem Strasburga a mieszczanami, w
II połowie XIII wieku,



IMO sesnownej historii Alzacji po polsku nie ma. Po francusku i
niemiecku pewnie jakies są. można poszukać w historii Niemiec
Czaplińskiego-Galosa-Korty albo historii Francji Baszkiewicza. Ale na
dużo bym nie liczył.

e) a w ogole chciałabym wiedzieć w jaki sposób ten konflikt, a w
szczególności wygrana mieszczan , miała wpływ na wgląd fasady zachodniej i
uksztaltowania naw korpusu.Wiem ,ze oni podzielili miedzy soba czesc fasady
i nawy ale nie wiem którą i które ozdoby są świadectwem chęci nobilitowania
społeczeństwa.



A tu już wystarczy tylko opis we własciwym fachowym żargonie ;))

--
Pozdroofka Parasit Henderson



--
Maciek Antecki
http://macieknt.republika.pl/


ogłosił(a) na - pl.comp.os.linux

| Witam.
| Pytanie jak w temacie.
| Czy można zainstalować dwa systemy LINUX na jednym HDD?

Można i 100.

| Jak to zrobić, by nie rozwalić loadera.
| Pierwsza próba połączenia tych systemów na dysku skończyła się tym, że
| Mandrake zniszczył LiLo Auroxa i został sam na połowie dysku.
| Na drugiej partycji był Aurex, ale bez możliwości botowania.

Wystarczyło dopisać do lilo:

image=/boot/jajo_auroxowe
   label=Bootujemy_auroxa
   root=/dev/root_auroxa
   append="może jakieś opcyje jeżeli mamy chętkę"

Jeżeli masz gruba to dodanie wpisu też nie będzie trudne
(analogicznie jak juz istniejace).

Mogłeś też wsadzić bootloader auroxa na początek jego partycji
i skoczyć do niego z poziomu bootloadera Mdk (tak jak bootuje
sie Windows). Albo odwrotnie...

Mozna to zrobic na 100001 innych sposobow. Google nie boli.



Dzięki za podpowiedź.
Nie MOGŁEM, bo jestem kobietą ;) , a nie MOGŁAM, bo dopiero zaczynam. Nie
mam kogo zapytać, więc książki, czasopisma, internet i ostatnia deska
ratunku, czyli grupy dyskusyjne.
Google w tym przypadku tylko przeszkadzają. Od 3 tygodni próbuję
skonfigurować neostradę plus na modemie USB Thomson Sppeedtouch Alcatela
pod Linux Mandrake i (lub) Aurox i nic. Przeszukałam wszystkie archiwa z
tym związane, wydrukowałam kilkanaście porad. Każda inna, każda niby na ten
temat, ale ani jedna nie skuteczna.
Mam już kręćka. Śni mi się to po nocach, ale cóż z tego?
Muszę opanować Linuxa, bo od tego zależy moja praca, ale cóż... zostanę
pewnie sprzątaczką.
Dla wyjaśnienia - zajmuję się kompami i softem (nadzory w firmach i
urzędach), ale moja wiedza to DOS (bardzo dobrze), Windows od 3.1 do XP
(bardzo dobrze) Novell NetWare (w stopniu zadawalającym).
Linux to dla mnie nowość.
Pozdrawiam
Spokojnych i udanych świąt
Bogumiła Kusio


No to mój komentarz.

Większe numery na szczecińskich tramwajach



Po co?

 Dariusz Wołoszczuk (17-03-02 16:45)



Znowu artykuł dla pensji, czy tym razem coś mądrego.

Dwa tramwaje kursujące na trasie linii 3 zostały już wyposażone w duże,
widoczne z daleka tablice z jej numerem



Nie dwa lecz wszystkie składy rodziny 105N z Niemierzyna.

Plansze montowane są przy pierwszych drzwiach. Zmiana oznakowania
tramwajów
to odpowiedź Miejskiego Zakładu Komunikacji na prośbę związku niewidomych,
który poprosił o zwiększenie tablic z numerem linii.



Kurde, ale lobby mają.

Dwa pierwsze tramwaje z nowymi tablicami wyjechały w ubiegłym tygodniu z
zajezdni na Niemierzynie. - W połowie tygodnia tramwajów oznakowanych w
taki
sposób będzie więcej - obiecuje Kazimierz Bogacki, zast. dyrektora MZK w
Szczecinie.



Fotograficy do robienia zdjęć, bo niedługo będzie nowy styl oznakowania,
który zaszpeci wszystko.

Wyposażone w nie zostaną także tramwaje z Golęcina i Pogodna. Na razie
tablice będą montowane na wagonach typu 105 N (to charakterystyczne
kanciaste wozy). Będzie ich ponad 70. Później otrzymają je polskie wagony
przegubowe i helmuty.



Mamy nadzieję, że nie dotknie to modernizacji i bulw. A tak poza tym to
przecież 105Na i niektóre 105N mają numerek po boku od razu przy kabinie,
więc co jest grane?

Tablice wykonane z tworzywa sztucznego z naklejonym foliowym numerem nie

drogie. - Łącznie będzie nas to kosztowało tysiąc złotych - powiedział
Bogacki.



O tysiąc za dużo.

Zdjęcie: http://wyborcza.gazeta.pl/im/744/z744293G.jpg



Widać jak kobieta wkłada numer linii.

Kolejny desant spadochronowy? Wszyscy wieja z kraju, a Czeczeni jada
w druga strone, bo w kraju im sie nudzi? Ile tysiecy tym razem?



A np. z Pakistanu? Czeczenii itp. Przy tej szczelnosci granic Afganistanu to
nawet dziesiatki tysiecy ludzi moze przechodzic nie zawuwazone.

Uzywanie FAE w miastach (Grozny 1999) jest zbrodnia wojenna wg
konwencji genewskiej (zakaz uzywania "bomb zapalajacych" terenach
zamieszkalych - bodajze z 1983).



Ja swoje zdanie wyrazilem o tych wszystkich konwencjach, zakazach itp. A co
do ONZ i innych organizacji "strzegacych praw czlowieka" moje zdanie jest
dosyc znane i raczej nie przychylne.

Naucz sie pisac po polsku.



OOO Gargisiu widze ze jak zwykle brak ci dystansu. Bo ty jako
"wszechwiedzacy Alfa i Omega", "ekspert od wszystkiego" i "autorytet
jezykowy" nie popelniasz zadnych bledow no nie? Ach prawda ty tylko
popelniasz bledy merytoryczne. Moze nabral bys choc troche tej surowosci
ocen w stosunku do siebie co?

A czemu nie od razu pol swiata? Bylby wszedzie spokoj wiekuisty, amen.



No gdybys Ty byl w tej polowie swiata to czemu nie? Zbombardowal bym wtedy
chocby zaraz.

 | napalm, miny
| przeciwpiechotne itp. itd.

Poczytaj sobie, co robia miny w wiele lat PO wojnie. A zreszta, co ja
gadam, przeciez ciebie to nic nie obchodzi.



Czytalem, widzialem itd. co nie zmienia faktu ze sa to jedne z najbardziej
skutecznych systemow obronnych. Pozatym przeciez takze niewybuchy bomb,
pocisko artyleryjskich itp takze wiele lat PO wojnie daja o sobie znac i co
moze zakazac takze  ich uzytkowania? To moze odrazu zacznijmy prowadzic
wojny przy pomocy maczug i kamieni?

Wspaniale sie dobraliscie. Tylko jego przekonaj, a bedzie z was
piekna para. Na pewno spodoba ci sie jego (no dobra, nie jego - ale
za to go propaguje) pomysl "rzniecia ich bab" - znaczy sie kobiet



Ciekawe co tam palisz/wachasz ale wyaznie bardzo ci to szkodzi.

Za Gazeta Wyborcza z 27.06

-----------
Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez
Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą
Matkę.
Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie
Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz;
iskrząc się wyrzucał języki ognia; które zdawało się, że podpalą świat; ale
gasły one w zetknięciu z blaskiem; jaki promieniował z prawej ręki Naszej
Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym
głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle,
którym jest Bóg: "coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle,
kiedy przechodzą przed nim" Biskupa odzianego w Biel "mieliśmy przeczucie,
że to jest Ojciec Święty". Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i
zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki
Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego
korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w
połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i
cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała
napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp
wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy
ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób
zginęli jeden po drugim inni Biskupi Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz
wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma
ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z
kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze
zbliżające się do Boga.
13 lipca 1917 r., Cova da Iria-Fatima

Tłumaczenie odtwarza wiernie tekst oryginalny, w tym także niedokładności
interpunkcji, co zresztą nie przeszkadza w zrozumieniu tego, co widząca
chciała powiedzieć
-----------

Knock, Knock Pawel Klimaszewski

Za Gazeta Wyborcza z 27.06

-----------
[cut]
Biskupa odzianego w Biel "mieliśmy przeczucie,
że to jest Ojciec Święty". Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i
zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki
Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego
korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w
połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i
cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała
napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp
wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy
ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób
zginęli jeden po drugim inni Biskupi Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz
wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji.



Z  tego fragmentu widać, że nie chodzi tu o zamach na jednego Papieża! Tu

Święty  (..)  przeszedł  przez wielkie miasto w połowie zrujnowane". Moim
zdaniem jest to opis Watykanu, może po ataku  rakietowym,  może  nuklear­
nym... "udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych
ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze". W tym fragmencie  widać
wyraźnie  wynik  działania  jakiejś  broni  masowego rażenia, ewentualnie
zmasowanych działań wojennych.  "został  zabity  przez  grupę  żołnierzy,
którzy kilka razy  ugodzili go pociskami z broni palnej i (...) w ten sam
sposób  zginęli  jeden  po  drugim  inni  Biskupi  Kapłani,  zakonnicy  i
zakonnice".  Ten  fragment  dobitnie świadczy o zagładzie papiestwa a nie
tylko Papieża.

Pozdrawiam
                        Morpheus

Użytkownik "Xaltuton"...

Mozna prosic o przytoczenie tej przepowiedni z wyborczej
jeszcze raz ? gdzies mi sie zapodziala.

Andy



Za Gazeta Wyborcza z 27.06

-----------
Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez
Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą
Matkę.
Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie
Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz;
iskrząc się wyrzucał języki ognia; które zdawało się, że podpalą świat; ale
gasły one w zetknięciu z blaskiem; jaki promieniował z prawej ręki Naszej
Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym
głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle,
którym jest Bóg: "coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle,
kiedy przechodzą przed nim" Biskupa odzianego w Biel "mieliśmy przeczucie,
że to jest Ojciec Święty". Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i
zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki
Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego
korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w
połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i
cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała
napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp
wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy
ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób
zginęli jeden po drugim inni Biskupi Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz
wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma
ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z
kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze
zbliżające się do Boga.
13 lipca 1917 r., Cova da Iria-Fatima

Tłumaczenie odtwarza wiernie tekst oryginalny, w tym także niedokładności
interpunkcji, co zresztą nie przeszkadza w zrozumieniu tego, co widząca
chciała powiedzieć
-----------


(...)

| Bo nie porównujesz pół godziny z połową minuty.

Nie porównuję. :) Porównuję połowę miesiąca z połową miesiąca.



E tam! Nawet połówek różnych ludzi nie można porównywać ze sobą. Bo raz Ci
wyjdzie półdupek, a raz półgłówek! Niestety...

(...)

| A połowa lutego jakiegoś roku nie musi być równa
| połowie lutego innego roku... Połowa zaś wieprza
| nie jest równa połowie płaszcza a połowa jakiejś
| dziewoi (czyli jej mąż) w ogóle owej dziewoi nie
| przypomina. I już na pewno jakaś półprawda nijak
| nie przystaje do reszty owej prawdy. :) Niestety
| niektórzy (z uporem maniaka) nauczają, że połowy
| są zawsze sobie równe... Myślę nawet, że większe

| Bo są, owszem, ale tylko matematycznie.

Matematycznie połowa lutego roku przestępnego
równa jest połowie lutego roku nieprzestępnego?
Wątpię...



Jakbym z kobietą rozmawiał. Połówki matematycznie są równe, bo - domyślnie -
oznacza to porównywanie połówek tego samego. Pół dinara = pół dinara, ale pół
dinara nie musi być równe połówce rubla białoruskiego w danej chwili, choć
już za 800 lat może być.

(...)

A Twoim zdanie Norwedzy i Norwegowie nie korzystają z dobrodziejstw
współczesno
ści?



Nieuzasadnione wątpliwości.

(...)
No właśnie -- a co ma tylesamość wspólnego z połową?!? Nic!!! ;)



(...)

Otóż ma!
                           1/2 m = 0,5 m
:-P

Nemo


o blogoslawienstwie, zwanym bezplatnym numerem dostepowym TP S.A. :

Jak by np. Fiat rozdawal Seicento za darmo, to tez zapewne czesc zapelencow
by mowila, ze te samochody _nie_ sa za darmo, bo... trzeba placic za
benzyne.
(co innego, ze wiekszosc stacji benzynowych nie nalezy na szczescie do
Fiata)



Heh - niezla bryka (mowie o Tepseicento) :

- odpala srednio za siedemdziesiatym razem,
- co dziesiaty odpal to strata litra benzyny bez 1 mm do przodu
  (connection could not be established),
- pali srednio dziesiec razy tyle, co inne samochody,
- stacje paliw maja rozne szyldy, ale paliwo dostarcza tylko
  jedna Tepsochemia (nie dotyczy diesli - formula NASKar),
- litr 'zoltej' w tej sieci kosztuje tyle samo, co paliwo rakietowe
  w innych stacjach (lub niewiele taniej),
- mozesz jechac (w porywach) 20 km/h.
- albo nie mozesz wyjechac za granice, albo nie mozesz wrocic,
- do niektorych krajow (Irclandia, niektore landy Newslandii) w ogole
  Cie nie wpuszcza, bo nie masz zadnego dowodu rejestracyjnego
  i ubezpieczenia,
- w polowie drogi musisz zawrocic i zaczac od poczatku
  (operation timed out),
- albo sie zatrzymac i wrocic na pole 'Start' (unexpectedly
  disconnected),
- bez zadnej gwarancji dzialania (bo samochod jest przenaczony
  w zasadzie do rozmow w kabinie - jak kiedys Megane dla kobiet),
- koszty eksploatacji sa takie, ze moglbys kupic przechodzonego
  Rollsa,
- wszelkie reklamacje wylacznie w Dev-Null Tepsa Motors Ltd.,
- z powodu kilku kolizji spowodowanych przez nieletnich,
  powszechnie uwaza sie, ze jest to samochod dla dzieci.

To co, bierzesz ??? Daja darmo !!! Tylko kup sobie dobre pasy
bezpieczenstwa, a najlepiej kaftan, bo wyprowadzenie z rownowagi
psychicznej przez narodowego operatora nie zwalnia od
odpowiedzialnosci karnej za popelnione w afekcie czyny.

Pozdrawiam,

Moi
'zapaleniec', ktorego Omega i tak szybciej nie pojedzie, niz
Tepseicento, wiec po co za kazdym razem chodzic na parking...

tutaj trudno dostrzecale polecam punkt K przeczytać:
http://rsikora.webpark.pl/tekst1.htm
"
XIX wiek

Stopniowo zaczyna upowszechniać się moda angielska, chociaż w pierwszej połowie XIX wieku dominuje epoka krynoliny przybyłej z Francji. Obręcze ze stalowego drutu lub taśmy wykonywano z lekkiej, sprężystej stali i umieszczano pod suknią.
Upowszechniła się suknia – płaszcz. Dekolt przesłaniała kwadratowa chustka
z miękkiego białego muślinu.

MODA NARODOWA W POLSCe
Po 1863 roku w Polsce nastąpiła żałoba narodowa po upadku powstania styczniowego. Czarne suknie kobiet były pozbawione dekoltu, miały zabudowane staniki wykończone białym kołnierzem i mankietami. Szerokie spódnice rozpinano na krynolinie. Najodpowiedniejszą fryzurą dla młodych dziewcząt były warkocze kojarzone ze staropolską prostotą, a dla mężatek gładko zaczesane włosy zebrane w węzeł na karku.
Złote ozdoby zastąpiła biżuteria żałobna (obecna już po klęsce powstania listopadowego w 1831 roku). Wykonywano ją z lawy wulkanicznej i żelaza. Motywami były kajdany, korona cierniowa, krzyżyki oraz krzyż z sercem i kotwicą symbolizujące wiarę, nadzieję i miłość. Kobiety nosiły elementy stroju zapożyczone z tradycyjnych ubiorów staropolskich – rozpinane kontusiki i konfederatki na głowie. Noszono też pasy
z mosiężnymi lub posrebrzanymi kółkami. Żałoba narodowa zakończyła się w 1866 roku.
W drugiej połowie XIX wieku noszono suknie princeski – były krojone w całości, nieodcinane w tali i drapowane na biodrach. Tak zwana suknia turniura była drapowana z tyłu. Składała się ze spódnicy i żakietu.
Spódnice były szyte w falbany, szeleściły jedwabnymi podszewkami, góra jej była ściśnięta w pasie. Stroje odznaczały się bufiastymi rękawami oraz koronkowym
lub futrzanym przybraniem. Niekiedy były haftowane, miały wstawki lub zdobiono
je gałązkami sztucznych kwiatów.



http://www.moda.net.pl/Mo...OW_KAPIELOWYCH/
Krzysztof Starzyński ur. 2 listopada 1923 r. w Warszawie, bratanek ostatniego przedwojennego prezydenta rodzinnego miast. Całą okupację spędził w Warszawie kończąc szkołę średnią i rozpoczynając studia w Szkole Głównej Handlowej.
W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego zgłasza się do Armii Krajowej na ochotnika. Po paru dniach zostaje zaproszony na spotkanie z szefem wywiady AK podpułkownikiem K. Irankiem-Osmeckim. Dostaje propozycję działania w głębokiej konspiracji po upadku powstania. Ma za zadanie przeniknąć do organów bezpieczeństwa rządu lubelskiego. Dalszy udział w Powstaniu zaangażowany jest jako sanitariusz.
Po ‘wyzwoleniu’ wstępuje do PPR kontynuuje studia i zostaje zwerbowany do VII Departamentu MBP.
W połowie 1948 roku wyjeżdża do Londynu razem z drugim agentem, Janiną Ejdys jako małżeństwo.
W listopadzie 1949 roku zaczęły się czystki, Starzyński zdążył skontaktować się z brytyjskim kontrwywiadem i uniknąć powrotu do kraju oraz niechybnego procesu i więzienia.

Na Krzysztofa Starzyńskiego został wydany zaocznie wyrok śmierci za zdradę.

Brytyjski wywiad umożliwia im wyjazd do Australii (pod przybranymi nazwiskami; jako małżeństwo Stevenson) i w połowie 1950 roku wylądowali w Sydney.
W Austrii przebywali do roku 1954, okazało się, że istnieją poszlaki, iż mogą być poszukiwani.
Przenieśli się na Fidżi do miasteczka Lambasa.
Jeszcze w Anglii Starzyński zdał egzaminy z księgowości i uzyskał dyplom umożliwiający mu pracę w tym zawodzie, jego ‘żona’ skończyła kursy i posiadała wiele dyplomów ze stenografii oraz pisania na maszynie.

Na Fidżi Krzysztof Starzyński pracował w wielu instytucjach.

Po informacja o Październiku ’56 jego dotychczasowa ‘żona’ postanowiła powrócić do Australii i myślała o powrocie do Anglii i Polski. Wtedy zakończył się ich związek który został skojarzony przez funkcjonariuszy UB.
W lutym 1962 Starzyński dostaje informację, że Janina Ejdys została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu w Sydney. Dochodzenie policji ustaliło, ze została otruta. Sprawców nie znaleziono.
Krzysztof Starzyński związał się(wzięli ślub kościelny i cywilny) z mieszkanką Fidżi imieniem Lusi. Z tego związku urodziło się dwóch synów; starszy Stefan i młodszy Andrzej oraz córka Anna.
W 1965 zaprosił na Fidżi swoją matkę i chciał aby zamieszkała z nimi na stałe. Po przybyciu na miejsce okazało się, że warunki klimatyczne panujące na Fidżi nie sprzyjają starszej kobiecie. Po roku powróciła do Polski.
Do Polski przyjechał dopiero w roku 1989. Jest członkiem Związku Powstańców Warszawy(leg. Nr 2423) oraz Związku więźniów Politycznych Skazanych Na Karę Śmierci w Okresie Reżimu Komunistycznego(leg. Nr 91).

quite wise. But he wasn`t the one.

Previously on alt.pl.mcbeal  (by Tomasz Holdowanski):

| Dodam, ze Ally od poczatku sezonu wypada  coraz bardziej blado,
| kosztem swojej kopii, ktora jakby troszke sie rozkrecila :-)

Druga czesc zdania calkowicie prawdziwa, pierwsza nie :) Ally jak juz
wczesniej mowilem promienieje, dawno juz nie miala w sobie tyle tego czegos
ile ma teraz.



A ja dalej mowie, ze Ally wypada coraz bardziej blado. To jak wyglada,
to jedno, a to, ze jej perypetie staly sie banalne, nijakie  i w ogole
jakies takie gowniane, to drugie. Ally-kopia ma sie pod tym wzgledem
duzo lepiej. Jesli to pojdzie dalej w tym kierunku, to rownie dobrze
DEK moglby skreslic Calliste z listy plac w polowie sezonu, bo nikt
nie zauwazylby jej znikniecia.

Pod tym wzgledem przynajmniej Calista wrocila do korzeni i
siegnela do pierwszego sezonu. Inna sprawa ze DEK zdaje sie tego nie
dostrzegac i odpowiednio tego nie eksploatuje.



Jak wyzej. Forma jest, tresci brak.  Oddam wyglad i "promieniowanie"
w zamian za ciekawe i zabawne przygody.

| Nelle zupelnie niespodziewanie zaczyna sie o niego
| martwic jak gdyby wciaz cos do niego czula,

TADA! Jacek zawsze ma racje.



powiedzmy: w wiekszosci przypadkow :-))))

| Elaine stracila seksapil

Jakby kiedykolwiek go miala...



E, no nie przesadzaj :-) Aikido: sztuka walki bez walki, Elaine:
zdzira bez zdziry :-)))))))))))) Lubilem ja za to.  I tej jej
wynalazki :-)))  Swoja droga, brakuje mi jej bezustannego wtracania
sie w zycie wszystkich naokolo: czasami mialem wrazenie, ze ona jedna
jest w miare normalna w tym domu wariatow szumnie zwanym kancelaria
adwokacka :-)) i tym wtracaniem sie robi za psychiatre :-))))

| Ally staje sie zwolna samotna kobieta w srednim wieku, ktora bardzo by
| chciala jeszcze wyrwac cos od zycia, ale ilekroc cos jej sie "trafia",
| obchodzi to szerokim lukiem weszac jakis perfidny podstep losu.

He? Jak to sie staje? Ona zawsze taka byla.



Taaa, ale tym razem to az do przesady. Glupia baba! :-)))))) No i
przedtem naprawde miala pecha do wszelakich dziwolagow, typu bezdomny
agent ubezpieczeniowy czy sedzia-bisex. A teraz, jak  jest normalny
facet i szansa jesli nie na staly zwiazek, to chociaz na jakis
okres-nie-bycia-sama,  to Ally serwuje nam jakies wydumane, idiotyczne
wrecz skrupuly w stylu "chcialabym, ale sie boje, ze bede miala
wyrzuty sumienia".  W poprzednich seriach jej podejscie do zycia bylo
_zakrecone_, a teraz jest po prostu _glupie_. A trudno lubic kogos za
glupie zachowanie - nawet Ally.

Taka ja poznalismy juz na samym
poczatku, taka ja zostawil Billy odchodzac z Georgia. Na kazdym kroku mozna
bylo przekonac sie ze wlasnie takie jest jej podejscie do zycia, czasem
mocniej a czesem slabiej co bylo katalizowane przez pojawianie sie czasowych
substytutow Thomasa.



BTW, znam kobiete o podobnej mentalnosci. Zaraz po ogolniaku wyszla (a
raczej wybiegla :-)))) za maz, po dwoch czy trzech  latach byla juz po
rozwodzie. Kobitka ladna, zgrabna, oczytana i inteligentna, wiec
krecilo sie wokol niej kilku facetow (ze mna wlacznie :-)))). O tym,
ze procz wyzej wymienionych cech pani byla takze popieprzona jak lato
z radiem, dowiadywalismy sie jeden po drugim :-)))) Odnosilo sie
wrazenie, ze im przystojniejszy, inteligentniejszy, dowcipniejszy i
milszy facet, tym ona bardziej sie starala zrobic wszystko zeby go
zniechecic, a z drugiej strony widac bylo, ze facet sie jej podoba i
bardzo go chce :-)))). Tak czy siak, obdarzala swoja uwaga coraz to
nowego goscia, po czym serwowala mu taki koktajl sprzecznych sygnalow,
ze faceci jeden po drugim wymiekali. Kiedy  kobiecie jakby troszke
przeszlo, to juz nie bylo kandydatow, i teraz czasami widzi sie ja z
nijakim, byle jak ubranym okularnikiem z solidna nadwaga (o ktorym
skadinad wiadomo, ze jest nudny jak flaki z olejem :-)). A fama poszla
w swiat i normalni faceci unikaja baby jak morowej zarazy.
Czego Ally raczej nie zycze :-)))))).

Pozdrawiam,
Mordazy.

Odpowiadajac USUN-TO. z mojego adresu. Albo...

        ZAWSZE JEST JESZCZE NADZIEJA
        NA OGOLNOSWIATOWY KATAKLIZM.

Bylem tutaj przez niektorych romantykow i czcicieli miłosnych stanów

infantylny stan
narkotyczny wywołany chemicznymi środkami o właściwościach silnie
narkotycznych (skład podobny do amfetaminy), które są wydzielane przez pewne
gruczoły do naszego mózgu. Zarzucano mi (Qdłaty), że nikt na
serio nie wyznaje takiego racjonalistycznego i naukowego podejścia do
miłości jak ja. Zarzucano mi też, że żadna dziewczyna nie będzie chciała byc
ze mną ze względu na takie a nie inne moje poglądy na temat tego co we
wspólczesnym zabobonnym świecie uważa się za miłość. Okazuje się jednak, że
gdy się tak przejść w Walentynki po
grupach dyskusyjnych na usenecie, to znajdzie się całkiem sporo osób, które
tak jak ja też myslą. Co ciekawe są to właśnie dziewczyny.
Poniżej wstawiam przykladowy post z pl.sci.psychologia, pt. "Milosc- seria

podejscia, ktore podzielam od dawna. Co ciekawe, pewne z osob, ktore
odpisaly na ten watek na pl.sci.psychologia  również podpisaly sie pod tym
zdroworozsadkowym pogladem, co napawa optymizmem. I znów - podobnie jak
wyżej - w grupie osób które tak odpisały była kobieta. Okazuje sie wiec,
ze po odkryciu w polowie lat dziewiecdziesiatych ubieglego stulecia
narkotycznych mechanizmow rzadzacych procesami odczuc tzw. "milosci", coraz
wiecej osob podchodzi do tego zjawiska coraz bardziej racjonalnie, traktujac
to po prostu jako to czym to jest w rzeczywistości - jako niepowazny i
niegodny zaufania narkotyczny i krotkotrwaly trans godowy, i nic wiecej.
Cieszy też wzmiankoway w poniższym poście przez Masoneczkę fakt coraz
większej liczby publikacji tak właśnie traktujących stany miłosne.
Refleksji tej towarzyszy tez coraz czesciej dojrzale pytanie - co robic i
jak utrzymac zwiazek gdy po ok. 3 latach (a to przeciez krotko) ten odlot
zwyczajnie przeminie. W moim odczuciu tylko taka dojrzala refleksja moze byc
podstawa dla budowania trwalego zwiazku. Nie buduje sie wtedy na urojeniach
tylko w oparciu o realistyczne podejscie do zycia. Kiedy juz narkotyk nie
napędza
potrzeby bycia razem, to tylko wtedy może sie dopiero na trzeźwo sprawdzić,
czy dwie osoby chcą być razem dalej i czy pasują do siebie. Nie ma już wtedy
miłosnych i utopijnych obietnic  skladanych w stanie krotkotrwalej euforii,
zatem niewiarygodnych. Nie ma tez oczekiwan odnosnie tego aby narkotyczny
stan trwal wiecznie, skoro wie sie, ze musial on przeminac. Gdyby ta wiedza
byla uswiadamiana wsrod wiekszosci naiwnych romantykow to byc moze wiele
ludzi nie rozbijaloby swych zwiazkow po uprzednim popadnieciu w absurdalne
wnioski typu "milosc
przeminela", albo "to nie bylo to". Tam gdzie nie ma utopijnych oczekiwan
wzgledem swych odczuc, nie ma tez rozczarowan. W moim odczuciu pojecie tego
jest kluczem do sukcesu.

Pozdrawiam wszystkich,
Nawet tych, ktorzy kochają sie do szaleństwa w wierszach miłosnych

---------------
Witam wszystkich grupowiczów

Nie jestem nową osoba na grupie, ale z wielką nieśmiałością zakładam ten
wątek.
Nieśmiałość wiąże się z możliwym odrzuceniem, ignorowaniem mojego listu.

Czytałam artykuł pt. "Laboratorium uciech miłosnych" , bo okres
przedwalentykowy i takich
artykułów o miłości bardzo dużo.
Nie obawiajcie się o seksie nie piszę ;-)

Napiszę o co chodzi i proszę o opinie :-)
Troszkę łatwiutkiej teorii, nawet ja o tym wiedziałam.
Emocje człowieka w tym miłość mają chemiczne odpowiedniki. Za dobre
samopoczucie, stan zakochania odpowiada fenyloetyloamina (PEA) zawarta np.
w
czekoladzie ;-) PEA należy do grupy amfetamin i jej podwyższenie w mózgu
daje stany jakie przeżywają narkomani m.in. euforię. Krótko - zakochani są
w
stanie amfetaminowego rauszu.
Organizm uodparnia się na działanie PEA w okresie od 18 miesiąca do 4 roku
trwania związku.

Statystycznie miłość nie będzie trwała dłużej niż 4 lata
Co o tym sądzicie?

W związkach z czasem dochodzą do głosu endorfiny (wiadomo mają działanie
jak
morfina) i przynoszą spokój, przyjaźń, harmonię i nudę. Jeżleli procesy z
PEA i endorfinami u dwojki partnerów przebiegają w tym samym czasie to
związek przetrwa :-|
Ja dałabym tytuł chemia miłości ;-)

KONIEC. Teoria chemiczna bez wzorów jest do strawienia. Mam pytanie co o
tym
myślicie? czy wygłupilam się, bo to już było tylko masoneczka -osiołek nie
doczytała i uparcie dopytuje? lub nie pobuszowała w archiwum :-(
Może to jakaś odpowiedź na trwałość związku :-|


Białe to mercedes, zielone to dolar, Chyna to cytat:

| http://www.superexpress.pl:8080/archiwum.asp?element=38
ale... em.... "Microsoft VBScript runtime error..."



Dziwne... wiec przytaczam caly artykul:

"Ależ się spłukali!

Bracia Gallagherowie z Oasis są bez grosza
Ile czasu potrzeba, by przepuścić 50 milionów dolarów? Liamowi i Noelowi
Gallagherom z zespołu Oasis zajęło to zaledwie kilka lat. A co najgorsze,
pieniądze wydali na kobiety, narkotyki i szalone imprezy. Nawet do głowy im
nie przyszło, by oszczędzać na czarną godzinę.
Zespół Oasis rozpoczął swoją karierę na początku lat 90. W połowie minionej
dekady był jedną z najpopularniejszych brytyjskich kapel. Nic więc dziwnego,
że pieniądze płynęły do nich jak woda. Tyle że Liam i Noel od początku byli
znani nie tylko od strony zawodowej.
Już w początkach swojej kariery zasłynęli z licznych skandali. Dość
przypomnieć, że w 1992 roku wystąpili w klubie w Glasgow, tylko dlatego, że
zastraszyli właściciela grożąc, że spalą mu lokal. Tak zaczęła się ich droga
ku sławie. Potem było znacznie ciekawiej.
Obecnie Oasis nie jest już tak popularny jak jeszcze kilka lat temu. Ich
piosenki nie znajdują się na listach przebojów. Członkowie zespołu nie
zarabiają już tak dobrze jak kiedyś. A mimo to nadal lubią kosztowny styl
życia.
Księgowi braci Gallagherów przyjrzeli się niedawno finansom muzyków i doszli
do zatrważających wniosków. Sytuacja finansowa jest tragiczna. Bracia wydali
niemal wszystko, co zarobili, a na szybkie i duże wpływy raczej nie ma co
liczyć.
- Jest się czym martwić - twierdzi jeden z przyjaciół Gallagherów. - Ich
płyty nie sprzedają się tak jak w najlepszym okresie, a tymczasem wydatki
utrzymują się na dotychczasowym poziomie. O ile ten stan rzeczy nie ulegnie
zmianie, mogą skończyć jak większość gwiazd rocka - bez grosza przy duszy.
Winą za nie najlepszy stan finansów Liam i Noel obarczają między innymi
kobiety, z którymi byli związani, zarówno byłe żony Patsy Kensit i Meg
Matthews, jak i obecne przyjaciółki Sarę Mac Donald i Nicole Appleton.
Prawdą jednak jest, że "zasługą" za krach finansowy należy też obarczyć
hektolitry spożywanego przez nich alkoholu, narkotyki, nie mówiąc już o
kosztach naprawy szkód przez nich wyrządzonych podczas pijackich libacji..

Co na to polscy rockmani?

Maciej Maleńczuk - wokalista Pudelsów
- Wydatki Galagherów nie robią na mnie żadnego wrażenia. O wiele większe
robi fakt, że ktoś zarabia 30 milionów. A oni, zdaje się, zarobili o wiele
więcej - pewnie ze trzysta! Więc przepuścili ledwie 10 procent forsy. Nie
robi to na mnie wrażenia, bo ja przepuszczam 50-60 procent zarobionych
pieniędzy!
Ja nie chciałbym przepuścić ani grosza! Ale takie jest życie.
Jak ktoś jest, k..., artystą to nie może żyć życiem ciułacza, bo wtedy nie
napisze ani jednej dobrej piosenki. Nie można zza biurka, licząc dywidendy,
pisać wierszy. To jest procent, który się płaci diabłu za inwencję.

Krzysztof Cugowski - wokalista Budki Suflera
- Wydali 50 milionów dolarów? To były i są w Polsce kwoty zupełnie
nierealne! Szaleliśmy trochę, ale nie tak! Myślę, że to byłoby cudownie,
gdyby polski muzyk zarabiał takie sumy, a jeszcze tak ładnie je umiał wydaćÉ
To byłaby bajka.

Jan Panasewicz - lider zespołu Lady Pank
- Nie sądzę, żeby polscy muzycy tak trwonili pieniądze. To wręcz niemożliwe.
Jedynym, którego znam, to Jan Borysewicz. On rzeczywiście dużo wydaje na
rozrywkę. Jestem dumny, bo to mój kolega. Natomiast bracia z zespołu Oasis?
Czy w ogóle jest o czym mówić? Axel Rose z zespołu Guns 'N Roses wydał 30
milionów dolarów w jeden rok. Przy nim Gallagherowie mogą się schować.
Iwona Leończuk, Onet"

Mam problem pewnie sam ze soba, cala historie przedstawilem na grupie
pl.soc.rodzina ale widze ze to powinno isc na tej grupie.



Z pl.soc.rodzina:

Chyba jestem piekielnie zazdrosny :-(.
BYl jej chlopakiem dlugi czas ok 5lat, znala cala jego rodzine, byla jak
domownik.
Potem cos sie zepsulo (znecal sie nad nia) i zerwali. On wyjechal i po 7
latach
wrocil w odwiedziny do rodziny na miesiac (mam nadzieje ze pojedzie i nie
wroci)
Ona teraz chce sobie znim pogadac, on ma rodzine zona dzieci, o starych
dziejach
jego rodzinie, i takie tam. Boje sie ze po tak dlugim okresie czasu moze
sie
cos
poprawic w ich stosunkach (wiem ze jemu z zona sie nie uklada) czas leczy
rany podobno i o pewnych rzezcach sie nie pamieta.
Boje sie ze moze czesto przyjezdzac (stac go na to) i zona bedize zyc
tylko
od jednej jego wizyty do drugiej a ja odejde gdzies w cien jako maz
papierowy..... jest to dobrze
---
Do spotkania w efekcie nie doszło, szorstko mu odmowila spotkania jak sama
twierdzi. Posłuchałem Waszych rad (dzieki za nie, wyprowadzily mnie z
wielkiego doła) porozmawialem szczerze z zona. No i niestety przyznala sie
ze jednak jestem produktem zastepczym po zerwanej milosci z bylym. Przez 7
lat żylem z kobieta ktora (nie chce tego powiedziec) ale mnie nie
kocha!!!!!!!!!! Wychodzila za mnie nie do konca pewna ze jestem wlasnie
TYM.
Moze chciala zabic bol po rozstaniu z bylym (od rozstania do ślubu mineło
3lata wiec chyba w tym okresie powinna jakos sie juz okreslic). Łeb mi
peka
od roznych mysli i zachowa. Ja ja kocham bardzo. Coz z tego kiedy.....
szkoda gadac.
Poradzcie czy mam walczyc o nia do konca, przeciez jakas iskierka milosci
w
niej do mnie musiala byc nie wierze ze robila to z taka premedytacja. Czy
malzenstwo takie moze na nowo odzyc. LUDZIE JAKIE TO JEST POJE..........NE
pzdr
---
Panowie jest jeszcze jeden maly problem. Nasz 6-miesieczny synek.
Nie moge zostawic jej z dzieckiem samych. Nie da sobie rady ale bagno no
nie??????
---
witam wszystkich. W piatek tak jak radziliscie nastapila szczera rozmowa z
zona. Zapytalem wprost czy kocha jeszcze mnie. Powiedziala ze tak!!!!!!!
Wyjasnilismy sobie nasze watpliwosci. I juz bylo tak fajnie dopoki nie
powiedziala ze mimo wszystko spotkala sie z nim po raz kolejny. Twierdzi
ze
musiala wyjasnic wszelkie sprawy z przeszlosci ktore pozostaly nie
wyjasnione, obiecala ze byl to jej ostatnie spotkanie. Mimo ze za wasza
rada
nie wzbranialem spotkania lecz bardzo mnie to zabolalo, myslalem ze dla
mnie
zrobi to i nie spotaka sie z nim. I znowu wscieklosc watpliwosci i takie
tam
z mojej strony. Lecz po pewnym czasie przyszedl do glowy rozsadek. Wiem ze
duzo kosztowalo ja to (spotkanie sie z nim) a potem wyjawienie mi prawdy,
nie potrafie tego docenic w pelni. Mysle ze jaks iskierka milosci do niego
w
niej nadal pozostala, mysle ze ona kochala moze nadal kocha 2 osoby, mnie
i
jego. Nie wiem czy tak mozna ja bym nie mogl. Mysle ze to spotakanie bylo
proba na odpowiedzenie sobie na pytanie czy on nadal jest dla niej kims
waznym, czy zdolna bylaby odejsc, rozbic oba malzenstwa i zaczac wszystko
od
nowa. Zazdroszcze im tego ze w mlodosci potrafili tak bardzo sie
kochac........., mam zal ze chociaz w polowie mnie tak nie kocha teraz jak
jego wtedy. Boje sie ze ta milosc to bardziej z rozsadku niz z pelnego
przezkonania i uczucia prawdziwego. Ale musze przyznac ze przez 7 lat nic

lod,
zimny i oschly. Dziekuje Bogu ze on wczesniej sie nie pojawil bo juz by
nas
razem nie bylo (tak zreszta powiedziala zona). A teraz jestem mimo
wszystko
szczesliwy ze sie pojawil , ze dzieki temu przejrzalem na oczy jak nasze
malzenstwo wpadalo w rutyne i w szarosc. Bede robil wszystko zeby juz tak
nie bylo bo ona jest tego warta.
Ale sie rozpisalem
Dzieki wszystkim za czytanie i odpowiedzi na moj post.
Bardzo mi to wszystko pomoglo zobaczyc w sobie jak wielkie mam zaleglosci
w
malzenstwie i milosci i na czym to wszystko polega.
PZDR Robert



 Praca za Roberta wykonana.
Ale za szybko na odpowiedz, ja tez musze sie chwilke zastanowic.

Klus

przekaz zainteresowanym!

polsko-niemiecki sojusz Otwarte Granice - dla swiata bez rasizmu i
seksizmu, zaprasza na kolejna akcje!

Godne odszkodowania zamiast jałmużny, dla wszystkich
byłych pracowników i pracownic przymusowych III Rzeszy.

27 stycznia 2002 jest dniem pamięci wyzwolenia obozu w Oświęcimiu. Z tej
okazji pragniemy mocno zaakcentować nasze poparcie
wobec byłych pracowników i pracownic III Rzeszy, żądających wypłacenia
odszkodowań, a nie jałmużny.
10 do 12 milionów ludzi, z których dwie trzecie to kobiety pochodzące przede
wszystkim z Polski i z byłego Związku
Radzieckiego (szczególnie z Ukrainy) zostało wywiezionych do Niemiec podczas
II Wojny Światowej.
Zmuszani oni byli do pracy w przemyśle, a także w prywatnych warsztatach
rzemieślniczych, gospodarstwach rolnych i domowych,
w kościołach i miejscach publicznych.
Powojenny niemiecki cud gospodarczy nie byłby możliwy, gdyby nie praca
przymusowa więźniów III Rzeszy.
Bez nacisku, który wywierały w Stanach Zjednoczonych związki ofiar nazizmu,
niemiecki przemysł i rząd nigdy nie zgodziłyby
się wypłacić należących się pieniędzy tym, którzy przeżyli; pieniędzy, które
i tak nie są w stanie zadośćuczynić wszelkim
wyrządzonym krzywdom. Tylko strach przed kolejnymi skargami oraz utratą
rynku zbytu zmobilizowały rząd i przemysł niemiecki
do zawarcia "kompromisu", który przyczynił
się do wypłaty pierwszej raty w połowie zeszłego roku.
Jednak i w tym przypadku, niemieckie instytucje finansowe (takie jak
Dresdner Bank i Deutsche Bank), zajmujące się wymianą
niemieckiej waluty na złotówki, udowodniły, że zrobią wszystko
by zaoszczędzić każdy grosz: wraz z wyborem złego kursu wymiany, ci co
przeżyli prześladowania stracili tysiące złotych.  W
tym także przypadku trzeba było długotrwałych pertraktacji, by ze zwłoką
wyrównać straty.
Uzasadnione są obawy, że wypłata drugiej raty również będzie opóźniana lub w
ogóle nie nastąpi; nie wspominając już o
pominięciu wszystkich tych grup osób, które z miejsca zostały wykluczone z
prawa do
odszkodowań lub tych, którzy  nie są w stanie uzyskać dowodów
potwierdzających przymuszenie ich do pracy oraz wielu już nie żyjących..
Praca przymusowa i odszkodowania nie stanowią problemu humanitarnego i
moralnego, lecz są tylko częścią niemieckiej polityki
w zakresie zatrudnienia obcokrajowców oraz polityki wielkomocarstwowej.
Nasza solidarność jest skierowana wobec wszystkich byłych pracowników
przymusowych III Rzeszy - chcemy okazać poparcie wobec ich żądań - 26
stycznia
2002 roku!
Zapraszamy wszystkich, którzy chcą do tego poparcia przyłączyć się!

26.01.2002. (sobota)  WARSZAWA,
ul. Nowy Swiat (pod pomnikiem Kopernika), godz. 13.00

   Sojusz Otwarte Granice - dla swiata bez rasizmu i seksizmu, jest
polsko-niemieckim projektem tworzonym przez osoby dzialajace w ruchach
autonomicznych, antyfaszystowskich i
antyrasistowskich,feministycznych/anarcho-feministycznych,
lesbijskich/gejowskich, praw
czlowieka,anarchistycznych, wolnosciowych, antykapitalistycznych oraz
przez szereg osob niezorganizowanych w zadne inne projekty. Powstal z
mysla o zaciesnianiu wspolpracy pomiedzy osobami z Niemiec i Polski'
zainteresowanymi dzialaniem na rzecz pozytywnych spolecznych przemian.
   Haslo "Otwarte Granice" pochodzi z tematu pierwszej akcji wspolnie
organizowanej,
ktorej przedmiotem byla sytuacja imigrantow i uchodzcow w Polsce i w
Niemczech, w perspektywie rozszerzania Twierdzy Europa na wschod  oraz
umiejscowieniu w tej perspektywie antyrasistowskich dzialan na rzecz
praw imigrantow/uchodzcow.
Otwarte Granice symbolizuja rowniez wspolprace zarowno ponad
granicami, jak i pomiedzy ludzmi z roznych srodowisk czy grup
zainteresowanymi we wspolnym dzialaniu: strona niemiecka
reprezentowana jest przez ludzi dzialajacych w tamtejszych ruchach
antyrasistowskich, kampanii "Kein Mensch Ist Illegal", ruchach
frauen/lesben, ruchach autonomicznych; strona polska skupia osoby
dzialajace min. w Emancypunx, Federacji Anarchistycznej, Lewicowej
Alternatywie, Amnesty International, GAN, srodowisku hardcore/punk.
Otwarte Granice sa platforma dla wspolnych dzialan, tworzona nie przez
inne grupy czy organizacje, lecz przez indywidualne osoby
zainteresowane wspolnym dzialaniem.

www.otwarte-granice.prv.pl

taaaak, neostrada....
Czekalem 1,5 miesiaca na Pana technika z TPSA zeby zainstalowal mi Neo+. Pan
technik nie przyszedl. Po telefonie do TPSA chciano ze mna ustalic kolejny
termin instalacji. Znow za 1 miesiac. Obled. Swietne procedury.
powiedzialem zeby sie wypchali i przy pierwszej okazji zmienilem operatora

Jesli mieszkasz w Warszawie, to jest alternatywa nie musisz sie męczyć z
TPSA...

| To autentyczny przypadek z obsługi klienta
| wiem że z innej beczki ale przeczytajcie uważnie
| Od września przepisałem na swoją firmę telefon z TP. Pech chciał że
telefon
| przepisałem w połowie miesiąca i abonament za cały miesiąc przyszedł do
mnie
| i do starego abonenta. Tydzień później założyłem ISDN -świetne cacko jak
| zapewniła mnie kobieta w biurze obsługi klienta, mówiąc że można do
niego
| podłączyć 9 różnych urządzeń. W praktyce można podłączyć 2 zwykłe
telefony,
| a reszta to sprzęt typu ISDN wart kilkaset zł.
| Ale to początek, po pierwszym rachunku(kwota 1081.00) w dziale
reklamacji
| pan pokazuje mi wydruk połączeń. Na pytanie ile kosztuje 1minuta poł.
| międzymiastowych w godz. 8-18.00 pracownik odpowiada 0.40, to dlaczego
na
| bilingu jest 0.58. Po dłuższym zastanowieniu i 1 telefonie i czytaniu
kilku
| karteczek pracownik odpowiada że chyba źle wydrukowali ulotki
reklamowe(no
i
| pewnie wszystkie reklamy w prasie itp.- co za Debil). Musiałem go olać
bo
| siedział potrząsając ramionami i nie wieział co ma powiedzieć. Miesiąc
| później znów musiałem się pojawić w dziale reklamcji bo naliczono mi
drugi
| raz abonament za IX,X tyle że teraz większy bo za ISDN i wykaz wskazywał
| 1połączenie międzynarodowe. Na pytanie co to za numer usłyszałem że z
| Burkiną Faso i kobieta siedząca z "Debilem" w pokoju mówi że jakiś
murzyn
z
| Baru jest z Burkiny i pewnie ktoś do niego dzwonił. Co za murzyn, co za
bar,
| co za banda kretynów w tej tpsie.
| Ostatnim hitem jest promocja minuty z rabatem TP - zadzwoniłem na
infolinie
| i poprosilem miły kobiecy głos aby zrobiła mi symulację ile oszczędze na
| połączeniach międzymiastowych- zawsze dzwonię po 18.00. Po długim
liczeniu
| kobieta stwierdza że moja oszczędność to 0.34 grosze pod warunkiem że
| wydzwonie 80 minut, w przeciwnym razie dopłacę do tego.Miły głosik
| powiedział jeszcze że przeprasz ale to mi się nie opłaca, ona to zgłosi
| kieronikowi i będą to wyjaśniać bo to jest nowa promocja i może coś
zmienią.
| setki tysięcy z naszych abonamentów idzie na utrzymywanie
niekompetętnych
| świrów i bzdurne reklamy  które nam się nie opłacają. Jak ja ich nie
| lubię....
| mb



Francine Leduc

kama
 przyjaciel

 miód okazał się nie być
 miodem
Masz rację, przyjacielu, to jakaś paskudna breja.
Jazz  -  na samym poczateczku  -  jazzgot
brudnych  , chamskich  czarnuchów
Dzisiaj , zachwyca  -  szczególnie
po  niemiecku

Blues  -  to  nie  kwekanie  o  jadrach  w  fotelu

Teraz  przed  Wami  ,  Impresjonizm  -  ach  okropny !



Oczywiście*, że może Ci się to podobać, j(anie), w końcu żyjemy w czasach
wolnego wyboru i to jak nigdy dotąd. I jak nigdy dotąd jest z tym niejaki
problem: to nie rozwija się linearnie, jakbyś chciał - "teraz
impresjonizm" - o, nie. Po-mo (mam nadzieję, że wiesz o czym mówię? ;)) jest
pułapką permanentnej współczesności ponieważ - i tu uważaj - jest
nieubłaganie oznakowany terminem przydatności, który dezaktualizuje się
zanim się obejrzysz. A w skrócie, jak Ci uprzejmie podpowiedział Heniu, "to
już było". Apoteoza przemocy, choć słowo "apoteoza" jest o tu tyle nie na
miejscu, że nie mieści się w zasobie słów autora "H - N - K", za to tym
bardziej epatowanie wulgaryzmami, czy  programowe odrzucanie zasad
ortografii.

Mnie się ta breja nie dlatego nie podoba, że jestem nienowoczesna i trzeba
mną wstrząsnąć, żebym zachwyciła się światem, w jakim żyjemy. Dla mnie to
niestrawna siódma woda po kisielu gangsta rapu, który istnieje już pełne
pokolenie, bo całe 20 latek, przeniesiona na polski grunt pewnej
zdezorientowanej grupki młodzieży zwanej (choć pewnie o tym nawet nie
wiedzą) wiggersami (od "biali niggers") rozpaczliwie szukającej swojej
tożsamości. Mogę im co najwyżej współczuć. Rzeczywiście strasznie trudno żyć
w świecie wtórności-nie-do-uniknięcia z równoczesnym ślizgiem w kierunku

pstrykanej (TV/Internet) rzeczywistości wirtualnej tęskniąc przy tym za
jakąś nigdy nieprzeżytą hiperrzeczywistością. To kanał. Niestety.

Mówię o współczuciu i o "niestety", bo mam tego pełną świadomość, że my,
dorośli, zgotowaliśmy taki świat naszym dzieciom. Zajmowałam się tym tematem
u samych początków rapu w Europie, czyli w połowie lat 80-tych, przy okazji
rozruchów na przedmieściach wielkich miast francuskich (głównie Paryż,
Lyon). Wtedy, kiedy jeszcze trzeba było wyjaśniać co to takiego "kultura
rapu", jakie to zjawisko społeczne i skąd się bierze: Rodzice 50% i więcej
bezrobocia, dzieci żadnych perspektyw. A w Ameryce (czarne getta) już lęgło
się coś jeszcze bardziej "zbuntowanego" opiewającego przemoc wobec kobiet,
policji, "wszystkich innych", handel narkotykami, sadyzm i wszystko to co
najgorsze.

O ile jednakowoż na tamtym gruncie miało to niejakie uzasadnienie, choć
znakomita większość Murzynów zdecydowanie się odcina a fanami są - byli - w
ostatecznym rozrachunku, o, ironio, biali z tzw. dobrych domów ("I wannabe a
wigger"), jako że bunt pełną gębą, o tyle u nas to żałosne popłuczyny (w
Kanadzie na polskim gruncie takoż) z dużym poślizgiem tak charakterystycznym
dla prowincjonalizmu. Bo, pomijając wszystko inne, "to już było". I tak jak
japońska karaoke wydaje się na polskim gruncie po prostu śmieszna, bo gdzież
nam do prawdziwie zestresowanych prawdziwych japońskich bisnesmenów, tak
twórczość "naszego" DJDresiarza jest tylko wypstrykiwaniem się przed
zdezelowanym telewizorem z puszką piwa na podniecenie, bo gdzie mu do
prawdziwych podniet.

*kama*

*"oczywiście" jeżeli nie okazuje się szkodliwe dla otoczenia, aczkolwiek
ojciec dzieciom hołdujący zbuntowanym sprzed pokolenia... no, wszystko
jedno...


>